Wiosna
Czym pachnie wiosna?
Ziemią...
Czym jeszcze?
Źdźbłem trawy, słońcem
i deszczem, pączkami liści,
mleczem,
i bzem,
czeremchą,
pogodnym dniem...
Czym jeszcze pachnie dokoła,
gdy wiosna szaleje na świecie?
Jeszcze wspomnieniem zimy
i już marzeniem o lecie...
M. Strzałkowska
Podczas wiosennych dni jeżdżę na różowej damce,w której za każdym razem musi popsuć się nowa rzecz.(koło,zderzak..,co tym razem?).W czerwonych trampkach.Z rześkim wiatrem we włosach i świadomością wiosennej beztroski,przynajmniej w odległych myślach.Na mały moment zapomnienia.
Wgryzam się w apetyczne stronice przesłodkiej,niedawno wygranej książki Paryż mój słodki Amy Thomas.(myślę sobie,że to nie był przypadek,po prostu musiała wpaść w moje ręce:)Autobiograficzna opowieść o doznaniach smakowych pośród dekadenckiej rzeczywistości stolicy Francji.Każdy seans z ów książką w dłoniach bezwzględnie zapala chęć na smakowanie ciepłych wypieków rodem z francuskich boulangeries,co do których na naszej,polskiej ziemi nie mamy zbyt wiele szczęścia.Jest,jednak pewien kruchy specjał,na który natknęłam się w osiedlowej piekarni podczas stania w kolejce i przeglądania drewnianych półek i przeszklonych witryn.Niezbyt pokaźnych rozmiarów,lekko przyrumieniony rogalik z ciasta francuskiego okraszony posypką z płatków migdałów z delikatnym,słodkim,ale nie mdlącym nadzieniem o posmaku migdałów i kropli esencjonalnego alkoholu,najprawdopodobniej rumu.Wg mnie prym w tym niepozornym wypieku wiedzie regularnie rozwarstwiające się maślane ciasto.Naprawdę miłe zaskoczenie i cząstka paryskiej esencji w zaciszu pokoju-zafundowana!
Przeglądam cykl paryskich analogowych fotografii Isabelle Bertolini.pełne ciepłego światła.chwytające za serce.
Namiętnie sączę kolorowe soki jednego dnia tak zwane.Bez konserwantów i innych zbędnych składników.Marchewkowy moim nr 1.
Uczestniczę w konferencjach na Wrocławskich dniach Zdrowia Publicznego.
Obchodzę Święto polskiej niezapominajki(tym razem nie zapomniane,jak to miało miejsce rok temu).
Niezapominajka stała się elementem naszego krajobrazu, symbolizującym pamięć o wszystkich ważnych wartościach naszej kultury. Ten kwiat podkreśla pamięć o przyjaciołach także tych, którzy walczyli za ojczyznę. Obchodząc Święto Niezapominajki, czcimy miłość, pamięć i tradycję.
(źródło: niezapominajki.pl)
W takim dniu,z uwagi na tytuł bloga,jak i niemalejące uwielbienie autorki tymi,jakże niepozornymi,zwiewnymi kwiatami nie mogłam nie zwrócić Waszej uwagi na wiersz zatytułowany ich imieniem.
czytam każdego ranka przy otwartym oknie.przyjemne doświadczenie..
Niezapominajki
Jeśli tęsknisz wyjdź ja nie powiem nikomu
Idź niedaleko od swojego domu
Zatrzymaj się i zobacz z bliska
Jak nad wodą bujnie życie tryska
Tam gdzie strumyk szumi i ogłusza
Gdzie ukwieconej łąki zielona dusza
Gdzie pragnienie gaszą nie tylko czajki
Tam na brzegu usadowiły się niezapominajki
Pochyl się a zobaczysz jak się uśmiechają
I o majowej miłości błękitu przypominają
Dostrzeżesz ich niebieskie odcienie
I żółte oczka to niezapominajki odzienie
Posłuchaj jak wśród porannej ciszy
Słodka majowa woń dyszy
Jak wdzięcznie śpiewają skowronki
Niczym kościelne kwiatów dzwonki
Nad łąkami unoszą się porannych mgieł welony
Wśród niezapominajek ranek wonią rozmodlony
Błękit żabich oczek za serce chwyta
Idź zobacz ta Miłość nie jest przed Tobą ukryta.
Z.Głuszczyk
**
A na deser,a raczej słodki i pożywny początek majowego dnia przygotowuję ciepłą kaszę jaglaną,tzw. jaglankę.Gotowaną na mleku wraz z wodą(do śniadaniowych kasz,czy owsianek w połączeniu z owocami zazwyczaj używam mleka roślinnego/sojowego,migdałowego.bez laktozy).
Urozmaiconą karmelizowaną w delikatnym miodzie soczystą gruszką ze szczyptą pobudzającego imbiru i kroplą soku z cytryny na poranne pobudzenie.
Kasza jaglana z miodowo-imbirową gruszką i sokiem z cytryny
1 porcja
3 łyżki kaszy jaglanej
pół łyżeczki mielonego siemienia lnianego
5 łyżek mleka roślinnego(lub innego)
10 łyżek wody
szczypta soli
Kaszę płuczę pod bieżącą zimną wodą,co ma zapobiec charakterystycznej goryczce po ugotowaniu,odsączam na sitku.
Mleko wraz z wodą zagotowuję ze szczyptą soli,wsypuję kaszę razem z siemieniem,mieszam i gotuję na wolnym ogniu od czasu do czasu mieszając,aż wchłonie cały płyn,a konsystencja nabierze gęstego charakteru i zawiezistości.Gotową jaglankę przekładam do miseczki,przykrywam talerzem i odstawiam,by doszła,dzięki czemu stanie się delikatniejsza w smaku, o wyraźnie puszystej strukturze.
dodatki:
pół średniej,dojrzałej gruszki
łyżka delikatnego miodu(np.lipowego)
imbiru na koniuszku noża
kilka kropel świeżo wyciśniętego soku z cytryny
Gruszkę obieram,wycinam gniazdo nasienne i kroję w średnią kostkę.Przekładam na patelnię,dolewam miód i podgrzewam na niewielkim płomieniu do momentu powstania słodkiego syropu oblepiającego miękkie,ale nie rozgotowane cząstki gruszki.Pod koniec dodaję imbir,dokładnie mieszam,aby jego smak rozprzestrzenił się w każdym miejscu i zestawiam z ognia.
Przygotowaną wcześniej kaszę skrapiam kilkoma kroplami soku z cytryny i nakładam jeszcze ciepłą porcję gruszki w miodzie.
Smacznego!






















