poniedziałek, 16 maja 2011

Zaplątana

Troszkę mnie tutaj nie było,w tym moim zakątku,ale to oczywiście z przyczyn bliżej mi nieokreślonych...A mianowicie,tuż po przyjezdzie do mojego studenckiego miasta(już mogę go tak nie nazywać-trochę zawirowań,zmian,mam nadzieję,że wszystko się potem dobrze potoczy),weszłam do mieszkania i na początek wzięłam się za podłączenie laptopa i sprawdzenie ,czy wszystko na pewno  dobrze działa z Internetem(nie zawsze było kolorowo).I...!!! mogłam się tego spodziewać...przecież był piątek 13! jak mogłam nie wziąść tak istotnego faktu pod uwagę? komputer nie chciał się włączyć!,jakby jakieś fatum nade mną ciążyło,biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia i ponure myśli,jakie ogarniają moją słabo znoszącą stresy głowę.To było za dużo jak na mnie,na dodatek wizja 3 dni bez Internetu mnie przerażała,ale nie dałam się (w końcu chciałam pobyć trochę sama ze sobą,w następny piątek też mam zamiar wybyć...).
Ten weekend nie zaliczę do najprzyjemniejszych...z osobistych względów,jednak robię wszystko co w mojej małej mocy,aby w końcu stanąć na nogi,być w końcu sobą!

Dzisiaj wszysto już działa,więc postanowiłam dodać kilka zdjęć z ubiegłych dni,może kogoś zainspirują...









(...)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)