czwartek, 14 lipca 2011

Męczący dzień część 2.

Mimo zmęczenia po dzisiejszym dniu-dobrze że się już kończy...,mam jeszcze chęci,aby tutaj zaglądnąć i się ,,wypisać'',bo przede wszystkim ten blog to takie moje małe,ukryte miejsce,gdzie mogę m.in.wyrzucać swoje emocje,te złe i te dobre...
Jestem zadowolona.Załatwiłam zaświadczenie lekarskie na studia,ale oczywiście nie obyło się bez małych komplikacji(kal to zwykle bywa,mogłam to przewidzieć).Poczekalnia pełna ludzi,moje wejście do rejestracji-bez kolejki! Miałam szczęście,a raczej trochę mu pomogłam  ;),a na koniec,już w gabinecie u lekarki zaskoczenie o płatności wypisania jakiegoś marnego papierka!
Wiedziałam,że raczej za wszystko teraz trzeba płacić,nawet się dowiedziałam prędzej ,że akurat w tej przychodni jest bezpłatnie.
Niestety,nie ma tak dobrze...,oczywiście  wszystko przez inne województwo,niż uczelni,eh...życie
Jakoś wybrnęłam z tej dość niekomfortowej sytuacji i już któryś raz z kolei przekonałam się,że są jeszcze ludzie,którym zależy nie tylko na czubku własnego nosa.
A,ile kilometrów ja dzisiaj przeszłam....wolę nie liczyć!
koniec. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)