niedziela, 28 sierpnia 2011

46.Domowa bułka.


Wiatr plątający włosy
rześki,sierpniowy poranek,
zapowiedz nadchodzącej jesieni...
swojskie smaki.



Kromki mlecznej ,drożdżowej bułeczki z twarożkiem ze szczypiorkiem,pomidorem,kiełkami,bazylią i smażonymi grzybami.





Już pisałam o mojej niekończącej się miłości do domowych,drożdżowych wypieków.Tych rustykalnych i (w miarę możliwości) z naturalnych składników.
Nadchodząca wielkimi krokami jesień wprawia mnie w nostalgiczny nastrój.
Lubię upiec wtedy bułkę.
Poczuć przyjemne ciepło w domowym zaciszu...

Recepturę dostałam od Babci.
Zawsze obecna na najważniejszych,rodzinnych świętach i kiedy tylko najdzie ochota.
Prosty,domowy smak.Taki mój.Uwielbiam.

Przepis na dużą,prostokątną formę:

-0,5kg mąki pszennej
-30g swieżych drożdży
-400ml mleka (dałam pól na pół z sojowym)
-łyżeczka cukru
-jajko -swojskie od Babci;)
-olej
-szczypta soli.

do posmarowania wierzchu:
-roztrzepane jajko
-2 łyżeczki majeranku.

Wszystkie składnkiki powinny mieć pokojową temperaturę.
Drożdże rozkruszam,zalewam odrobiną mleka i mieszam z łyżeczką cukru i łyżką mąki na do uzyskania gęstej konsystencji.Odstawiam do wyrośnięcia.
Mąkę przesiewam i dodaję jajko rozkłócone w małej ilości mleka.Następnie wyrośnięty zaczyn i stopniowo pozostałe mleko.Wszystko mieszam drewnianą łyżką do połączenia się składników,po czym dodaję olej (robię to na oko,aby łatwo się wyrabiało-2,3 łyżki).Wyrabiam dłonią na gładkie,elastyczne ciasto do pojawienia się pęchęrzyków powietrza.Najlepiej,jak będzie to 300 uderzeń(wcale nie jest to,aż takie męczące,mnie wręcz uspokaja;)
Kiedy odchodzi od dłoni,wkładam do lekko natłuszczonej margaryną formy i odstawiam do wyrośniecia na 30 min.Trzeba dobrze pilnować,żeby nie wyskoczyło z blaszki.
Wyrośnięte ciasto smaruję roztrzepanym jajkiem z majerankiem.Dzięki temu mamy przyjemny,ziołowy aromat wypełniający dom w trakcie pieczenia.
Piekę 60min. w 180stopniach,po 30min zmniejszam temp.do 160.

Upieczoną bułeczkę od razu wykładam z formy i studzę na kratce przynajmniej 20min.,aby ładnie się kroiła.Po tym czasie i tak jest jeszcze przyjemnie cieplutka,jakoś wytrzymałam;)

Grzyby smażone z cebulką i czosnkiem:

-200g grzybów (u mnie pieczarki,nie mogłam niegdzie kupić borowików-świetnie tutaj pasują)
-pół cebuli
-2 ząbki czosnku
-łyżka masła roślinnego
-majeranek.

Grzyby myję,obieram i kroję w kosteczkę wraz z  cebulą.Smażę na łyżce masła do momentu zeszklenia się cebulki,po chwili dodaję grzyby i wyciśnięty czosnek.Doprawiam i duszę do odparowania płynu,jakieś 20min.

Wykładam na kawałek ciepłej bułki i zajadam!










Malinki z ogrodu pradziadka 

16 komentarzy:

  1. Nie wpadłabym na to, żeby zjeść kanapkę ze smażonymi grzybami (które uwielbiam!). Dzięki za pomysł, na pewno zostanie wykorzystany . ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. coraz bardziej zaczynam zazdrościć ludziom mieszkającym na wsi! chociaż znając mnie po tygodniu, góra dwóch zaczęłabym chcieć już wrócić do miasta, ale kurczę mieć cały czas dostęp do swojskich jajek, mleka, owoców i warzyw to jet coś!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja na taką kanapkę daję jeszcze ser żółty i zapiekam:-) znowu smacznie u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurczę, ale to musiało wspaniale smakować! Domowej roboty ciepła bułeczka o poranku... Chcę! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ale to pięknie wyglada! a ta bułak taka puszysta:):

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny przepis a bułeczkę... muzę spróbować jak będę miała więcej czasu ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. domowe pieczywo najlepsze :) ale i tak nie umiałabym rano doczekać, aż się zrobi ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Domowa bułka z przepisu babci mnie zdecydowanie przekonuje :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Coś pysznego. Wszystko wygląda przepysznie :D

    OdpowiedzUsuń
  10. też uwielbiam drożdżowe ciasta. jaka puszysta!

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspaniała ! Aż nie mogę się nadziwić Twoim wypiekom. W ogóle cały blog jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Boskie wypieki, a do tych grzybków podobnie jak Przygody kulinarne wpakowałabym jeszcze seraaaa:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam takie drożdżowe wypieki i ten niesamowity zapach unoszący się po domu ,wspomnienia .Świetne zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  14. Ależ śliczny, letni piknik! :) Zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja pieke takie bułeczki bardzo często tylko z jakmś nadzieniem. Jednak wczoraj upiekłam takie bułęczki do chleba (wyszło mi 10) i od razu wszytkei zjedliśmy. Przyjechał brat i zabrał 4 do domu :) by zjeść je razem ze swoją dziewczyną. dzisiaj znwou je piekę i własnie czekam az ciasto narośnie. :) kocham takie domowe wypieki

    OdpowiedzUsuń
  16. To się cieszę,że wszystkim smakowały;),takie domowe,zwykłe wypieki,nawet bez nadzienia są najlepsze.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)