sobota, 19 listopada 2011

Sobota z prezentem dla Dziadków






Sobotni poranek mija niepostrzeżenie szybko.
Cotygodniowy program o  ogrodnictwie,niemal niezauważalnie przemknął przez ekran telewizora niczym wypuszczona z łuku strzała. 
Lekkie śniadanie z miseczką pełną ciepłego mleka i rytuał domowego sprzątania wziął górę!
Wbrew pozorom,lubię to krzątanie się z pokoju do pokoju.Skrzętne wypełnianie obowiązków,aby później móc cieszyć się wolnym czasem w miłym otoczeniu, wśród najbliższych.
Chwila z pieskami-zawsze potrafią mnie rozśmieszyć.Tacy moi mali pocieszyciele;)
W końcu wkraczam do kuchni 
i
celebruję przygotowanie bananowego chlebka.
Może mało wykwintny,może niezbyt okazały,ale wyjątkowo uzależniający smakiem i banalnie prosty.
Rozgnieć,wymieszaj,piecz!



Chlebek bananowy Sophie Dahl


4 bardzo dojrzałe banany
150 g brązowego cukru
1 jajko, rozbełtane
75 g miękkiego masła
1 cukier waniliowy
170 g mąki
szczypta soli
1 łyżeczka sody

Piekarnik nagrzać do 180 st C.
Podłużną formę posmarować masłem i posypać tartą bułką-u mnie otręby.
Banany rozgnieść widelcem, połączyć z cukrem, jajkiem, masłem i wanilią.
Mąkę wymieszać z solą i sodą i dodać do bananów. Dokładnie wymieszać.
Wlać do formy, wstawić do piekarnika i piec godzinę.
Po upieczeniu ostudzić w formie.





Podczas oczekiwania(z nosem przyklejonym do szklanego okienka) na magiczny moment, wyjęcia ciasta z piekarnika,myślę o Dziadkach.
Są wyjątkowi.
Wiele Im zawdzięczam i szanuję.
Jeszcze nigdy się na Nich nie zawiodłam i mam nadzieję,że to działa w obydwie strony;)

Odkrajam kawałek upieczonego chlebka i układam na ulubionym talerzyku po prababci.
Resztę pakuję w papier(najładniej,jak potrafię,co pozostawia wiele do życzenia..),zawiązuję,wkładam do wiklinowego kosza i czym prędzej wsiadam na rower,by złożyć Dziadkom niezapowiedzianą wizytę.





Grzaniec,cukiernica pełna uroku,ciasto pokrojone na kawałki(smakowało;) i ta nieodparta myśl...o tym, co będzie jutro.





wieś późnym popołudniem




ulubione
bez słów,wystarczy obraz..





blado-różowa poświata spowita nad wieczornym niebem.
Dom w oddali.






/~~/

Dziękuję ślicznie za,tak wiele miłych słów i opinii;)
jesteście wspaniałe,dzięki Wam to miejsce ciągle istnieje i ma się całkiem dobrze;)
a,ja czuję niesamowitą radość,że ktoś może tutaj zaglądać i inspirować się przepisami,niekiedy utożsamiać z moją osobą,czerpać przyjemność z zatrzymanych chwil codzienności.

Pozdrawiam wszystkich!

33 komentarze:

  1. All your posts, recipes are full of special charm. Every time I have great pleasure in reading them. Especially your photos! Someday I would like to visit these places. ^^ It is in Poland, right? I just can't define exactly where..
    Sorry for my English)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe kiedy sławetny chlebek zawita i u mnie w kuchni ;)) buziaki! :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam twoje ciepłe podejście do swoich dziadków, tym bardziej że w codziennym zabieganiu niewiele osób tak spontanicznie i bez przymusu odwiedza i myśli o własnych, a czas płynie...

    OdpowiedzUsuń
  4. wiele osób może się od ciebie uczyć! niestety niektórzy ludzie traktują dziadków jako maszyny z prezentami. nie rozumiem i nie chcę rozumieć takiego podejścia do drugiego człowieka.
    i oczywiście twoje zdjęcia = ♥
    ^3^

    OdpowiedzUsuń
  5. Na jednym kawałku się nie kończy, kocham ten chlebek i z pewnością zachwyciłby mnie taki prezent :)

    OdpowiedzUsuń
  6. dziękuję za komentarz, bardzo mi miło :)
    Dziadkowie musieli być zadowoleni z takiej wizyty :)

    OdpowiedzUsuń
  7. nastrojowo a zdjęcia cieszą oko!
    Ja niestety na co dzień widzę blokowisko i tylko od czasu do czasu udaje mi się wymknąć do parku czy nad morze by się zrelaksować :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiesz, ja dopiero od półtora roku nie mieszkam z dziadkami i mamą a z moim K. i tak bardzo tęsknię.
    niech te 340km szlag by trafił.
    chcę do babci! jak tak to czytam i patrze na zdjęcia to łódź w porównaniu z moją wsią jest bez serca.
    aj.

    dodałam Cię do ulubionych, mam nadzieję że to nic.:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten chlebek bananowy już długo mnie kusi żeby go zrobić:-) Wygląda pysznie u Ciebie:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. piekłam ostatnio ten chlebek. pyszny :)
    zdjęcia pełne uroku

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziadkowie musieli się ucieszyć z takiego smakowitego prezentu :) A zdjęcia naprawdę cudowne!

    OdpowiedzUsuń
  12. muszę w końcu upiec ten chlebek :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak zakupie brązowy cukier i jednego banana, to zrobię :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Zastanawiam się czy ten chlebek jest bardziej jak chałka czy jak ciasto? Robisz piękne zdjęcia :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kejt:raczej nie ma nic wspólnego z chałką(jeśli myślimy o tej samej,tradycyjnej na drożdżach,którą zresztą uwielbiam,ale jakoś czasu brak).
    To typowe,dosyć słodkie,nieco wilgotne za sprawą bananów,babkowe ciasto i baaardzo szybkie;)

    OdpowiedzUsuń
  16. taki chlebek musi być przepyszny! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Może to dziwne i niedzisiejsze, ale ja też lubię tą krzątaninę, te sprzątanie wszystkich pomieszczeń, wietrzenie w domu, by potem z uśmiechem zasiąść do kawałka ciasta i herbaty. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dziadkowie zawsze są kochani ;)
    Zdjęcia bardzo nastrojowe.

    OdpowiedzUsuń
  19. słodko i z pięknymi obrazkami.. lubię tu bywac.

    OdpowiedzUsuń
  20. Już uwielbiam to miejsce (mam na myśli Twój blog oczywiście). Nie ma to jak czytać Cię i oglądać zdjęcia przy herbacie :) No i nie ma to jak dziadkowie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Właśnie w weekend podarowałam domowy chleb Rodzicom:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam chlebek bananowy :) Twój prezentuje się wyjątkowo smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. dobry boże, jeden z niewielu blogów z prawdziwym klimatem! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Te zdjęcia są po prostu niesamowite! :) A te stare drzwi po prostu zwaliły mnie z nóg ;)

    Że o bananowym chlebku nie wspomnę ;P

    OdpowiedzUsuń
  25. Fajne zdjęcia!
    Ja Cukiernię pod Amorem już przeczytałam i aż żałuję,że już koniec;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ile bym dała ,żeby zrobić bananowe pachnące ciacho ,zawinąć po swojemu wsiąść na rower i pojechać do dziadków czy rodziców na grzańca ,pogaduszki .Szkoda niestety .
    Zdjęcia niesamowite .Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. Miałam taki okres, że ciągle jadłam bananowe, teraz powoli za nim tęsknie, niedługo upiekę :) Zdjęcia jak zwykle nastrojowe :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo bym chciała móc upiec coś dziadkom... Niestety, z całego grona została mi jedna babcia Jadwiga, za to z głową pełną przepisów i zawsze gotowa ratować moje kulinarne katastrofy przez telefon:)
    piękny blog. kiedy oglądam Twoje zdjęcia, przypomina mi się dzieciństwo spędzone w puszczy noteckiej. baardzo nastrojowo u Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
  29. dziękuję wszystkim za miłe słowa;)!
    Agnieszka: witaj!

    OdpowiedzUsuń
  30. love these photos! good shots!

    OdpowiedzUsuń
  31. Ten chlebek to jeden z moich ukochanych wypieków!
    Jak dobrze mieć Taką Wnuczkę:)))
    Piękne te drzwi!

    OdpowiedzUsuń
  32. Olliveta;rumienię się przez Ciebie;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)