czwartek, 19 stycznia 2012



Lubię subtelne,niezobowiązujące upięcia..w nieobfitujące ważnymi wydarzeniami dni.





Z dzierganą chustą śliwkowego koloru.
Dawno temu znalezioną wśród drewnianych szuflad babcinej szafy.
Odrestaurowana lecz ciągle z wyczuwalnym zapachem nadszarpniętego wiatrem, dawnego czasu.






Zimowe wieczory zaliczam do najprzyjemniejszej pory dnia.
Z filiżanką herbaty,otulone miękkim światłem stwarzają idealne położenie do rozmyślań.
a godziny płyną..





Raz na jakiś czas spoglądam na samotną jabłonkę.
Na drugiej stronie drogi.
Niepozorna.
Na tle gospodarstwa owianego białą aurą.






chodzi za mną nieokreślony zapach
zbyt trudny do odgadnięcia
zbyt łatwy,by o nim snić.







14 komentarzy:

  1. Uwielbiam świece zapalane wieczorem, uwielbiam te śnieżne krajobrazy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Zimowe wieczory też uwielbiam, szczególnie gdy śnieg za oknem :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. To wszystko jest piękne w ciepłym domku... a ja mam lodowato w pokoju :<
    no cóż... pozostaje mi herbata i kołderka oraz stuk puk kropel o parapet.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdecydowanie najprzyjemniejsza pora dnia!!:-)
    Lubie takie szale, chcialabym nauczyc sie kiedys robic na drutach...tylko wiecznie czasu brak:/
    Musze uzupelnic zapasy swieczek, poszukac jakis
    nowych zapachow...potrzebuje powiewu swiezosci...
    Sciskam!

    Ps. Piekny chlebek upieklas ostatnio, bardzo!!
    Ja zakwas juz mam, udalo sie dzieki pomocy dobrym osobom, ktore zadeklarowaly sie pomoc i pomogly:-))
    Piec bede na weekend...zobaczymy:-))
    Milego wieczoru!

    OdpowiedzUsuń
  5. noresay; ja również:)

    Dag; póki co śniegu coraz mniej;)

    I am a camera; czemuż to?brak ogrzewania,czy jak;)wiele bym dała za dźwięczny stukot kropel deszczu o parapet,poczekam do wiosny,wtedy lubię go najbardziej;)

    Agnieszka; ja nawet nie myślę o drutach;)za mało cierpliwości..niestety,chociaż teraz,kiedy mam sporo wolnego czasu,eh chyba tkwi we mnie stereotyp,co do starszych pań na emeryturze zajmujących się ową czynnością;)wolę gotowe produkty;)

    dziękuję za pochwałę!przyznając,że nie był to chlebowy ideał;)
    zazdroszczę własnego zakwasu!i tych pomocnych osób/może niedługo się zbiorę i w końcu zacznę przygodę na poważniejszym poziomie;)
    pochwal się chlebkiem!koniecznie:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dawno tu nie zaglądałam :) Też lubię czasem posiedzieć właśnie z wielkim kubkiem ciepłej herbaty, popatrzyć w ciemne niebo i słuchając w kółko ulubionych piosenek, z którymi mam niesamowite wspomnienia powspominać, pomyśleć....

    OdpowiedzUsuń
  7. nie tylko romantyczne, ale też bardzo optymistyczne podejście do zimy:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety nie widziała, ale słyszałam wiele pozytywnych opinii. Jak obejrzę, chętnie wypowiem się na moim blogu na ten temat :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię zimę, ale tylko w tedy gdy za oknem śnieg bo ma to swój klimat nie tylko w dzień, ale także wieczorem.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nieokreślony zapach. Hm...Też za mną chodzi.
      :-)
      Pozdrawiam ciepło Moniko!

      Usuń
    2. dziwna to zagadka,ale jakże przyjemna;)
      pozdrawiam!

      Usuń
  10. U mnie takie niezobowiązujące upięcia są na co dzień... Zawsze brak mi czasu :) A każda minuta snu jest cenna.
    Chustę taką mam - też babciną - ratuje mnie w chłodne dni. Wtedy w pracy jest tragicznie zimno, a chusta daje duuużo przyjemnego ciepła. Druga - ślubna mojej mamy - miała zrobioną na szydełku ( drutach?) przez ciocię w razie gdyby w dniu ślubu było chłodno. Teraz służy mi za szaliko-komin :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co byśmy zrobiły bez tych babcinych skarbów;)
      ślubna Twojej mamy musi być piękna!pokaż ją kiedyś;)

      Usuń
  11. hello,

    great crochetwork.I like it.

    greatings send you Conny

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)