środa, 1 lutego 2012

Pożegnanie,niedomówienie i coś jeszcze.




Ostatnie dni minęły zaskakująco szybko.
Nie żałuję.
W głębi duszy czekałam na koniec, odeszłego już miesiąca.
Koniec malutkiego rozdziału,a zarazem początek nowej powieści rysującej się na kartach najbliższej przyszłości.
Pożegnanie,jak najbardziej udane,lecz z lekką nutą irytacji wywołaną w momencie pojawienia się ni stąd,ni zowąd nieproszonego gościa jawiącego się pod posturą hm...starszego pana,jak sam się określił Eleganckiego ratownika(co by to mogło znaczyć).
Samotna chwila z kawą przeistoczyła się w pełne uśmiechu..niekiedy wymuszonego;),dość oryginalne,popołudniowe spotkanie.Nie mam tutaj na myśli górnolotnych,epatujących ambicją słów,czy tym podobnych aspektów.Po prostu było śmiesznie?
tak,to chyba najtrafniejsze stwierdzenie pośród wielu słów przychodzących mi w tym momecie do głowy.
Tylko,czy mówił poważnie..
Za dużo pytań,za dużo niedomówień.
Pożegnawszy się,jak eleganckiej pannie przystało,pozbierawszy dookoła zawartość torebki zakończyłam ostatni stycznia.
Zamykając drzwi kawiarni,pełna myśli,może optymizmu,a na pewno świeżego powiewu wiedziałam  Jeszcze wszystko przede mną!


Po dłuższej chwili umykające,niefrasobliwe myśli powędrowały w dobrze znanym mi kierunku.
Kolejną oczywistą sprawą był chodzący za mną zimowy smak.
W drodzę do domu obmyślałam już etapy przygotowania smacznej,pożywnej,co za tym idzie także zdrowej zupy.
Wypatrzona u Agnieszki;)dzięki temu przepisowi i inspirującej fotografii,ale to akurat wie każdy,kto choć raz tam zaglądnął!;zapałałam miłością wielką w kierunku soczewicy;)to ona gra tutaj pierwsze skrzypce.
U mnie czerwona,w oryginale zielona.I na tą przyjdzie pora,niebawem.
Od dziś nie wyobrażam sobie tygodnia bez poniższej,moim zdaniem wykwintnej wersji obiadowej.
Koniecznie z kawałkiem domowego chleba z czosnkiem.
Smak zimy.
Mój numer jeden!




Soczewicę płuczę pod bierzącą wodą. Odstawiam do wysuszenia .

W dużym garnku podgrzewam oliwę.
Wrzucam cebule, mieszając duszę ok. 2-3 min.
Następnie dodaje czosnek, liść laurowy, imbir, suszony tymianek/majeranek, grubo zmielony pieprz oraz pozostałe przyprawy.
Po minucie, wsypuje marchewkę, pietruszkę i soczewicę. Wszystko razem dokładnie mieszam i zostawiam na 4-5 minut.
Zalewam gorącym wywarem, doprowadzam do zagotowania, po czym zmniejszam ogień i pozwalam sie pryczyć* na wolnym ogniu przez ok. 20 min. W czasie gotowania, zupa gęstnieje i możecie uzupełniać płyn w zależności jaką konsystencję chcecie uzyskać.
Ważne jest, aby nie rozgotować soczewicy!.
Najlepiej smakuje po drugim podgrzaniu.Soczewica przyjemnie zmięknie,a wywar nabierze aromatycznego smaku.
Zapach pożywnej,a tym samym zdrowej zupy w mroźny dzień..bezcenny!

*zetknęłam się z tym określeniem u autorki przepisu i do dziś utkwił mi w pamięci;lubię zabarwione przeszłością słowa,dodają potrawom nieskazitelnego wydźwięku.






Z tematów mniej kulinarnych,choć nie do końca,nastał nowy miesiąc.
Nie trudno się domyślić,iż za tym powszechnym faktem stoją i nowe książki;jak co miesiąc przez cały rok!(biblioteczka po prawej).
Tym razem będą pozycje dwie.Postaram się skupić i czytać każdą jednakowo zawzięcie i z przywiązaniem.
Może,nie jest to ta wymarzona Herbaciarnia Madeline/znacie?,ale równie miłe,wciągające po pierwszych stronicach powieści polskich autorek.


  na razie mogę napisać jedynie,nomen omen usłyszane od bibliotekarki; okraszona kulinarnymi inspiracjami,czyli jest dobrze. 
            

  ponoć czyta się jednym tchem,może jednak rozdzielę ją na kilka dni    lutego.
impresjonistyczna łatwość chwytania chwili i oddawania realiów współczesnej Polski;obraz malowany słowem.  


Dobrego miesiąca!
m.




37 komentarzy:

  1. Zupa fantastyczna. Myślę sobie, że jest idealna na zimę :)
    A co do książek - czekam na recenzję. Bo poszukuję książek na listę "do przeczytania", więc będę wdzięczna za opinie :) Buszując po blogach robię skrzętnie notatki: a to film ktoś poleci - zapisuję, a to książkę - też zapisuję, a to przepis. Dużo inspirujących rzeczy można wynieść z blogów, oj dużo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. kaaawa!:)
    Ciekawi mnie ta Miłość z bazylią w tle-chyba głównie dlatego,że uwielbiam bazylię;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam na recenzję książek ;)

    Co do zupy to...jeszcze nigdy nie jadłam nic związanego z soczewicą! Trzeba będzie to kiedyś zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy jeszcze nie robiłam (i aż wstyd się przyznać, ale i nie jadłam!) zupy z soczewicy. Będę musiała to w najbliższym czasie nadrobić. Koniecznie w zimie. Przecież w inną porę roku zupy już tak nie smakują. :)
    Mój luty też miał się zacząć 'na nowo', ale okazałam się niepozbieraną osobą, która chcąc zmian nie może ich wcisnąć w życie. Ech.
    Tak czy inaczej powodzenia i pozdrawiam ciepło ze zmrożonego Krakowa! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam soczewicowa, szczegolnie w mrozne wieczory, noo i oczywiscie w ulubionym duzym kubku (;
    Twoja wyglada neizwykle apetecznie !

    OdpowiedzUsuń
  6. Jagoda; jest wręcz stworzona na mroźne,ciemne dni,ma w sobie coś optymistycznego i ten zapach;)
    oj!tak,blogi to istna skarbnica inspiracji;)
    pozdrawiam cieplutko!

    anka; póki co akcja się rozwija;)

    Kasia; ach!to czym prędzej musisz to zmienić!choćby od zaraz;)spróbujesz i się zakochasz;)

    Asia; święta racja,zima jest stworzona dla zup;)
    wiele mogłabym powiedzieć w kwestii niepozbierania...nie jesteś sama,trzymam kciuki!
    również pozdrawiam !

    Pauli; moja w ulubionej,emaliowanej miseczce i z łyżką po prababci:)ech ten sentyment;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam na recenzje książek, mi samej przydałoby się przeczytać coś ciekawego. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dotarło do mnie, że prawdopodobnie nigdy nie jadła soczewicy i nie mam pojęcia jak ona może smakować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to,podobnie do mnie,do wczoraj;)zasmakowałam i wiem,że to zaraz po pomidorowej najlepsza zupa świata!
      spróbuj!

      Usuń
  9. a ja właśnie ostatnio myślałam o zupie z soczewicy...:) pysznie!

    OdpowiedzUsuń
  10. o jej! jak zobaczyłam tę zupę u Agnieszki to też miałam ochotę na miseczkę:) Dziś zrobiłam soczewicę z pomidorami, pieczarkami i ryżem:) bardzo rozgrzewające danie..fajnie mieć swoje smaki na każdą porę roku:))
    mam nadzieję, że ten miesiąc będzie dla Ciebie początkiem czegoś nowego, wyczekanego..dobrego czasu!
    uściski!
    J

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pysznie u Ciebie;)z pomidorami musiała smakować obłędnie!
      dziękuję ślicznie!
      oby tak było:)

      Usuń
  11. Bosko się Ciebie czyta...

    Piekne zdjęcia:)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Coś czuję, że zmobilizowałaś mnie do zrobienia w weekend zupy soczewicowej :). I dobrze, bo zabieram się za nią i zabrać nie mogę ;)

    Udanego nowego miesiąca :)

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie ostatnio zagościła zwyczajna pomidorowa... jednak nie nie... zupki na razie sobie odmówię ^^... marzę o ciasteczkach orkiszowych owsianych.. czy jakiś tam takich <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja przymierzam się do zupy z soczewicy, ale muszę zaopatrzyć się w większe ilości soczewicy :-o Książki zapowiadają się ciekawie, mnie najbardziej zaintrygowała okładka i tytuł drugiej książki :-) i to że się ją czyta jednym tchem ;-))
    Dobrego miesiąca również dla Ciebie i żeby był on tym dobrym "Nowym" :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam zupkę z ręką na sercu;)
      a,co do książki to tak na prawdę nie jest to prawdziwa okładka,zrobiłam zdjęcie pierwszej strony(bardzo mi się spodobała,taka niepozorna,a jednak..)
      po pierwszym rozdziale,przekonałam się,że będzie umilać mi zimne,lutowe dni:)
      dziękuję!

      Usuń
  15. Super!!, cieszę sie ogromnie,że posmakowała:))), teraz bedzie gościła u Was w domu, przynajmniej raz w tygodniu:)), wiem co mówię:)))
    Dziękuje za te wszystkie przemiłe słowa...poprawiłaś mi bardzo dzisiaj nimi nastrój:))).
    Luty mnie troche zaskoczył, tak szybko i nagle sie pojawił...ale przynajmniej do wiosny już coraz bliżej:)).A kawa w samotności...hmm, ostatnio smakuję wybornie:)
    Ściskam Cie Monisiu bardzo, do nastepnego przeczytania! Oby luty okazał się dobrym i życzliwym!!
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już się przekonałam do wybornego smaku,zdrowej soczewicy i niedługo powtórka;)
      dobrze rzeczesz..wiosna tuż tuż;)jeszcze tylko 28 dni i zaczynam poważne odliczanie;)
      co,do samotnej kawy,nie będę owijać w bawełnę uwielbiam:)!tylko niespodziewani goście czasem krzyżują szyki;)
      dziękuję pięknie za miłe słowa!
      pozdrawiam!

      Usuń
  16. Ja ostatnio stałam się jeszcze większym molem książkowym, jednak mało która z ostatnio przeczytanych przeze mnie pozycji była "smaczna".
    Akurat mam w domu czerwoną soczewicę! No to już wiem czym będę się żywić dzisiaj ^^

    OdpowiedzUsuń
  17. Chętnie wypróbowałabym ten przepis, jednak ja i gotowanie to nie najlepsza mieszanka :(

    OdpowiedzUsuń
  18. ;) nowy miesiąc, nowe wyzwania ;D szybko wypłata będzie ;p bo luty nas raczy krótszym oczekiwaniem ;p

    P.S. Monisiu :) a co to za film czeka na Twój czas? :) A może już go zobaczyłaś? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wstyd,ale nadal potulnie czeka na sprzyjający moment;)
      O północy w Paryżu:)
      pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  19. A ja jeszcze nigdy nie robiłam sama zupy.
    Lubisz odwiedzać kawiarnie, prawda? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najwyższa pora;)
      a,kto nie lubi jedynego w swym rodzaju,kawiarnianego klimatu;)

      Usuń
  20. same smakołyki :) tak jeszcze wszystko przed Tobą ! ogólnie to wiele przed nami w tym ogromnym świecie i trzeba się z tego cieszyć i stawiać czoła tym mniejszym i większym problemom :)
    a ja Turystyka i Rekreacja z czego nie jestem do końca zadowolona jednak na razie jest dość fajnie :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wniosłaś wiele optymizmu w moje myśli:)
      a,kierunek wydaje mi się interesujący i przyszłościowy,ja raczej podążę w stronę bardziej medyczną.
      pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń
  21. Tak tu ciepło i przytulnie u Ciebie;)
    Zachęcająco ta zupa wygląda;)
    I uwielbiam słowo pryczyć;););)
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od niedawna to również moje ulubione słowo w kulinarnym notatniku;))
      miłego dnia!
      uściski;)

      Usuń
  22. ale bym się tamtej kawy napiła <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Soczewicę lubię chyba pod każdą postacią: zupa, pierogi, naleśniki, pasztet... :)
    "Herbaciarnię Madeline" czyta się bardzo miło. A "bazylia" to trochę takie czytadło, ale też przyjemna.
    Miłego, ciepłego (na przekór) weekendu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi się marzy w pierogach na następny raz;)
      zazdroszczę Ci przeczytania Herbaciarni,niestety u mnie,nigdzie nie mogę jej dostać;/
      bazylia to taki trochę moment oderwania od codziennych smutków,miła książka,przeszło mi przez głowę,że może kiedyś zdobędę się na podobny krok i zacznę całkiem nowe życie udoskonalając się kulinarnie w ciepłym,południowym słońcu;)
      pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. Moja niestety była z biblioteki, bo gdybym miała swój egzemplarz mogłabym Ci wysłac.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  24. Musi być bardzo aromatyczna

    OdpowiedzUsuń
  25. Apetyczna zupka:). Hmmm, zastanawiam się czy czerwona soczewica dużo różni się w smaku od zielonej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę,że nie ma wyraźnej różnicy w smaku i w sposobie gotowania.
      tak,czy owak czerwoną bardzo polecam;)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)