niedziela, 26 lutego 2012

Strzępki myśli z zieloną ekstrawagancją w tle








Odnalazłam mój mały,niebieski pamiętnik.
Kto by pomyślał,że rysujący się na nim bukiet polnych niezapominajek zostanie ze mną na dłużej:)
W miejscu,gdzie wyrażam uczucia,rozwiane myśli.
Skrzętnie zapisuję każdy ważny moment,by móc powrócić do niego w przyszłości.Przeanalizować,zrobić rachunek sumienia?
tego nie wiem,przyjdzie odpowiednia pora.

Kiedy,tak przeglądałam dawno nie dotykane zielone kartki,przypominając sobie od dawna nie widziane osoby..poczułam smutek.
Lekką tęsknotę za tym co nie wróci,co już dawno za mną.
Jeden wiersz tchnął we mnie nowe pokłady optymizmu.
Oby na długo.


Najpiękniejszą sztuką w życiu
jest śmiać się zawsze i wszędzie.
Nie żałować tego,co było
I nie bać się tego, co będzie.








Od strony kulinarnej..
odchodzący tydzień obfitował w typowo mączne,domowe dania.
Lubię wtedy zapach kuchni.
Intensywny i taki Nasz.
Były ulubione ruskie lepione razem z mamą i babcią.3 pokoleniowe;)
A,jeśli dodamy rodzinne oglądanie, cudem przegranego z kasety vhs wesela rodziców robi się na prawdę miło,niczym z sielankowych opowieści.
Weekend natomiast upływa pod hasłem na zielono.
Zaskakująco smaczne połączenie tradycyjnych,polskich kopytek i szpinaku.
najnowsze odkrycie z nutką ekstrawagancji.



Kopytka szpinakowe
wg własnej inwencji;)

Pół kilograma  ugotowanych ziemniaków
łyżka mąki ziemniaczanej
2 szklanki mąki pszennej
jajko
200 g mrożonych liści szpinaku
2 ząbki czosnku
sól
pieprz
majeranek
łyżeczka masła

 Ziemniaki przeciskamy przez praskę albo gnieciemy widelcem.Dodajemy mąki ,jajko,dobrze odsączony, szpinak , wcześniej chwilkę podduszony na małym ogniu z masłem i  czosnkiem (ok 10 minuty)do odparowania wody,doprawiamy do smaku solą i pieprzem oraz ziołami. Wyrabiamy ciasto , robimy wałeczki i kroimy małe kopytka.Należy pamiętać ,że trzeba to robić szybko, ponieważ kopytkowe ciasto lubi się rozpływać.Gotujemy we wrzątku z dodatkiem oliwy do momentu wypłynięcia.
Podajemy z odrobiną miękkiego masła,które pod wpływem ciepła szybko Nam się roztopi lub pokropione oliwą z kleksem jogurtu greckiego i oprószone świeżym pieprzem.
Smacznego!









dobrych,ostatnich dni lutego!







62 komentarze:

  1. Na 100% wyprobuje szpinakowe kopytka! uwielbiam szpinak a na kopyta od dawna mam ochote :)



    ja nie lubie wracac do swoich pamietnikow... kilka razy czytalam wstecz i nie podobalo mi sie to uczucie ktore mnie ogarnialo. pewnego razu skonczyly w kominku i nie zaluje tego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest jakieś rozwiązanie..lecz porzucone w kominku nie wróci.

      Usuń
    2. Ale tu u Ciebie fajnie:)

      Usuń
  2. Oooo,kopytka lubię,szpinak też,więc czemu by tego nie połączyć?Super!:))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja sama wracam często do moich pamietników z dzieciństwa, ba- sama nadal piszę ;) Pozdrawiam i w wolnej chwili zapraaszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w bardzo wczesnym dzieciństwie pisywałam pamiętnik,tak dla siebie,nie wiem skąd się to wzięło kilkuletniemu dziecku;)teraz ta strona jest moim pokrzepieniem;)
      pozdrawiam!

      Usuń
  4. ostatnio również trafiłam na mój stary pamiętnik, takie czytanie przyprawia o smutki i o radość jednak uświadamia ile jeszcze cudownych chwil przed nami do przeżycia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Ci za te słowa!bardzo..
      pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  5. nie lubie czytac straych pamietnikow, przywodza na mysl piekne chwile ktorych juz nie ma i te smutne ktorych nie warto wspominać.. moze za 40 lat ;)

    lukniesz do mnie? ;) bo dużo 'obserwuje' i ja dużo komentuje, a mało mnie odwiedza :< - nie mowię o wszystkich. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za 40 lat,to na pewno będzie nie lada gratka;)

      Usuń
  6. Uwielbiam takie kopytka :) Tylko jeszcze nie udało mi się zrobić zadowalającego zdjęcia, więc przepis czeka i czeka na publikację.

    A taki pamiętnik to świetna sprawa, można odgrzebać wspomnienia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. każdy pretekst jest dobry do kolekcjonowania wspomnień,i tych dobrych i tych drobinę mniej.
      pozdrawiam!

      Usuń
  7. Świetna zwrotka, bardzo podnosząca na duchu:) Dawno nie jadłam kopytek, powinnam zrobić sobie taki "mączny" tydzień:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o to chodziło w największej mierze;)
      pozdrowienia!

      Usuń
  8. "Nie żałować tego,co było
    I nie bać się tego, co będzie."
    Bardzo mądre słowa Moniko:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem zupełnym przeciwieństwem Twojego wiersza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może warto to zmienić..ja do niedawna miałam podobne przeświadczenie i powoli doszłam do wniosku,że nie jednak zacząć zupełnie nowy,ekscytujący etap.wierzę,że przyszłość będzie wtedy jaśniejsza,po prostu.
      uściski!

      Usuń
  10. Bardzo smakowite kopytka. Niestety lepienie pierogów z babcią też przeszło i już nie wróci. Beztroskie dzieciństwo również odchodzi w niepamięć. To smutne odczuwać motyw Vanitas tak intensywnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie powroty do przeszłości są niczym mantra skłaniająca ku dobrym myślom.

      Usuń
  11. Hmm, taki wiersz warto czytać każdego poranka. Warto go wbić sobie do głowy :).
    Też czasem tak sentymentalnie patrzę w przeszłość...

    Szpinakowe kopytka - fajny pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze piszesz;)warto iść z nim przez życie.
      pozdrawiam!

      Usuń
  12. Twój pamiętnik odnaleziony...Wspaniale.
    I to 3-pokoleniowe gotowanie.Bardzo bym tak chciała.
    A kopytka,ach wyjątkowo dla mnie!
    Ciepło Cię pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to była duża radość,kiedy spoglądając na niego napawałam się sielskim bukietem kwiatów w tytule bloga;)
      kopytka wyjątkowe?to życzę smacznego;)
      pozdrawiam gorąco!

      Usuń
  13. Będąc u Rodziców muszę poszukać takiego pamiętnika, do którego wpisywali mi się Koledzy i Koleżanki;););)
    A takie 3-pokoleniowe gotowanie musi być fantastyczne!
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dawne,szkolne pamiętniki mogą powiedzieć wiele,w prosty sposób uzmysłowić ,czego tak naprawdę pragniemy.
      gotowanie z babcią przede wszystkim zawsze jest dla mnie niezwykłą ceremonią wręcz;)
      ciągle uczę się jej doskonałego kunsztu!
      uściski!

      Usuń
  14. Hmmm... U nie to byłoby niemożliwe ;)
    Gotowanie na 3 pokolenia.
    Kopytka ze szpinakiem - jadłam!
    Kiedyś w włoskiej restauracji, a może na włoskim stoku, w barze, tak, tak...
    Gnocchi spinaci ;) Chyba z jakimś sosem dodatkowo... Beszamelowym... Nie pamiętam :))
    Chyba podobne w smaku, pamiętam, że mi smakowąło bardzo. Spróbuje z Twojego przepisu!
    Tamte były włoskie pierożki, lae myśle, ze mają wile wspólnego. Tylko, ze do farszu, oprócz szpinaku coś dużo więcej było :))
    Chyba sobie ten wiersz wydrukuję i gdzieś powieszę.
    Oby został z nami na dłużnej.
    Pa, pa! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gnocchi to co prawda nie to samo co nasze rodzime,zwykłe kopytka,ale bardzo podobne.
      jedzone we Włoszech na pewno smakują wyjątkowo!i ten sos beszamelowy mm;)
      dobry patent z tym wierszem;)chyba splagiatuje;)
      pozdrawiam Cię!

      Usuń
  15. nowy wymiar kopytek :)
    miło byłoby odszukać własne myśli sprzed kilku lat...

    OdpowiedzUsuń
  16. Odpowiedzi
    1. dziękuję ślicznie:)
      wszystkiego dobrego!

      Usuń
  17. eureka! dzięki za te kluski szpinakowe:))jutro będą u mnie na obiad:)
    uściski!
    J

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kluseczki dobre na wszystko;)
      pozdrowienia!

      Usuń
  18. często wracam do moich pamiętników a mam ich sporo, najzabawniejszy to z czasów podstawówki... miałam takie "poważne problemy" ;) pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak..znam te "poważne problemy";)
      pozdrawiam Cię gorąco!

      Usuń
  19. Piekne wrazenia i bardzo pieknie sa zfotografowane!! (Przepraszam za moj slaby polski...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję bardzo!
      nie taki słaby;)

      Usuń
  20. przymierzam się do takich szpinakowych kluseczek od tygodni:) ale mi teraz apetytu narobiłaś:)

    OdpowiedzUsuń
  21. a ja tak bardzo, bardzo lubię szpinak w każdej postaci, że na pewno skosztuję tych kopytek.
    Też mam gdzieś w czeluściach swoje dwa pamiętniki, a raczej zapiśniki- myśli, cytatów, piosenek, ważnych momentów. Nie często do nich zaglądam, bo kończy się to nostalgią i smutkiem za tym co było...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podobnie,jak ja,przepadam za nim;)
      pamiętniki z dawnych lat to ważna rzecz,pozwalają ukształtować myśli,zatrzymac się,lubię je przeglądać i nie boję się nostalgii,jest troszkę budująca w moim mniemaniu.
      uściski!

      Usuń
  22. Wonderful images on this blog!
    You have a very special style!

    ♥ Franka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I thank you for such pleasing words in my direction:)
      I more often invite!
      I am greeting.

      Usuń
  23. Ja większość moich pamiętników upchnęłam gdzieś za szafą, żeby nie wracać myślami do pewnego okresu.
    Uwielbiam kopytka. Próbowałam już takich z brokułami, a szpinakowe muszą być równie smakowite:). I zdrowe:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z brokułami powiadasz?jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić,ale na pewno by mi posmakowały;)

      Usuń
  24. żałuję, że swoje pamiętniki zniszczyłam dawno temu, jak trochę podrosłam wstydziłam się tego co tam wypisywałam. Teraz miałabym kupę zabawy i masę wspomnień...
    Kluseczki szpinakowe chodzą mi od dłuższego czasu po głowie, Twoje są bardzo apetyczne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda,ale traćmy czasy na to,co nie wróci..będą piękniejsze momenty,na pewno!

      Usuń
  25. uwielbiam tu wchodzić. Za każdym razem, gdy czytam nowy wpis, na moim serduchu robi się ciepło.
    Moniko, musisz być wyjątkową osobą:)!


    ps. dziś na moim stole zagościły kopytka szpinakowe:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak mi miło to czytać:)dziękuję Ci bardzo!zapraszam częściej!
      i co,smakowały?

      Usuń
  26. 3 pokoleniowe pierogi - bezcenne!... i bardzo mi sie podoba tak zielona ekstrawagancja z nutą ekstrawagancji:)) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj,tak!zawsze fascynowała mnie stara,dobra kuchnia,a taka rodzinna to niezłe doświadczenie;)
      pozdrawiam i ja!

      Usuń
  27. Moja mama robi podobne kopytka, pyszności! ;3
    takie stare, rodzinne przepisy są najlepsze i mają ten klimat.

    OdpowiedzUsuń
  28. Uwielbiam takie odkrycia, połączenia nowoczesnych przepisów z tymi tradycyjnymi. Do tego wszystkiego kopytka do domowe smaki, a z dodatkiem szpinaku na pewno ciężko wrócić do dawnego przepisu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. posmakowały mi,myślę,że często będę do nich wracać,ale tradycyjne z ciepłą bułką tartą i naturalnym jogurtem są niedoścignione;)

      Usuń
  29. Mój pamiętnik bardzo dawno temu dostał nogi i poszedł sobie w siną dal .Nikt nie wie gdzie ,a szkoda bo chętnie zanurzyłabym się we wspomnieniach o chwilach i osobach z kubiem kawki.Pozostało tylko to co w sercu
    Kopytka idealne .Bardzo lubię z takimi dodatkami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to bardzo miłe uczucie,kiedy po latach możemy przypomnieć sobie miłe chwile z przeszłości,jednak coraz bardziej zaczynam wierzyć w perspektywę przyszłości,tej lepszej,pełnej życia)
      pozdrawiam Cię!

      Usuń
  30. Ten kto napisał ten wiersz wiedział o czym pisze.
    Jest mądry i z przekazem.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  31. Pamiętnik.. ciągle mam zachowany jeden, ten "najświeższy" choć pisany już dość dawno. Trochę niechętnie, ale jednak z ciekawością raz na jakiś (raczej długi) czas do niego zajrzę, mam jednak jakieś takie mieszane uczucia czytając go.
    A co do kopytek to jeszcze własnych nie robiłam, ale strasznie mam ochotę na nie ostatnio! Podoba mi się Twoja zielona wersja.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)