niedziela, 4 marca 2012



Lubię piec wieczorem.
Kiedy wszyscy zajęci są własnymi sprawami.
W pogrążonej ciszą kuchni mam czas na relaks.
Włączone radio raz na jakiś czas oddaje niewyraźny szmer,jakby chciało zakomunikować żal swojej straconej pozycji.
Za oknem jeszcze widno.Przedwiosenny zachód słońca o ciepłej barwie puszcza długie promienie na balustrady domu.
Jeszcze chwila,jeszcze moment.
Wszystko składa się w normalną całość.Jak układanka.Brakuje jedynie małego,acz najwazniejszego elementu..ale i na to przyjdzie pora.
Wierzę.

a,oto bohater nocnych rozmyślań nad kubkiem earl greya;)
Murzynek we własnej osobie w porannym świetle.Z wymyśloną,kakaową polewą,odrobinę nakrapiany;)
macie ochotę?


ps.moje nieśmiałe poczynania z efektem obrazu..








Dziś, do szczęścia potrzebna mi jedynie duża latte z pianką.
To lubię najbardziej.
miłej niedzieli!

















































16 komentarzy:

  1. Mmm... cudowny wieczór... a jakże chętnie bym wpadła na takiego murzynka, latte też bym nie pogardziła, choć mój wczorajszy wieczór nie był mniej słodki, bułeczki z masełkiem orzechowym i konfiturą są niebem w gębie :) No to miłej reszty niedzieli :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bardzo chętnie poproszę... uwielbiam wszystko co słodkie! ;)
    Też lubię spędzać czas w kuchni, gdy jest cisza i spokój.
    Dużo słoneczka życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja dzisiaj piekę szarlotkę ale murzynka też bym zjadła - Miłej niedzieli :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Niezwykle miło mi to słyszeć :)
    A murzynek wygląda apetycznie, z chęcią zamieniłabym kupną struclę na kawałek ze zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ohhh mam od kilku dni ochotena murzynka. w koncu upichce dzis ciasto czekoladowe z gruszkami :))))

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam takie wieczory. I zapach w całym mieszkaniu ;) Chodzą za mną brownies, ale na razie rozkoszuję się kopcem kreta i czekoladkami.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pieczenie w nocy jest magiczne:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. poranne ciacho z taką kawą, to pewność, że dzień rozpoczyna się dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak najbardziej skubnęłabym kawałek takiego murzynka, a i latte chętnie bym wypiła ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. W takim towarzystwie to baaaardzo miły poranek:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja poproszę porcję murzynka! Uwielbiam.
    Cieszą mnie również te coraz dłuższe wiosenne popołudnia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Murzynek z taką kawą z pianką, mhmm, bosko :-))
    Ja też lubię wieczór w kuchni.
    W ogóle kuchnia była ulubionym miejscem od dziecka. Tętniąca życiem, pachnąca, kojarzy mi się właśnie z ciepłem, mamą i ze smakami dzieciństwa. A takie wieczorne pichcenie odstresowuje jak nic innego.
    Miłego wieczoru :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję Wszystkim za ciepłe słowa i znalezienie chwili na zerknięcie w moje miejsce:)dużo mi to daje!
    pozdrawiam Was serdecznie!
    m.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja wolę piec rano... z prostej przyczyny, kiedy się piecze, potem trzeba spróbować... staram się z założenia nie jadać wieczorem... a jak się tu powstrzymać kiedy tak pachnie??? :) Wolę rano...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też;)ale mam silną wolę i jakoś się powstrzymałam ten jedyny raz;)
      pozdrowienia!

      Usuń
  15. looking good!!
    thanks for your nice comment on my blog and yes, come to France! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)