czwartek, 1 marca 2012

Marcowe postrzeganie






1 marca.
Pierwszy wiosenny miesiąc.
Pierwsze prawdziwe promienie słońca muskające zmarzniętą twarz.
Pierwsze świeże tchnienie.
Pierwsze spotkanie z analogowym aparatem.
Lekki wiatr motający kosmyki niedbale związanych włosów.
Coraz wyraźniejsze oznaki ciepłych dni.
Zerwane bazie.
Widok ptaków rozgaszczających się na każdej napotkanej gałęzi.
Zapach.
delikatny i ujmujący zarazem.
przenikający każdą,niepozorną cząstkę ciała.
bez określenia.po prostu wczesno wiosenny.
Cieszmy się nim.Nie oglądajmy za siebie.
Dostrzegajmy piękno drobiazgów.
umykających Nam ulotnych chwil.

Przyszłość - to coś, co staje się w nas dziś.
-Czesław Banach






Upiekłam ciasto,a ściślej tartę.
W starym stylu.
Z renetami o chropowatej,szarej skórce,za którymi przeszłam pół miasta;)
warto było.
Na dobry początek,aby nadchodząca wiosna przywitała Nas z uśmiechem.
bo wiosna to taki mały symbol nowego życia,prawda?tak,czy owak uparcie w to wierzę i mam pewne wymagania względem niej.
w końcu uroda malująca się w pierwszych przebiśniegach,złotych żonkilach,delikatnych szafirkach(jak wyczytałam w niejakim,kobiecym magazynie)zobowiązuje;)
pozostając w temacie,ciekawa ta Nasza różnorodność.typ urody może powiedzieć wiele,nawet bardzo.







Połączyć wszystkie składniki.Należy jednak pamiętać, by ciasta nie zagniatać zbyt długo.
Jeśli jest zbyt suche, można dodać jeszcze jedną łyżkę wody.
Ciastem wylepić okrągłą formę do tarty o średnicy ok 25 cm* uprzednio lekko wysmarowaną masłem i oprószoną bułką tartą. Wstawić do lodówki.

Jabłka obrać i pokroić w małą kostkę,spryskać sokiem z cytryny.
Wrzucić do garnka,dodać kopiastą łyżkę miodu, z laski wanilii wyjąć nasionka i dodać do jabłek. Wlać 4 łyżki wody i dusić na małym ogniu ok. 15 minut.
Wsypać kawałki orzechów.Wymieszać

Piekarnik nagrzać do 175 st C.
Ugotowane jabłka włożyć do formy z ciastem. Następnie na wierzchu ułożyć w okrąg, zaczynając od brzegu formy, cienko pokrojone plastry jabłka (2-3 jabłka), posypać odrobiną cukru i wstawić do piekarnika na 50 minut.

*przepis z moimi zmianami/oryginalna wersja tutaj
*do napełnienia mojej dużej formy do tart(30cm śr.) potrzebowałam 4 średniej wielkości jabłek.
*polecam również oszczędną w formie,ale i elegancką Tart Tatin zwieńczoną jajeczno-śmietanowym sosem.






Moja najlepsza tarta,choć przyznam,że nie przepadam za tego typu wypiekami .
Jednak, ta typowo francuska podbiła me podniebienie.Może to zasługa smaku tradycyjnych, starych jabłek,może urzekającego wzorku na kształt barokowego witrażu.Wszak,wszyscy lubimy jeść oczami.Napawać się precyzyjnie dopracowanym efektem końcowym przy filiżance parującej  kawy.
Z nutką czegoś własnego.Co w tym przypadku jawi się pod postacią włoskich orzechów.










Marcowa literatura...





Zmęczona wielkomiejskim życiem rodzina realizuje wieloletnie marzenie o posiadaniu własnego domu na wsi.Jednak, jej członkowie nie spodziewali się, że w ich rękach znajdzie się trzystuletni zabytek.
Pełna humoru i rodzinnego ciepła książka  popularnego amerykańskiego pisarza Wiliama Whartona.Okraszona obrazem XX-wiecznej Francji.
Skłania do niebanalnych przemyśleń o sensie życia,rodzinie,wartościach uniwersalnych w każdej kulturze.
Wciągająca.









Urzekająca historia ludzi,do których szczęście przyszło wtedy,gdy już przestali w nie wierzyć.
Fascynacja Domem jest tutaj kluczowym elementem.Autorka opisuje przeżycia z nim związane.
Pełna magii i pięknych marzeń książka na długie popołudnia.
poniższy cytat skłonił mnie do zagłębienia się w niej na poważnie.

Przekonaj się,że marzenia się spełniają.
Zawsze-jeśli w to wierzysz.






w między czasie tzw.literatura w spódnicy.lekka i przyjemna.Smażone zielone pomidory z przepisami  wybornych potraw na ostatnich kartach ów zielonej powieści.m.in.maślane biszkopty,sos mleczny(pasujący do wszystkiego;),kukurydza ze śmietaną i oczywiście tytułowe pomidory.(czekam na te prawdziwe,pachnące  i soczyste;)


Wszystkiego dobrego w nowym miesiącu!
m.


29 komentarzy:

  1. kolejny, niesamowity i urokliwy wpis w Twoim wydaniu:) Tak przyjemnie się Ciebie czyta!

    Tarta prezentuje się fantastycznie,


    pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  2. z renetami :-)
    najlepsza

    powodzenia z aparatem!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Moniko, samych wspaniałych kadrów Ci życzę! I jestem bardzo ciekawa pierwszych analogowych fotografii;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Aaaa czekam niecierpliwie na pierwsze zenitowe obrazki! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. jabłkowe tarty mają tyle uroku o tej porze roku:)

    OdpowiedzUsuń
  6. skorzystam z przepisu na tartę ;-) pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  7. och..:)) przypomniałaś mi jak 2 lata temu piekłam taką tartę, nie miałam cierpliwości, żeby tak ślicznie(jak u Ciebie) ułożyć te plasterki jabłek-po prostu je wrzuciłam i rozłożyłam w miarę równomiernie;)) była pyszna-do dziś pamiętam jej smak:) chętnie bym dziś zjadła kawałeczek:)
    uściski!!
    J

    OdpowiedzUsuń
  8. jej, zjadłabym kawałeczek :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię Cię czytać, odrobina nostalgii mnie ogarnia ;)
    Tarta wygląda bardzo smakowicie, chociaż najbardziej mnie urzekło zdjęcie bazi ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mmm apetyczna ta tarta :) a już nie mogę się doczekać kiedy tu wparują zdjęcia analogowe :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Pięknie tu i smacznie - cudne zdjęcia - napewno nieraz tu zajrzę

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo lubie cie odwiedzac :-) Fajnie, ze jestes. Dzieki za inspiracje. usciski Ania

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem zainspirowana tartą :)) U nas były wczoraj muffinki jabłkowo cynamonowe.
    Jestem również ciekawa pierwszych fotografii. Obie raczkujemy ;) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  14. Moniko! ( zmiana mi sie podoba:)), ten aparat jakos tak naturalnie do Ciebie pasuje:), jakby od zawsze z Toba był:)
    Fajnie, strasznie fajnie :)).

    OdpowiedzUsuń
  15. Tarta wygląda przepysznie :).
    "Opowieści..." czytałam kiedyś, ale jakoś dłużyły mi się. Za to "Smażone zielone pomidory" świetne!
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  16. zuza: za każdym razem,kiedy czytam podobne słowa skierowane ku mojej,skromnej osobie zadaję sobie pytanie;czy założenie internetowego pamiętnika było najlepszą decyzją w moim zyciu?..coraz bardziej dociekam pozytywnej odpowiedzi:)i nie zamierzam na tym poprzestać;)już niedługo czekają mnie kolejne,już bardziej poważniejsze,decyzje.jestem spokojna,może być tylko lepiej!
    pozdrawiam!
    ps.upiecz tartę,zaczaruje cię;)

    maggie; o tak!święta racja;)do tart tylko renety!
    dziękuję ślicznie!
    pozdrawiam!

    Anna;dziękuję Ci!już się nie mogę doczekać pierwszej kliszy,pierwszego pstryknięcia..;)oj,dużo tych pierwszych razów,ale cóż,wiosna;)
    uściski!

    mirrors in the street:a,ja jak się nie mogę doczekać;)tylko,czy aby nie grozi mi rozczarowanie..
    wszystko się okaże,w końcu amatorka ze mnie,jak nic;)

    goh; dla mnie najwięcej uroku mają w okresie jesieni,szarych ulic,siąpiącego deszczu,ale na przedwiośniu to chyba jedyne owoce,które można dostać bez żadnych problemów;)

    muchmoreenergy: proszę:)

    dotblogg: a,ja lubię takie dopracowane wypieki;)kiedy tyko mam czas,prężę się,jak mogę,aby potem mieć przyjemną chwilę dla siebie:)
    pozdrawiam Cię!

    kachna: częstuj się:)

    Kasia: miło mi strasznie;)
    bazie w pełni rozkwitu,przynajmniej u mnie;)
    pozdrawiam!

    I am a camera: nie byłabym tego taka pewna;)pamiętajmy,że amatorka ze mnie jak ni,więc cudów nie będzie..ale kiedyś;)

    retro77 :zapraszam gorąco;)

    ucho od sledzia: cieszę się ogromnie:)i wzajemnie!
    uściski!

    Tonia: bardzo lubię,kiedy zamieszczane przeze mnie potrawy,wypieki cieszą oko i inspirują innych!taki był zamysł;)
    do muffinek jakoś nie jestem przekonana,nie wiem dlaczego;)może niedługo się skuszę!
    to raczkowanie to całkiem przyjemne jest;)
    pozdrawiam!

    Agnieszka; cieszy mnie Twoja obecność:)już zaczynałam się o Ciebie odrobinę niepokoić;)mam nadzieję,że wszystko u Ciebie ok;)
    pasuje do mnie?,naprawdę;)cieszę się bardzo!a,może to tylko zasługa płaszcza w podobnym kolorze;)pomijając,będę się starać,aby moje początki fotografii były niezapomnianymi wspomnieniami.przeczytałam gdzieś,że pierwsze doświadczenia z aparatem są kluczowe i bardzo ważne na przyszłe poczynania,może coś w tym jest:)
    ps.m.in.to Ty Agnieszko zainspirowałaś mnie do kupna własnego analoga.
    złapałam bakcyla;)
    uściski!

    alucha ;mnie też się zaczynają dłużyć,już po 2 rozdziale wymiękam,ale może to przejściowe.opisy francuskiej przyrody są tak fascynujące,że raczej przeczytam ją do końca;)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Moniko - cieszę się, że jednak zdecydowałaś się na Zenitha ;-)
    Ja właśnie jestem w połowie kliszy i czekam na efekty. W końcu nie pstrykałam analogiem dobrych parę lat. Ale Ania zachęciła mnie swoją akcją do odkurzenia mojego poczciwego Zenitha i sama jestem ciekawa efektów i tego czy coś tam jeszcze pamiętam. Chociaż tego chyba się nie zapomina, prawda, jak jazdy na rowerze? Oby :-)
    Swoją drogą nie wiem czy zauważyłaś jak ciężko dziś kupić kliszę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zenit to chyba najbardziej wdzięczny aparat;)tak sobie myślę, ja amatorka;)
      mam podobnie,to właśnie Ania i jeszcze parę innych osób zainspirowała mnie do rozpoczęcia swojej osobistej, być może wyboistej drogi z analogową fotografią.zapału co nie miara,ale zobaczymy co z tego wyjdzie;)najważniejsze w tym wszystkim jest chyba indywidualne podejście do ów dziedziny.odkrywanie niepozornego piękna pod osłoną skrzypiącego,wiekowego aparatu z duszą.poznawanie siebie-tego chciałabym doznać najbardziej.
      jeśli chodzi o kliszę,to myślałam,że będzie znacznie gorzej w moim rodzinnym miejscu,gdzie akurat przebywam,ale w oddalonym o kilkanaście km mieście szybko znalazłam mały sklepik fotograficzny z możliwością wywoływania:)poza tym zawsze zostaje Internet;)
      uściski!

      Usuń
  18. Idealne ciasto na idealną wiosenną porę :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. I can almost smell it! Have a beautiful weekend!

    Kristin x

    OdpowiedzUsuń
  20. analogi są wspaniałe! nieważne czy to lustrzanka czy taki zwykły za 10 zł gdzie zdjęcia wychodzą bardziej w stylu lomo ;) fotografie mają wtedy to coś! mam nadzieję, że na dłużej się zaprzyjaźnisz z kliszą i będziesz z tego czerpać samą przyjemność! ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aparat, rustykalna tarta z jabłkami, kawa, stara porcelana. To wszystko bardzo lubię!
      Piękne Monisiu :-)

      Usuń
    2. Mimi: miło,że wpadłaś,lubię Twoje odwiedziny,Twój ciekawy punkt widzenia:)
      pozdrawiam serdecznie!już wiosennie!

      Lady: dopiero się o tym przekonuję,ale wiem,że to kupno Zenita było najlepszą,zaraz po założeniu tego bloga;)rzeczą,jaką mogłam sobie podarować!czuję,że nadchodzi nowy etap mojego dotychczasowego życia,lepszy,barwniejszy,po prostu cieszę się tym;)za kilka miesięcy jeszcze bardziej..;)
      pozdrawiam Cię!

      Usuń
  21. Bardzo podoba mi sie zdjęcie z jabłkiem na drzewie. Super :) I zdjęcie z aparatem.
    Wiosennie się robi, a dzisiaj wyczytałam, że zima powraca snieg i mróz brrrrr :/ mam nadzieje, że się mylą.

    OdpowiedzUsuń
  22. Widzę, że wszyscy już czują wiosnę ;D Ja już nie mogę doczekać się tych na prawdę ciepłych i bezwietrznych dni! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)