sobota, 17 marca 2012

To co lubię





Wczesnowiosenne weekendy mają w sobie coś niezwykłego.Zapadają w pamięć i z nie małym rozrzewnieniem wypadają z szufladek podczas smętnych,deszczowych dni.
Z racji wrodzonej zapobiegliwości,chłonę każdą sekundę odwiedzających Nas słonecznych momentów.
Jest naprawdę ciepło.Co rusz słychać ospałe owady,szczekające psy i gęganie kluczy dzikich kaczek.Tylko motyli na razie brak;)
Taka pogoda działa mobilizująco,aż chce się zanurzyć blade dłonie po zimie w ciemnej,pełnej życia ziemi.Zapoczątkować istnienie czegoś nowego.
Z entuzjazmem,zatem wkroczyłam do ogrodu i w glinianych,rustykalnych donicach wysiałam nasiona pachnących kwiatów,a drewniane skrzynki,o których wspominałam  wcześniej zagospodaruję w inny sposób.
W całym tym projekcie rady Babci okazały się niezbędne.
W planach również gipsówka o drobnych,delikatnych kwiatach i niezapominajki;)

Ogrodowe spełnienie na ten miesiąc.




Doglądanie ożywionych do wzrostu roślin i długie spacery to moje aktualne,sprzyjające pozytywnemu myśleniu priorytety.

wyciągnięte trampki.
schowane kozaki i grube szale.
założone okulary.
na szyi analogowy aparat
i całe 34 klatki do zagospodarowania!
pierwszy kadr do zapamiętania. na zawsze.
ustawianie przysłony.
nieśmiałe zwalnianie spustu migawki.
w efekcie oczekiwanie pierwszego obrazu..delikatnego,białego hiacynta.
towarzysza przyszłych,radosnych dni.





































Na koniec,wspomnę o rodzinnych spotkaniach wokół stołu,mających równie kojące działanie,jak ogrodowe prace w pełnym słońcu.
Uśmiechy,długie rozmowy,mimowolne próbowanie potraw.Najczęściej kojarzone z leniwą sobotą/niedzielą bez trosk połączoną na przykład z Imieninami?czemu nie;)
Aromatyczna kawa ze szczyptą kardamonu i słodka chwila z tiramisu dopełniły obfitujący w miłą atmosferę dzień.

dzięki ewie zmobilizowałam się i przygotowałam mój pierwszy,włoski deser:)
zapraszam!

































Tiramisu

500g serka mascarpone
4 żółtka ( naprawdę dobrej jakości,najlepsze wiejskie)
2 białka
3-4 łyżki drobnego cukru 
2 szklanki mocnej, świeżo zaparzonej kawy
400g podłużnych biszkoptów ( używam Bonomi )
6 łyżek likieru Amaretto lub innego wyrazistego trunku
szczypta soli
gorzkie kakao

Zaparzam kawę.Dobrze sprawdza się tutaj aromatyczna kawa sypana. Odstawiam do wystygnięcia i zagotowuję niewielką ilość wody w średnim garnku.  
W  miseczce ubijam mikserem żółtka z cukrem na jednolitą masę. Zdejmuję garnek z wodą z ognia i przez kolejne 3 minuty ubijam żółtka na parze.Zabieg ten nadaje masie puszystości, staje się jaśniejsza i jednolita.Można wybrać łatwiejszą opcję i tuż przed przygotowaniem sparzyć jajka kilka sekund w gorącej wodzie,ale to nie to samo.
Do ubitych i schłodzonych żółtek dodaję serek mascarpone i mieszam dokładnie łyżką,najlepiej drewnianą.To bardzo ważne. 
Białka ubijam ze szczyptą soli na sztywną pianę i delikatnie dodaję do jajecznej masy.
Kawę przelewam do naczynia, w którym będę zamaczała biszkopty i dodaję likier. Każdy biszkopt zanurzam w kawie tylko przez kilka sekund, aby deser nie był zbyt płynny. Na wyłożone biszkopty wykładam pierwszą część kremu i posypuję przez drobne sitko ciemnym kakao. Powtarzam całą czynność dwa lub trzy razy, w zależności od wielkości naczynia.
Moim zdaniem najładniej prezentuje się przełożony jedynie 2 razy.
Gotowy deser przykrywam folią i wstawiam do lodówki na całą noc.

Smacznego!
































Jutro niedziela,a ja nie mogę oddalić od siebie wizji porannego pieczenia o wschodzie słońca,tuż po przebudzeniu wśród pachnącej,białej pościeli.Bardzo to lubię.I wczesne witanie dnia,i rysującą się perspektywę śniadania z jeszcze ciepłą,świeżą,drożdżową bułką,która panuje u Nas odkąd pamiętam.
Od kilku dni chodził za mną jej smak.
Pierwsze chrupiąco odkrajane kromki sprężystego,pełnego puszystości ciasta obficie posmarowane ostatnim słoiczkiem śliwkowo-gruszkowej,domowej konfitury.
Dla mnie poezja.
W iście wiosennym anturażu,kiedy nad głową błękitne niebo,w oddali trele ptaków,a na twarzy ciepło nieśmiale budzącego się do życia słońca,to idealny czas na poukładanie wszystkich rozproszonych myśli.


 tego Wam życzę i wyśmienitych smaków!

26 komentarzy:

  1. Widziałam dziś pierwszego motyla i biedronkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po weekendowych emocjach pełnych słońca,mogę stwierdzić,że motyle jednak są:)!i biedronki;)
      uściski!

      Usuń
  2. Wiosna - Romantycznie - Światło - Radość - Zwierzęta - Las :))

    OdpowiedzUsuń
  3. o jejku jak radośnie :D nie martw się , zapewne jak Twoje kwiatki zawitają na ziemi to motylków będziesz miała sporo ^^ ach już się nie mogę doczekać twych pierwszych zdjęć analogowych tutaj ! :D ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po wnikliwych obserwacjach,śmiem twierdzić,że już są:)^^^
      na prawdę,nie wiem,czy wyjdzie z nich coś godnego;)w końcu to moje pierwsze,analogowe doświadczenia,ale jestem pełna optymizmu(taka moja karma na ten etap zycia:)

      Usuń
  4. dziś był spacer ze Smieną, niestety po zachodzie słońca, jutro nie przepuszczę:)Ciekawa jestem Twoich analogów z nowego aparatu:)
    uściski!
    J

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smiena:)będę wyglądała Twoich wieczornych fot.!
      mam nadzieję,że będzie na co popatrzeć,choć nie będę zawiedziona,jak nikomu oprócz mnie nie przypadną do gustu;)w końcu do bardzo indywidualna rzecz,przynajmniej dla mnie,osobisty punkt widzenia rzeczywistości,zwykłej i najpiękniejszej.
      uściski!

      Usuń
  5. Sobota była cudowna :) Teraz leżę w pachnącej pościeli. Pierwszy raz w tym roku wywiesiłam pranie na dwór! Wszystko tak cudnie pachnie świeżością. I nie przeszkadza mi nawet to, że padam ze zmęczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też by mi nie przeszkadzało;)a pranie powiewane przez wiatr,najlepiej wywieszone na starej gałęzi,to wręcz ukojenie:)
      pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  6. Na dworze jest bardzo przyjemnie :) My dzisiaj też po pracach ogrodowych, i po wchodzeniu na drzewa ;)
    Uwielbiam tiramisu, i domowe pieczywo (ale to już pewnie wiesz) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wchodzenie na drzewa,a ścislej na starego orzecha Dziadków mam już za sobą;)ale może by tak?;)
      wiem,wiem;)
      uściski!

      Usuń
  7. Your blog is amazing!!!! You are brilliant! Fantastic post! Have a brill day!

    www.the-white-list.co.uk

    OdpowiedzUsuń
  8. takie tiramisu to bym zjadła, oj taaak! ;3

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję Ci za te ciepłe słowa, będę walczyć ! Uściski <3

    p.s. już nie mogę doczekać się twych potraw w formie analogowej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też;)
      PS tylko,czy sprostają mym gustom..bo o innych się raczej nie martwię,fot.analogowa to taka namiastka naszego wnętrza,podchodzę to tego bardzo osobiście i naprawdę chciałabym już pobiec do fotografa i zobaczyć film!
      dobrego dnia!

      Usuń
  10. A u mnie motyle już były :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u,mnie też:)wczoraj zobaczyłam;)

      Usuń
  11. piękne i pracowite powitanie wiosny w ogrodzie!:) a taki deser, to idealna nagroda!:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. idealna;)trafiłaś w sedno!
      pozdrawiam!

      Usuń
  12. Oddałaś całe piękno tego wczesnowiosennego czasu na swoich zdjęciach!

    OdpowiedzUsuń
  13. mam nadzieję, ze kiedyś uda mi się osiągnąc ten wewnetrzny spokój którego tak bardzo pragnę i zacznę żyć tak jak tego chcę i jak na to zasługuiję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzymam kciuki za Nas obie w takim stanie rzeczy:)wierzę,że się uda,powoli,bez pośpiechu,we własnym rytmie.

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)