czwartek, 26 kwietnia 2012

Dawna kuchnia.Szarlotka z Kosowa





Od samego początku mojej pełnej pozytywnych wrażeń przygody z blogowaniem(przy okazji,rocznica za progiem..to już?) jestem pod wpływem wszelakiej natury inspiracji z przeszłości.
Nie ukrywam,że najprzyjemniejsze są te wydobywające się z domowej kuchni,których zapach wręcz upaja zmysły..
Stwarza niepowtarzalną atmosferę.
Prawdziwą.
Ciepłą.
Moją.

Zapraszam na krótką chwilę z kubkiem aromatycznej herbaty(najlepiej pasuje mi tu klasyczna zielona,ale ostatnie odkrycie-z płatków bratka też niczego sobie;) przy porcji niebywale prostej szarlotki na podstawie Kosowskiej Kuchni Jarskiej wydanej przez córkę doktora Apolinarego Tarnowskiego.
Potrawy przyrządzone według tych przepisów mają w sobie coś z uroku kresów wschodniej Rzeczypospolitej-i przede wszystkim są zdrowe.*




cytuję słowo w słowo;

Szarlotka

1 kg jabłek Bromley**
1 filiżanka cukru(170g)
1 filiżanka mąki(110g)
proszek do pieczenia
2 kopiaste łyżki stołowe masła albo margaryny
3 jajka
szczypta soli

Wysmarować brytfankę tłuszczem i posypać delikatnie mąką.Obrać jabłka i pokrajać je w kawałki.Wymieszać mąkę z cukrem,proszkiem do pieczenia i szczyptą soli.Mąką tą posypać jabłka.Rozbić dokładnie jajka,polać nimi całość,a na wierzch rozrzucić tłuszcz.Piec przez godzinę(180C)

*ma to swoje tłumaczenie w korzeniach moich Dziadków wywodzących się  z tamtych rejonów.
**lub każda inna odmiana,jaką tylko mamy w domu;nada się napewno;)
***od siebie sypnęłam odrobinę domowej przyprawy korzennej i 3 łyżki płatków owsianych,za sprawą których utworzyła się chrupiąca,miło stawiająca opór podniebieniu skorupka.



Przepisy,jak i język całej książki emanują stylem dawnych lat.
Czuć od nich charakterystyczne ciepło
szczególnie,kiedy siedząc w słonecznym ogrodzie z pieskami u boku,podskubuję rustykalne jabłka otulone delikatną,maślaną kruszonką zwieńczoną złocistą masą z jajek od szczęśliwych kur.
..prosto z blaszki jeszcze smaczniejsza;)




 Stary doktor wygłasza pogadanki,uczy jak zyć przez okrągły rok.To nie senatorium,które za pieniądze pacjenta odbębnia kurację.To-szkoła życia.[...]Kuracja kosowska sprawia,że ludzie przezobrażaja się fizycznie,a co za tym idzie-przeobrażają się psychicznie.Toteż zwykle wracaja do Kosowa.[...]
Kosów-to niby wielka rodzina.Chorzy to elita intelektualna Polski.Nastrój-to skupione oczyszczenie organizmu,magazynowanie sił dla nowego roku zmagań i pracy.

Melchior Wańkowicz
W krainie głodomorów,z cyklu Ziarna po Polsce.






u mnie podróż z książką w ręku i dzień wypełniony po brzegi.



słonecznego dnia Wam życzę!
m.


31 komentarzy:

  1. Zdecydowanie najprostszy przepis na szarlotkę jaki znam - czy tam nie ma spodu? Jak to się wyjmuje z blaszki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma,nie ma;)po prostu taką szeroką szpatułką,jak powyżej,albo jakoś nożem;)

      Usuń
  2. wygląda super, ta książka też mi kiedyś wpadła w ręce, ale niestety nie wypróbowałam przepisów ; p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to takie proste,wręcz bezproblemowe receptury,jest sporo miejsca poświęconego domowym lodom;)spróbuj!

      Usuń
  3. Świetny ;) I chciałabym taką książkę znaleźć, gdzieś pomiędzy starociami u rodziców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nieustannie przeszukuję zakamarki rodzinnych strychów,chyba popadłam w nałóg;)a niedawno zamówiłam pięknie wydaną..z pożółkłymi kartkami oczywiście,kipiącą od tradycyjnych przepisów książkę "W staropolskiej kuchni".czekam z niecierpliwością;)
      pozdrawiam!

      Usuń
  4. O jejku aż poczułam jak ta szarlotka musi bosko chrupać mmm... no i nie ma to jak od razu ciasto z ciepłej blaszki :]
    kocham podróżować z książką w ręku, jednak tym razem muszę zamienić książkę na prezentację maturalną z Polskiego heheh

    śliczne bratki w cudnym słońcu <3

    mój poranek jest bardzo słoneczny, i takiego samego życzę Tobie, oczywiście nie tylko poranka a całego dnia ! :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo pachnie i chrupie równie przyjemnie;)
      matura..przypomina mi się moja przygoda z pisaniem i uczeniem się na pamięć..to nie jest dobry pomysł,lepiej po prostu poczuć to co się napisało(nie rozumiem osób wysługujących się czyimiś umiejętnościami i od tak,bez zażenowania kupujących prace za przysłowiowe 3 grosze),być tego świadomym,ale jak pomyślę,co się wtedy ze mną działo,to byłoby trudno;)
      jaki temat wybrałaś?jeśli można spytać..

      a,bratki sama przesadzałam i pielęgnuję co ranka;)ślicznie uśmiechają się w promieniach słońca;)

      dziękuję!oby weekend był równie udany!
      ściskam!

      Usuń
  5. Ja też lubię, oj bardzo! Pisłam już to tu nie raz, i nie dwa.
    A co do przepisów i starych książek, to ja uwilbiam kartkować stare rzepisy mojej Babci. Te kartki, któe pisła mając 10 lat. Tort w kaształcie jerze, kocie oczka... ;) Pokaże je keidys na blogu.
    A z którego roku Twoja skiążka?
    Mże gdzieś ją znjadę...
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. coś wspaniałego Toniu!moja Babcia, niestety nie ma za dużo własnoręcznie uzbieranych receptur z przeszłości,ale jedna,czy dwie wielkie księgi kucharskie oprószone kurzem by się znalazły;)jutro jadę,to poszukam;)

      Lublin 1990

      dobrego dnia i całego długiego weekendu!

      Usuń
  6. Kocham sie w szarlotkach :)

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wygląda całkiem ładnie, szkoda, że tak mało jej widać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Thank U for your visit at my blog :)
    Such beautiful pictures you show us - I love them!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię takie książkowe starocie. Wytargałam ostatnio od mamy kilka :)
    Tak jak mówisz - styl pisania ma ogromny klimat, czuć ciepło. I chyba też taki luz...
    Cudnego dnia :), pełnego luzu i uśmiechu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zazdroszczę;)pochwal się tytułami!
      luz,właśnie o tym zapomniałam wspomnieć,książki pisane z pasją,nadszarpnięte zębem czasu,ale i nie tylko, mają to do siebie,że przyciągają od pierwszego spojrzenia,nawet jak nie są barwnie ilustrowane,i tutaj główną rolę odgrywa prosty klucz do sukcesu-język.Nasz.

      dziękuję:)

      Usuń
  10. Ja odkryłam ostatnio "Kuchnię białoruską" - równie stara książka z duszą!
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno niesamowita!mam teraz ochotę zajrzeć i zagłębić się w jej starych stronicach;)

      Usuń
  11. Moniko, ty kusicielko:)))
    Szarlotka identyczna jak z rodzinnego stołu...pychota
    Udanego weekendu:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kuszę;)a,wiec trzeba piec;)na pewno znajdziesz kwadrans;)

      dziękuję Agnieszko!Tobie również,pełnego słońca i bzów!

      Usuń
  12. I love pansies too! They're beautiful and delicious to eat indeed.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I hope that you mean my rustic apple pie;)
      I am greeting the warmth!

      Usuń
  13. Klimatycznie. Szarlotka z dawnych lat podjadana w ogrodzie z kubkiem gorącej herbaty na pewno smakuje wyjątkowo :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dawan Kuchnia z Kosowa! WOW chętnie bym poczytała, kilka lat temu byłam w Kosowie, do dzisiaj wspominam tamtejsze restauracje, gdzie kawa była na koszt firmy!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podróż do Kosowa..to musiało być fascynujące przeżycie móc zobaczyć je w teraźniejszym świetle.
      też chcę darmową kawę;)
      pozdrawiam!

      Usuń
  15. ;) na szczęście za szarlotką nie przepadam... dlatego zapach Twojego wpisu nie robi na mnie wrażenia :P a co! Silna jestem :)

    Uśmiechu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak możesz;)a ja już szykuję recepturę na niedzielne,błogie świętowanie;)
      a,co lubisz najbardziej ze słodkości?oczywiście domowych;)

      dziękuję!i wzajemnie!

      Usuń
  16. Jesteś niesamowita. Wspaniałe odkrycie z tą kuchnią kosowską. Szarlotka wygląda obiecująco ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)