niedziela, 22 kwietnia 2012

Pod bladoróżowym kwiatem brzoskwini





Mam to do siebie,że mające nadejść beztroskie dni planuję z dużym wyprzedzeniem w stosunku do ogólnie przyjętych norm Naszych czasów(czyt.fast!jak ja nie lubię tego okeślenia)
Już tak mam i na nic tutaj wszelkie próby zmian...bo niby po co? w jakim celu?
jeśli czuję się ze sobą dobrze,a tak właśnie jest,począwszy od nowego roku,jeśli moje przyzwyczajenia,a dla niektórych można by rzec dziwactwa nie sprawiają nikomu przykrośći,a mnie samej dodają przysłowiowych skrzydeł to nie widzę tutaj żadnych przeciwskazań;powołując się na medyczne słownictwo;)

Więc, róbmy to na co  w danej chwili mamy największą ochotę.
Czerpmy życie garściami.
Wypijajmy najsłodszy nektar,każdego dnia.
Wszystko jest dla Nas,potrzeba jedynie wiary we własne,niepowtarzalne Ja,a co za tym idzie uświadomienia tak prostego faktu    wszystko jest Nam przychylne.
Od pewnego czsu świat,a raczej konstruktywna rzeczywistość otaczająca mnie w każdym detalu daje mi do zrozumienia czego naprawdę potrzebuję,kim w efekcie jestem i mogę się stać.Kimś lepszym,mądrzejszym...itp.?nie o to w tym chodzi.
Źródło tkwi znacznie głębiej.Umysł kończy projekcję wyimaginowanych myśli,otwiera się,a wtedy wszystko wokół staje po Nszej stronie.Zdajemy sobie sprawę,że możemy dużo i jeszcze więcej.
Można to dostrzec lub nie.
Wybór należy do mnie.Do Ciebie.


Po uwolnieniu myśli natury duchowej;czasem po prostu muszę dać im ujście,a gdzie,jak nie tutaj:)pora na przyjemny początek wolnego dnia.




*domowe pieczywo+swojski twarożek-(ulubiony) czyli wiosenne śniadanie na trawie
odhaczone!




Skusiłam się na puszystą,chrupiącą bułkę,tzw.wrocławską/dużo tutaj ostatnio na temat owego miasta.
Z wiadomych przyczyn nadałam jej nazwę przyszłościowa na dobry start,choć jeszcze nieco odległy..

Bułka wrocławska
2 bułki
od Liski z moimi małymi zmianami


600 g pszennej mąki (dowolnego typu)
180-200 ml mleka,najlepiej pełnotłustego
180 ml wody
15 g świeżych drożdży + łyżeczka cukru
12 g soli (to ok. 1,5 łyżeczki)
30 g oleju słonecznikowego


Drożdże kruszę i zasypuję cukrem,2 łyżkami mąki i odrobiną ciepłego(nie gorącego mleka).Dokładnie mieszam i odstawiam do podrośnięcia na kwadrans w ciepłe miejsce.
Następnie do miski wsypuję mąkę wymieszaną z solą, na środku robię dołek, wlewam wyrośnięty zaczyn i pozostałe składniki. Zagniatam ciasto - będzie miękkie i niezbyt klejące. Ręczne wyrabianie daje mi niesamowitą satysfakcję,zatem poświęcam na to ok. 15 minut(300 uderzeń).
Wyjmuję na oprószony mąką blat lub pozostawiam w emaliowanej misce i formuję z niego kulę,delikatnie smarując olejem.Nie ma najmniejszego kłopotu z formowaniem;ciasto idealnie współpracuje,jest gładkie i sprężyste.
Przykrywam folią i bawełniana ściereczką. Odstawiam do wyrastania na 1-1,5 h.
Wyjmuję ciasto, lekko je spłaszczam,dzielę na 2 części. Z każdej formuję podłużną, niezbyt cienką, bułkę.
Ukłądam na blasze wyłożonej papierem, przykrywam ściereczką i zostawiam do wyrastania na 60 minut.
Piekarnik nagrzewam do 230 st C.
Na dnie ustawiam naczynie żaroodporne ze szklanką zimnej wody.Napuszone bułki nacinam ostrym nożem lub żyletką,wierzch smaruję delikatnie mlekiem* i wstawiam do piekarnika. Po 10 minutach, obniżam temperaturę do 200 st C i piekę kolejne 20-30 minut.
Jeśli wierzch bułek zbyt szybko się rumieni, przykryć je folią aluminiową.
Po upieczeniu smaruję jeszcze raz wodą i wstawiam do wyłączonego, ale gorącego piekarnika na 3 minuty.
Studzę zawsze na kuchennej kratce,przez co wypieki nie podejdą wodą,będą chrupiące i świeże przez długi czas.
Smacznego!

*skorzystałam z rady bardziej doświadczonej i do mleka bądź wody dodałam łyżeczkę cukru,dzięki czemu bułki lepiej się zrumieniły.


Poranne pieczenie jest niczym rytuał.Wypełnia kuchnię prawdziwym,domowym zapachem,a oczekiwanie na ostatnią sekundę z nosem przyklejonym do szklanej szyby nadaje jeszcze większego znaczenia.





*w ogrodzie 

na rabatce proces kwitnienia wziął górę,w końcu.
tuż obok,od lat rozpościerająca swe gałęzie brzoskwinia z bladoróżowymi,delikatnymi płatkami.
Lubię siedzieć w zasięgu jej cienia,w wysłużonym,wiklinowym fotelu(parę lat wstecz wyszukanym na targu staroci)i wdychać słodką woń wiosny.







Pozatym ciągle dosadzam/dosiewam coś nowego..

poziomka zadomowiła się w jednej z największych donic
na grządce nasiona szpinaku czekają na wykiełkowanie
groszek,pietruszka,rzodkiewka wnet ucieszą oko soczystymi kolorami i mocą witamin
a,szczypiorek jako pierwszy triumfuje w przydomowym zagonku,dlatego twarożki w okresie wiosna-lato goszczą u Nas wręcz co dnia!
niezapominajka zalotnie puszcza oczko z glinianej donicy/tegoroczne odkrycie z babcinych zbiorów.




Takiego dnia nie sposób zakończyć inaczej,niż z kolejnym odcinkiem inspirującego ogrodu pewnej rudowłosej damy  EdibleGardens.


słonecznego tygodnia!
(zaplanowanego bądź nie:) 
m.



47 komentarzy:

  1. rewelacyjne zdjecia, niezwykle nastrojowe (;
    a twarozek wiosenny uwielbiam, wlasne pieczywo mhhm!
    Pozdrawiam goraco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się,że zwolennicy zdrowych,domowych smaków znajdują tutaj ukojenie;)
      pozdrawiam również!

      Usuń
  2. Ja tez tak planuję, juź w styczniu zrobiłam listę rzecz do odhaczenia podczas wielkanocnych wakacji (spacery w lesie, kawa w ogrodzie, itd.) :))
    Twarożek, warzywa, bułeczka, i to wszystko w plenerze - pięknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej.. w styczniu!to chyba, jednak nie jestem taką poukładaną kobitką,jak myślałam;)wystarczy mi tydzień,jeśli chodzi o sprawy mniejszej wagi oczywiście;) tzw.przyjemnostki,bo bez nich ani rusz!

      i jak? udało się wszystko zrealizować;)

      dziękuję,że wpadasz!
      pozdrawiam wiosennie!

      Usuń
  3. Więc nie jestem sama w planowaniu? No way!!! a ja myślałam, że jestem jedyna i wyjątkowa, że potrafię z miesięcznym (ba! nawet i 3 miesięcznym) wyprzedzeniem zaplanować weekendowy wyjazd :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a widzisz;)może połączymy siły i zaplanujemy coś wspólnie? co do najmniejszego szczegółu..jak sądzę;)
      pozdrawiam ciepło Bella!

      Usuń
  4. oj jakie piękne to pierwsze zdjęcie
    A domowe pieczywo i jeszcze twarożek , rzodkiewki mniam mniam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rzodkiewki, niestety jeszcze z bazarku,ale szczypior jak najbardziej z domowego zagonka;))
      ściskam!

      Usuń
  5. Zatem będzie bułka wrocławska przedwyprowadzkowa. Miałam ochotę na domowe pieczywo i przyszłaś z mi z pomocą :-) Ależ ja się cieszę, że jest już wiosna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę,że dobitnie umili Wam wszelkie pakowania itp.;)wiem ile z tym zachodu..,ale jak we wszystkim dostrzec można i pewne pozytywy,od lat poszukiwane książki,zagubiony liścik miłosny..;)
      pozdrawiam wiosennie!

      Usuń
  6. U mnie rzodkiewka dopiero w domowych mini szklarenkach czeka na wykiełkowanie. Zasadzona dopiero sałata i cebula :) Ale za to szczypiorek już w pełnej krasie i twarożki z nim wręcz ubóstwiam. Nic tak nie smakuje jak własne jarzyny z grządki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u,mnie jeszcze kilka ciepłych dni i będę się mogła nią chwalić każdego dnia;)sałata nie zeszła..i tu wielkie zdziwienie moje i mamy..co zrobiłyśmy nie tak?wyszło na to,że nasiona były przeterminowane;)na szczęście w pogotowiu czekała nowa paczuszka pełna nasion.

      delektujmy się,a niedługo dojdą kwitnące już wiśnie,czereśnie..;)
      uściski!

      Usuń
  7. Niestety znacznie częściej wiem czego nie chcę, ale zwykle nie mam pojęcia czego w takim razie chcę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zupełnie odwrotnie niż u mnie..,ale to już naprawdę indywidualna sprawa każdego z osobna,zależna od sposobu postrzegania świata,otaczających Nas osób,wiary i..mogłabym tak wymieniać bez końca,tylko nie miałoby to najmniejszego sensu.najwazniejsze,to poznawać siebie,tak naprawdę,bez ambicjonalnych projekcji,traktować własne ja,jako kogoś z zewnątrz,obserwować i wyciągać mądre wnioski;wiem,nie jest to łatwe,ale do zrobienia,bo kto, jak nie my sami zatroszczy się o nas najlepiej?:)
      pozdrawiam!

      Usuń
    2. W sumie masz rację! Będę dziś o tym pamiętać ;)

      Usuń
  8. Same pyszności u Ciebie,jak zwykle:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a,dziękuję,dziękuję Aniu;))
      pozdrawiam!

      Usuń
  9. Świetna notka i bardzo podobają mi się zdjęcia :) I chciałabym mieć taki ogródek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uroki życia na prowincji;)
      za kilka miesięcy,kiedy ulokuję się(miejmy nadzieję;) w moim planowanym mieście,radości nie będzie końca z początkiem każdego wolnego weekendu;)a,póki co mam to wszystko na wyciągnięcie ręki i masz rację,jest czego zazdrościć,niezwykle uspokaja,napawa radością na cały rok!

      pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  10. Ach wchłonęłam całą tą świeżość i pozytywne wibracje, nadal sama nie wiem czego tak właściwie chcę, kiedyś wybory były tak proste i nie miałam z tym problemu... teraz trudnością jest dla mnie wybranie smaku lodów ... heh ale czuję, że już nie długo się to zmieni... dziękuję, że mogłam trochu się napoić Twymi przyjemnościami, działa kojąco :)
    I miłego, ciepłego tygodnia for you ! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. napajaj się do woli:))kiedy tylko chcesz!bardzo mi miło.
      i spróbuj wcielać je również w swoją codzienność,to dopiero przyjemność;)

      smaki lodów też nigdy nie były moją domeną..najchętniej skosztowałabym każdego z osobna;)

      dziękuję i wzajemnie!

      Usuń
  11. Dziekuje za chleb, rzodkiewki... ale twarozek ze szczypiorkiem... jeszcze troche, tylko kilka miesiecy i bede jadla ile dusza zapragnie... tak aby straczylo na nastepne dwa lata czyli do nastepnego urlopu w Polsce!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem,zatem wspaniałej nowalijkowej uczty Ci życzę,jak i wszystkich innych,polskich,tradycyjnych specjałów;)
      pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  12. Obejrzałam odcinek, i muszę przyznac, że wciąga:))
    Podobaja mi sie Twoje rytuały, bije z nich cisza , spokój i radość, zwykła najwyklejsza radość z życia:)).
    Pozdrawiam serdecznie i moc uścisków na ten tydzień:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się;)mnie napawa taką prawdziwą,sielską radością,kiedy z pasją patrzę na to co ziemia ma Nam do zaoferowania..a ja mam to wszystko na wyciągnięcie ręki:)

      dziękuję Ci Agnieszko!dla Ciebie również wiele dobrego!

      Usuń
  13. Oooj,energię ma! Kurcze,chciałabym wyglądać jak ona w wieku prawie 70lat:)

    OdpowiedzUsuń
  14. :) zgadzam się, to my wybieramy :) a czasem ludzie wolą zwalać na pogodę... opóźniony pociąg... i inne takie :)
    Miłego tygodnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ot i wszystko jasne;)
      pozdrowienia wiosenne!

      Usuń
  15. Zazdroszczę domowego pieczywa..chrupiącego, pachnącego i z pewnością najsmaczniejszego. Bardzo refleksyjny wpis. Refleksyjny i motywujący. Ja ostatnio cierpię na brak energii, a tu proszę. Parę niepozornych linijek i znów mam ochotę myśleć o czymś przyjemnym:)
    Podobno nic nie dzieje się bez przyczyny. W Twoich słowach upatruję zatem źródła mojego "nawróconego" optymizmu. Dziękuję:*

    OdpowiedzUsuń
  16. jakie Ty smakołyki przyrządzasz, aj
    I tak, najważniejsze to żyć po swojemu i brać z tego przyjemność !
    ściskam Ciebie

    OdpowiedzUsuń
  17. Wspaniałe energetyczne śniadanko i do tego na trawie- marzenie!

    OdpowiedzUsuń
  18. Też nie lubię tego wszechogarniającego pośpiechu. Dziś rozmawiałam z koleżanką o stresie, o tym jak bardzo negatywny ma na nas wpływ. Czasem warto przystanąć i pomyśleć na co my mamy wpływ. I wiem, że odczuwanie stresu można ograniczyć bardzo :). A jak na niego można wpłynąć to i na jeszcze więcej rzeczy? Tych pozytywnych? :)
    U Ciebie zawsze można zwolnić. I pomyśleć. Pozytywnie :))

    Na brzoskwini moich rodziców kwiatki jeszcze drobniutkie. Za to na mojej działce pięknie kwitnie śliwka, tulipany, wyłażą powoli konwalie, a paprocie z dnia na dzień są coraz większe :D

    Twarożek ze szczypiorkiem i rzodkiewką uwielbiam :)

    Ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie,chwila zadumy,zwolnienie w dniu pełnym pośpiechu i uświadomienie sobie na co tak naprawdę mamy wpływ,a mamy na bardzo wiele,to swego rodzaju terapia,zagłębienie się w siebie na tyle głęboko,aby dostrzec to,czego w danej chwili potrzebujemy.simple happy!

      też czekam na konwalie;)i bzy oczywiście!
      pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  19. Lubię drobne dziwactwa u innych...sama też mam parę, to nas odróżnia i czyni ciekawszymi :)
    I masz rację z pieczeniem, pisząc o rytuale, sama reakcja drożdży, dość często niespodziewana powoduje (u mnie przynajmniej) dreszcz emocji ;)
    I bardzo Ci dziękuję za link, wsiąkłam, zachwycona tą rudowłosą czarodziejką od warzyw :)
    I...dobrej nocy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tyle miłych słów;)dziękuję Ci bardzo!
      koją.
      pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  20. Uwielbiam domowe wypieki i jedzenie na zewnątrz. Moje dzieci również. To jedne z przyjemniejszych chwil. Pozdrawiam!
    Iza

    OdpowiedzUsuń
  21. Cześć :)
    Bardzo Ciekawie piszesz...bardzo mi się podoba Twój styl :) będę podczytywać :)śliczne fotki - takie rozmarzone...cudownie tu - pozdrawiam ciepło - Ania

    OdpowiedzUsuń
  22. A co do dziwactw - to wiesz - ja tez jestem dziwna...lubię stare przedmioty - które nikomu z moich znajomych się nie podobają, lubię cisze - to też się nikomu nie podoba bo wszyscy lubią jak coś ciągle gra: radio lub telewizja, lubię koty - to tez podobno dziwne jest ( słyszałam jak mówią o mnie że to dziwne po co tyle kotów), no więc w sumie - dziwaczka ze mnie - hahahaha A Ty masz jakieś dziwactwa o których jeszcze nie napisałaś? pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciesze się!wpadaj,kiedy tylko najdzie Cię ochota albo kiepski nastrój,wszak u mnie zawsze pozytywnie,a przynajmniej tak sobie zamierzyłam;))

      widzę,że znalazłam pokrewna duszyczkę;)
      zgadzam się ze wszystkim,no może oprócz kotów,ale to ponoć czarodziejskie stworzenia,więc może kiedyś zapałam do nich większą miłością,póki co kocham psiaki,mam 2,zawsze potrafią mnie rozweselić,w końcu najlepsi przyjaciele,jak się zwykło mawiać!

      dodam,jeszcze zamiłowanie do przyrody;lubię otoczyć się cichą mgiełką jej klimatu,ostatnio bywam nad dzikim jeziorem,wokoło sarny,zające,śpiewające ptaki...żyć nie umierać!
      pielenie,przesadzanie,sianie w przydomowym ogrodzie też mnie zachwyca,a oczekiwanie na moment wykiełkowania pierwszych roślinek napawa niebywałą energią i radością.właśnie przyszłam z działki z uśmiechem na twarzy;)rzodkiewka lada dzień urośnie,są i młode listki groszku,szczypiora,a moje kwiatki mają już siewki.piękny dzień!
      mam nadzieję,że Twój był równie udany:)
      pozdrawiam Cię ciepło!

      Usuń
  23. Jakie pyszności :)
    Zapraszam do mnie na nowy post ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. piękne kojące słowa przeczytałam i Ciebie dziękuje za nie :)

    OdpowiedzUsuń
  25. wyjątkowo urokliwe zdjęcia jedzenia.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)