niedziela, 8 lipca 2012

Dnie latem malowane






x lat wstecz,kiedy będąc mała dziewczynką z powiewającymi na głowie dwoma mocno związanymi kucykami rok w rok "zwiedzałam" tonący w słońcu,przepełniony darami wiejskiego lata ogród Dziadków.
Przemierzałam tajemnicze zakątki wśród zadbanych grządek, nawet w najmniejszym ułamku nie myśląc ile pracy i poświęcenia kosztuje utrzymanie ich w takim stanie,jaki utkwił mi w pamięci po dziś dzień.
Ja po prostu chłonęłam te wiejskie dobra,jak na(wtedy)jedyną wnuczkę przystało.

chowając się w skręconych strąkach sięgającego puszystej chmury grochu/wyobraźnia kilkulatki nie miała końca/ łuskałam jasnozielone koraliki.
podążając w stronę ogromnych,soczyście czerwonych krzaków pomidorów podgryzałam pełną drobinek piasku chrupiącą marchewkę/po ulewie najłatwiej się do niej dobrać..;)




ale owoce...
one były najbardziej wyczekiwanym letnim prezentem.
słodkie truskawki zrywane prosto z zagonka,których sok nagannie spływał na i tak ubłocone dzięcięce kolana.
okrągły agrest niejednokrotnie porównywany do małych,pasiastych piłeczek.
i w końcu rozrośnięte,ciemne krzaki czarnej porzeczki odgradzające ogród od reszty świata.mojej małej/wielkiej metropolii,do której tęskno z każdą dodatkową cyfrą w dowodzie.



Teraz,jako 21letnia dziewczyna na początku własnej życiowej ścieżki doceniam ów sentymentalne wpływy z przeszłości.Coraz bardziej.Mocniej.Na swój zindywidualizowany sposób poważniej.
I tak,jak kiedyś nie przepadałam za kwaśnymi kuleczkami porzeczki,tak tego lata przekonuję się do tych prawdziwie polskich,sielskich owoców.
Zatopione w wilgotnym jogurtowym cieście nadają uroku chwili,co z sekundy na sekundę potęguje chęć wyskubywania coraz to bardziej fioletowymi palcami.
W ostatnim kuchennym repertuarze wystąpiły także w emaliowanym kubeczku okraszone cukrową posypką i dorodnym kleksem kwaśnej śmietany i na wierzchu puszystej,najprostszej w świecie drożdżówki.Na dniach zabieram się za produkcję aromatycznych dżemów./więcej w odrębnej notce.






Jogurtowe z czarnymi porzeczkami
źródło


200 g kremowego jogurtu naturalnego.*
Umyj kubeczek po jogurcie i używaj go do odmierzania następujących składników:

 3 kubeczki mąki
1 i 3/4 kubeczka drobnego cukru
1 łyżeczka cukru waniliowego
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
3 jaja
1 kubeczek oleju roślinnego


Składniki na kruszonkę

50 zimnego masła
1/4 szklaki cukru
1/2 szklanki mąki
1 łyżeczka cukru waniliowego

Dodatkowo


około 2,5 szklanki opłukanych i przebranych czarnych porzeczek




Wymieszać mąkę z proszkiem dopieczenia i cukrami.Dodać jogurt wymieszany z rozbełtanymi jajkami i olejem,i dokładnie wymieszać na gładką masę.**Przygotować prostokątą blaszkę wysmarowaną masłem i  oprószoną np.otrębami, i przelać do niej ciasto. Na wierzch poukładać dorodne owoce.

Przygotować kruszonkę - w misce połączyć wszystkie składniki  tworząc drobne okruszki i posypać nimi wierzch ciasta.

Piec w piekarniku nagrzanym do 180C przez około 45 minut. Sprawdzić patyczkiem, czy ciasto nie przykleja się do niego. W razie konieczności piec ciasto nieco dłużej , aż wyjęty patyczek będzie suchy.


*spróbowałam jogurtu f.Bakoma(z niezapominajkami na wieczku)i nie chcę już żadnego innego.
**Uwaga Tego ciasta nie wolno wyrabiać, miksować ani ubijać. Tylko wymieszać! Do wymieszania składników najlepiej nada się porządna drewniana łyżka wyjęta z czeluści kuchennych szuflad.






Trzymajcie się kochani.
Nie ulegajcie stłamszeniu wyimaginowanego światka pełnego archaicznej mentalności,stereotypów i braku wiary,bo przecież można.

m.


48 komentarzy:

  1. Agresty, porzeczki i ubłocone kolana - widzę tu małą siebie. :) Czekającą na ciasto takie, jak to.
    Chyba niedługo je zrobię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mamy wiele wspólnego;))
      piecz i pochwal się,koniecznie;)!

      Usuń
  2. Moniko! Piękny post! Ogromnie podoba mi się pierwsze zdjęcia, no i porzeczki, które kocham!
    Ciasto upiekę jutro Synkowi i jego kolegom - będzie w domu mini-obóz;)
    Uściski:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja dopiero ostatnio odkryłam ich magiczną moc;)
      świetnie!mam nadzieję,że posmakuje:)

      ściskam!

      Usuń
  3. Ciasto z porzeczkami, ach! chyba takie zrobię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naprawdę polecam;)jest praktycznie bezproblemowe;))i nadają się dosłownie każde owoce,jakie akurat mamy w kuchni.

      pozdrawiam!

      Usuń
  4. Słodkie ciasto i kwaśne owoce. Coś co uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzisiaj, kiedy spacerowałam po działce dziadka nachodziły mnie podobne refleksje. Mimo, że mam dopiero 'naście' lat i dalej jestem dzieckiem to chwilami tęsknie za czasem, kiedy krzewy agrestu wydawały się być taaakie wielkie:-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niektórzy takie sentymentalne myśli mają w genach:)

      PS nie wiem,co się dzieje,ale nie mogę dodawać komentarzy na Twoim blogu;/a urzekłaś mnie tym puchatym drożdżowym;)

      Usuń
  6. lato w takim miejscu jest cudowne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się,idealne na ukojenie zmysłów.

      uściski!

      Usuń
  7. masz takie piękne zdjęcia ... magiczne ...

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniały letni klimat.
    I to ciasto.Zachwycające!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszak lato obfituje w urocze,pełne soczystych kolorów i smaków klimaty:))

      uściski!

      Usuń
  9. Moi dziadkowie mieszkają i mieszkali w zupełnie innych warunkach, w innym klimacie. A jednak, mam trochę podobne wspomnienia.
    Z babcinego ogrodu... Z ogromniastym krzakiem pudrowo-różowych róż...
    Ach, kurcze, nie, nie będę tego opisywać, ale dziękuję.
    Czasem się o tym przypomina. Teraz, kiedy jest więcej czasu...

    Dżemy!!
    Zrobiłam :
    -rabarbar z wanilią (dużo owocu, a tylko wyszły 2 słoiki... :( )
    -czarny bez, rabarbar, truskwka (z samą truskwaką nie robiłam...)
    -płatki dzikiej róży
    A u Ciebie?
    W sumie, porzeczki musiałbym kupić... Nie mam nigdzie takich krzaków. Moi pradziadkowie mieli i ogromną uprawę porzeczek. Kiedyś na blogu pokazywałam urywki tego domu, tego ogrodu...
    Ściskam! :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Toniu,Twoje wspomnienie o pudrowo-rózowym krzaku róż jest niczym balsam na moje zmysły...to musiały być piękne chwile wraz z Babcia.Byłoby wspaniale powspominać je razem,kiedyś na Twoim blogu;)

    świetna gospodyni z Ciebie:)i jakie wysublimowane gamy smakowe,oczami wyobraźni próbuje posmakować tego bajecznego połaczenia wanilii z rabarbarem:)
    a,u mnie na razie szykuje się z czarnej porzeczki,której krzaki obrodziły w tym roku,jak nigdy.
    z Babcia planujemy też wiśniowe/klasyka gatunku,choć w poprzednich latach nie gościły na mojej półce i to był błąd;)no i jesienne przetwory ze śliwek,ale to już tradycja;)

    uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście są! Są wspaniałe chwile razem z Babcią. W tym ogrodzie. Wtedy, jescze byłąm "sama" w rodzinie ;)
      Ale nie trwało to długo. :)
      Powspominamy je, obiecuję! :)
      Nie dawno miałam o Niej pisać, bo teraz, kiedy mam wakacje, jestem tam strsznie często - rowerem.
      Hhahaha - z ta gospodynią ;)
      Nie sztuka to chyba, kiedy ma się czas. I mało tego wyszło..

      Ściskam! :)

      Usuń
    2. a,więc czekam:))
      ja też często wsiadam na rower,praktycznie codziennie i tak,jak Ty jeżdżę nim do Babci;))
      uściski!

      Usuń
  11. Piekłam już kiedyś ciasto z tego przepisu i wyszło pyszne,muszę topowtórzy, bo akurat mam w domu czarne porzeczki:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeźdźilismy na porzeczki całą rodziną, przyznam że szczerze tego nie lubiłam...dużo pracy a owoców prawie nie przybywało, do tego brudne ręce i kwaśne owoce...wszystko było nie tak...teraz, po latach właśnie, doceniam te chwile i wspominam z sentymentem, mimo wszystko:)).Bo co ja bym oddała, żeby teraz pobuszować sobie w takich gąszczach i poczuć smak, prawdziwej porzeczki!!
    Pozdrawiam Moniko, udanego tygodnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. praca w letni ogrodzie może przysporzyć wielu nieprzyjemnych chwil,zwłaszcza w młodzieńczym okresie,kiedy chcemy wszystko na już,tu i teraz;)powoli przeistaczam się w tą zdystansowaną,cierpliwą osóbkę,do której jeszcze niedawno było mi nie po drodze.Doceniam tradycjonalne wpływy z przeszłości i cieszę się,że póki co mam to wszystko na wyciągnięcie ręki,w każde wakacje;)

      posyłam ogrodowe fluidy;))

      uściski!

      Usuń
  13. Piękne wspomnienia
    i wspaniałe ciasto:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pięknie opisałaś te dziecięce smaki i inne zmysłowe wrażenia z dzieciństwa. Troszkę jakbym czytała o sobie ;-)
    A za porzeczkami przepadam i wiele bym dzisiaj dała za taki kawałek ciasta do porannej kawy ;-)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się,że osoby tutaj zaglądające mają podobne przeżycia/wspomnienia.to bardzo budujące i takie miłe:)
      a,Wrocław w lecie tętni życiem;)

      Usuń
  15. Teraz przez kilka dni będzie za mną chodziło ciasto z czarną porzeczką. Ciekawa jestem kiedy ulegnę i upiekę. Pysznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. ach... zawsze mi tego brakowało w dzieciństwie... wielkiego ogrodu gdyż nikt u mnie w rodzinie go nie posiadał... jednak teraz odbywam wycieczki po znajomych domach i tam zaspokajam się takimi właśnie domowymi smakami z domowych upraw ogrodowych :) cudnie jest nazrywać porzeczek i narobić zaraz kompotu na upalny dzień :) cieszę się że znowu tu jestem... dziękuję za pamięć :) *ściskam ciepło*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ach,jak miło jest móc poodwiedzać znajomych w ich przydomowych ogrodach i do tego smacznie skorzystać;)może kiedyś wpadniesz i do mnie;))

      fajnie,że już jesteś:)

      Usuń
  17. pięknie to napisałaś, a ciasto wygląda bardzo smakowicie
    dziękuję za przepis i pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witaj scraperko:)!
      dziękuję za miłe słowo:)

      Usuń
  18. Pięknie napisane. Czuję jakby to ja pisała. Mam podobne wspomnienia. I cieszę się, że takie, a nie inne! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo to piękne wspomnienia są,prawda?;)już nic i nikt nam ich nie odbierze/i całe szczęście:)

      pozdrawiam!

      Usuń
  19. Tak, aczkolwiek ubolewam, bo nie będę miała czasu na jej turystyczną stronę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem,pewne okoliczności po prostu służą nam do innych celów,ale na pewno przywieziesz odrobinę klimatycznych zdjęć,takich Twoich.

      uściski!

      Usuń
  20. pierwsze zdjecie cudo!
    /tak, analogowe :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Używam zazwyczaj Solution bo na inną mnie nie stać. To akurat był chyba kodak przeterminowany, skupuję na alegro po np 10 klisz w pakiecie. Kupuję tylko to na co mnie stać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niezła myśl;)!chyba też,tak spróbuję,tylko nie wiem,czy wszystkie typy będą pasować do Zenita.

      pozdrawiam!

      Usuń
  22. pięknie to napisałaś. Ja czasem nadal jestem tą małą dziewczynką kiedy przyjeżdżam na wieś:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Och, życzę Ci dużo kolorowych szczęście!

    many greetings from germany,
    Simone

    :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. W tym roku kupilam i posadzilam dwa krzaczki czarnej porzeczki ... Mysle, ze w przyszlym roku powinnam miec pierwsze czarne smakolyki i ze starczy ich na tyle abym mogla przygotowac kilka slodkich smakolykow ... :-) Pozdrawiam Cie. M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to świetna wiadomość:)czas szybko zleci,a Ty już niedługo będziesz mogła cieszyć się własnymi sielskimi owocami;)

      ściskam!

      Usuń
  25. Piękne zdjęcia! a jakie pyszności :)
    Pozdrawiam cieplutko ♥

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)