sobota, 21 lipca 2012

dopadł i mnie!






Gama warzywnych doznań w pełnym rozkwicie.
W przydomowej działce wolnej od chemicznych substancji,na ledwo trzymających pion drewnianych straganach w dzień targowy ,przy ruchliwej szosie od czasu do czasu widzianej z autobusowego okna na trasie w kierunku Wrocławia.


*

Wyczekiwany od początku zimnego roku, przez znaczną większość wypatrywany z entuzjastyczną iskrą w oku    kolorowy zawrót głowy dopadł i moją skromną osobę.
Codziennie rano z podmuchem rześkiego wiatru obijam się o ulegle zwisające bawole serca dojrzewające z prędkością światła na każdym z 11 dorodnych krzaków.





Zrywam z mamą kłujące ogórki/czego szczerze nie znoszę..by po chwili tradycyjnie zamknąć je w szklanym słoju i ułożyć na starej półce chłodnego garażu.


Sieję kolejne,już trzecie z rzędu nomen omen rządki sałaty masłowej.
Przez przypadek odkrywam zaskakująco dobrze pasujące do siebie połączenia smaków.
Na pierwszy plan wytrawno-kuchennego zestawienia wysuwa się podarowana po sąsiedzku młodziutka cukinia.Podduszona na maśle z pokrojoną w kosteczkę marchewką,soczystym miąższem pomidora/kupnego,do czasu/ i garstką świeżej bazylii tworzy wielobarwny,wegetariański mix.Może służyć jako baza do ryżu,kasz(tutaj polecam delikatny pęczak)czy makaronu z chłodnym kubkiem kefiru jako dodatek; i taką wersję dziś Wam prezentuję.



Cukinia duszona na maśle z marchewką(wersja z makaronem)
na 2 porcje

1/3 młodej cukinii(zamiennie kabaczek)
marchew
duży pomidor
pół łyżki masła
kilka listków świeżej bazylii
liść laurowy
sól
pieprz
oliwa
makaron penne

Cukinię oczyszczam,częściowo obieram ze skórki/młodziutkie,dopiero co zerwane z krzaka bulwy nie wymagają konkretnego angażowania noża.
Kroję w średnią kostkę,to samo czynię z oskrobaną marchewką,po czym wrzucam warzywa na rozgrzaną masłem patelnię wraz z liściem laurowym.Duszę na niewielkim ogniu przez kilka minut, do momentu aż cukinia zaczyna stawac się przezroczysta i na wpół miękka,ale nie twardawa*.Pod koniec dodaję pokrojony miąższ pomidora,porwane listki bazylii i jeszcze chwilkę trzymam na ogniu.Doprawiam czarnym pieprzem,solą i od razu podaję na ugotowanym makaronie.
Jeśli całość byłaby za sucha,co w moim przypadku nie miało miejsca,skropić wierzch kilkoma kroplami zimnej oliwy-zawsze pomaga.





*Ważne,aby idealnie wyczuć stopień struktury poddanego wysokiej temp.warzywa.

Kierujmy się zmysłem własnych upodobań smaku,próbujmy,doglądajmy zza rąbka ulubionej gazety,nie odchodźmy zbyt daleko od parującej kuchenki,a...

gwarancję lekkiego,zabarwionego letnią słodyczą ogrodowych warzyw dania w środku aktywnego dnia mamy zapewnioną w 100%/z niezaplanowaną luką na dokładkę..





36 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. a jakże;)zawsze i o każdej porze;)

      Usuń
  2. cukinia to chyba moje ulubione warzywo. Dziś w deszczu biegłam do ogródka po natkę pietruszki i selera;))
    uściski!
    J

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naprawdę?:)ja dopiero kilka dni temu zaznałam jej zachwycającego,słodko-warzywnego smaku;)i wiesz...chyba zostanie ze mną na dłużej:)może podzielisz się swoim popisowym daniem z ów bulwą w roli głównej;))

      letni deszcz nie taki straszny,jak go malują;))uwielbiam spacerować wśród rześkich,delikatnych kropel.

      Usuń
    2. hmm..uwielbiam cukinię w placuszkach cukiniowych i pyszna jest też w leczo :) jeśli masz ochotę to mogę wysłać Ci przepis mailowo:)
      uściski!
      J

      Usuń
    3. a! i jeszcze przypomniałam sobie o zupie-krem z cukinii..to jest dopiero..mm:))
      uścisk!

      Usuń
    4. o!już sobie wyobrażam to mmm:))
      zaraz napiszę @;)ciekawi mnie to leczo!

      ściskam!

      Usuń
    5. Moniko, napisałam maila! uściski!
      J

      Usuń
  3. W moim ogródku cukinie też obrodziły, a słyszałam że jej kwiaty można smażyć na gorącym oleju jak frytki, myślisz ze to prawda? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te moje są od sąsiadki;))poczciwa kobietka;)(tzn.1 cukinia i 2 kabaczki/te żółte)nigdy nie wiedziałam które jest które;)

      a tak!słyszałam wiele dobrego na temat tego chrupiącego,letniego rarytasu/na pewno są o stokroć lepsze od kupnych frytek;)i takie sielskie,niczym wyjęte spod białego fartucha Babci krzątającej się po wielkiej,wiejskiej kuchni :)
      sekretem jest,jak przypuszczam smażenie w głębokim,dobrze rozgrzanym tłuszczu po kilka minut z każdej strony.przy okazji/jakiś czas temu w okresie kwitnienia czarnego bzu miałam wielką ochotę wypróbować smak jego smażonej wersji w cieście naleśnikowym...co roku wmawiam sobie,że poświęcę mu chwilkę,a wychodzi jak zawsze..a,może próbowałaś?

      Usuń
    2. Właśnie nie próbowałam, ale dziś wezmę się za te kwiatki i napisze co tam z nich wyszło :D

      Usuń
    3. :))nie mogę się doczekać;)!
      powodzenia!

      Usuń
    4. Zjadłam kwiat na śniadanie ;) Moczony w cieście naleśnikowym na rozgrzanym oleju. W smaku bardziej niż frytkę przypomina po prostu prażynkę. Nie jest to złe, ale sama świadomość, że to kwiat jest ciekawsza niż smak (chyba ze wymaga to innego ciasta i np jakiegoś ciekawego farszu w środku)

      Usuń
    5. kwiatowa prażynka:)moja wyobraźnia została pobudzona do granic możliwości;)i masz rację,kwiat już sam w sobie sprowadza danie w konkretny,oryginalny wymiar smaku;urok prostoty/może też się skuszę;)a jeszcze kleks gęstego jogurtu by mi tu pasował;)

      Usuń
  4. Piękne pomidory:)
    A ogórki jakie ładne:) Sama czekam aż zerwę sowjego pierwszego ogórka. Myślę, że to będzie jutro, może pojutrze:)

    Pozdrawiam serdecznie,
    Gula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u Nas,już od kilku tygodni nie można za nimi nadążyć;) pewnie późno posiałaś:)
      smacznego na najbliższe dni:)

      Usuń
  5. Moniko, zupełnie jakbyś o mnie pisała, stoję przy patelni i sprawdzam, dla mnie bardzo ważne ten ów moment złapać. Rozgotowane to już nie to:))Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ Ty pomysłowa jesteś smakowo hehe musi to nie źle smakować... :)
    oj ja wyjątkowo w tym roku ogórków zbierania niedoczekam... ach przeprowadzka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale przeprowadzka za to obfita w zupełnie inne,pełniejsze wewnętrznie doznania:)mnie też czeka,za jakieś 2 miesiące..:)

      Usuń
  7. zazdroszcze takich grzadek z warzywami!
    uwielbiam cukinię, wypróbuję Twój przepis, na pewno jest pyszne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak dla mnie,naprawdę dobry, przełamany słodkawą nutą miękkiej cukinii w połączeniu z pomarańczą marchwi i aromatem świeżej bazylii tworzy oryginalne warzywne doznanie;)

      Usuń
  8. mam dwa kilo cukinii w lodówce, więc zapisuję ten przepis! a mieszkając w centrum betonowej dżungli o własnej działce mogę tylko pomarzyć...:)

    OdpowiedzUsuń
  9. zrobiłam się głodna!
    Polecam tartę z cukinią - jest absolutnie nieziemska!
    A co do moich podróży to aktualnie mam wszystko zorganizowane przez host rodzinę, więc nie tułam się sama, aczkolwiek we wrześniu planuję taki właśnie Eurotrip, a organizacja... wyjdzie w praniu.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie przedsięwzięcie pewnie wymaga perfekcyjnego francuskiego,co nie?ech,mogłaby się nadarzyć jakaś polska rodzina w samym sercu Francji(moje małe/wielkie podróżnicze marzenie /dosłownie każdym sposobem;)myślisz,że można by taką znaleźć?;)

      happy Eurotrip:)))!

      Usuń
  10. Przyłączam się to tego zawrotu głowy. U mnie dzisiaj leczo z cukinią ;-) Twój przepis muszę też wypróbować.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. jesli chodzi o au pair to polecam

    za tydzien ( w piatek) jest moj miesiac tutaj w Londynie wiec zamierzam opisac jak to wyglada z mojej strony po miesiacu praktyki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się bardzo:)czekam zatem na relację.

      dzięki za odwiedziny!;)

      Usuń
  12. U mnie też cukinie, kabaczki, czekam tylko z niecierpliwością na te dynie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie też zaczynają się udzielać;))i to przez Ciebie;))lubię ich lekkie kształty,iście jesienne,polskie kolory i lubię dekorować nimi otoczenie:)

      Usuń
  13. Kolorowy zawrót głowy dopadł mnie po obejrzeniu Twojego zdjęcia, gdyby nie dość późna pora pewnie pobiegłabym do osiedlowego warzywniaka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))bo,naprawdę warto,w lecie nie ma nic lepszego,niż sezonowe,soczyście kolorowe plony;)czy te własne,czy te wprost ze straganu;))

      pozdrawiam!

      Usuń
  14. Moniu, świetny ten przepis. Idealny w swej prostocie :) coś czuję, że co nieco odgapię - w lodówce czeka na zainteresowanie jeszcze jedna cukinia z mej wsi :)

    Ogórków też nigdy nie lubiłam zrywać. Niestety w tym roku większość zgniło od tych cholernych ulew :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ....a u mnie rosną i rosną i jeszcze posadzono kolejny rządek..;)

      życzę smacznego:))

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)