piątek, 13 lipca 2012

Z niecierpliwością w podświadomości.dwa bilety i porcelanowy słonik w torebce



z drogi



Wczesna pobudka,mimowolne spojrzenie w stronę okna.
Po chwili,już wiedziałam.To ten dzień.Oczekiwany od kilku miesięcy z niecierpliwością wgryzający się w podświadomość.

PKS pobliskiego miasteczka.
Wsiadłam do czerwono-szarego autobusu.Nie miałam zielonego pojęcia,czego tak naprawdę mogłam się spodziewać po kilkugodzinnej,dosyć komfortowej podróży do stolicy Dolnego Śląska.

Budzące się słońce przyjemnie muskało lewy profil wolny od kaskady wysoko upiętych szatynowych kosmyków.
Bez pardonu mogłam oddać się urokowi migających za szybą obrazków,niczym efektownie ujawniających się klatek wywołanej kliszy.(co usilnie uskuteczniło chęć zakupu kolejnej).





Jestem na miejscu.
bawełniana chusteczka*
szczypta stresu.
morze niepewności.
dwa(szczęśliwe)bilety
i     garstka pozytywnej energii  w połączeniu z nadprogramową zakładką pt.myśli nieposkromione.od A DO Z./od niedawna ulokowaną pod mą korą mózgową.

*przy wymiarze temp.28+ mam ją zawsze  pod ręką/co nie znaczy,że pogardzam zdobyczami cywilizacji,jakimi bez wątpienia są pachnące nawilżające chusteczki;)





Etap I wypuszcam z rąk ku przeszłości.
Na pamiątkę ów happy endu    porcelanowy słonik w kieszeni turkusowej torebki/dzielnie wspierający w najważniejszych momentach,niezawodny.wiśniowe paznokcie u stóp i dwie dorodne kulki idealnie kremowych lodów,o których ni jak zapomnieć nie ma szans!

I,tak porzucając tok ostatnich wydarzeń     życie toczy się dalej,a historie/te mniej i te bardziej odległe pozostawiam ich własnemu biegowi.Już,wiem,że wszystko ma sens,choćby dostrzętnie ukryty,na pierwszy rzut oka nie wybiegający przed szereg,niepozorny,w obliczu niektórych sytuacji frustrująco chwiejny.Iskra nadziei trwa i w Nas pozostanie,jeśli tylko wykażemy odrobinę chęci.




Po ochłonięciu i spędzeniu domowej doby w ogrodzie na wiklinowym(moim własnym)krześle z każdej strony otoczona przewyższającymi mnie o głowę chochołami kukurydzy chłodzę orzeźwiającą herbatę.Dodaję listki świeżo posadzonej melisy,kojące kostki lodu i z uporem maniaka powracam nad azyl natury.7 kroków od kuchni.

orzeźwiająca zielona herbata z melisą

łyżeczka liści zielonej herbaty
listki świeżej melisy
kostki lodu
ulubione owoce jagodowe/cytryna(opcja)

Zieloną herbatę zaparzam ok.3minuty w przykrytym imbryczku(temp.max.wody 90 st.)przelewam do dzbanka i odstawiam do ostudzenia.Następnie wkładam do lodówki na kilka godzin,a najlepiej na całą noc.Później wrzucam listki melisy,lód,mieszam i gotowe! ach,jeszcze tylko słomka;)





 na mrożoną kawę też znajdzie się chwilka


Uściski dla Was!
m.








22 komentarze:

  1. bo wszystkim nam brakuje tylko tak na prawdę chęci, chęci takich na prawdę silnych aby skłaniały do działania...
    mmm mrożona herbata zielona... to mi się marzy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowana racja,wszak to tylko,/a może aż.../od Nas zależy,jak poprowadzimy własne życie,po jakich ścieżkach będzie wędrować i z jaką częstotliwością.

      Usuń
  2. :) i to jest mrożona herbata! A nie jakieś tam Nesti ;p Pycha! My tak parzymy miętę i melisę :) i na zimno... mmm :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nigdy nie piłam tych tzw.instantów;)i chyba dobrze;)
      świeżo zaparzona melisa potrafi zdziałać cuda!

      uściski!

      Usuń
    2. Mam ostatnio, że zioła ogólnie wracają do łask...


      P.S. Ja tutaj "pracuję" nad byciem taką osobą przez duże O ;p O jak Optymizm...

      Usuń
    3. i chwała Ci za to;))

      Usuń
  3. I wszystko jest możliwe :D

    OdpowiedzUsuń
  4. mrożona kawa mmm! Pycha! Niezastąpiona podczas tych upałów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda,choć herbatkę też bym polecała;)

      Usuń
  5. a sądziłam, że nikt nie potrafi tak jak ja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)to znaczy,wyjść na przeciw własnym marzeniom,nie bać się pierwszego kroku i żyć po swojemu?;)

      Usuń
  6. Łał, pierwszy widok niczym z hamerykanckiego filmu!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe rzeczy tu Ciebie...
    No, nie będę pytać o co chodzi z Wrocławiem, bo to Twoje.
    Ale mam nadzieję, że wszystko się udało.
    Tym razem, ty Ty mnie zaintrygowałaś!
    :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale,nie jakaś tam wielka tajemnica..;)na jesień czeka mnie wielka przeprowadzka/przede wszystkim mentalna.mam nadzieję,że w koncu będę we właściwym miejscu/studia:).

      uściski!

      Usuń
  8. o mamo, jak ja kocham podróże! odkąd przeżyłam 24h jazdy non stop i o dziwo było wspaniale - nic nie jest mi straszne ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, teraz przede mną jedynie 1,5h drogi ;-) jadę na spotkanie młodych koło przemyśla

      Usuń
    2. ale zawsze coś,jak to mówią;))
      zapowiada się ciekawie:)
      szerokiej drogi!

      Usuń
  9. Lubię w jaki sposób opisujesz to co Cię otacza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)może to wynikać tylko z jednego..ja po prostu lubię swoją rzeczywistość,jaka by nie była:)

      Usuń
  10. kto mi może wyjaśnić o co chodzi z tymi odciskami na cyfrowych polaroidach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to specjalny program do obróbki zdjęć na wzór polaroidu,a co do odcisków,to mam mieszane odczucia,stanowczo wolałabym ich brak,ale cóż zrobić,jak brak prawdziwego/wymarzonego cacka trzeba ratować się na swój własny/kontrowersyjny sposób;)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)