piątek, 24 sierpnia 2012

Lubię fiolet i pogrywki ze światem



Nie uważam słuchania "zwykłej",popkulturowej muzyki nasiąkniętej odrobiną komercjalizmu za coś,czego nie da się przełknąć,tzw.faux pas do wybaczenie jedynie małoletnim osobnikom bez ugruntowanej pozycji społecznej.




Nieubłaganie zbliżające się ku końcowi wakacje 2012 nauczyły mnie wielu rzeczy;po pierwsze nieustannej pracy nad sobą.Zrozumiałam,że możliwe jest wszystko dopóki mocno w to wierzymy i popełniamy konkretne kroki w ów kierunku,z odwagą napieramy na przód,z uśmiechem na twarzy i optymizmem.To naprawdę działa!   no,może nie na samym początku ścieżki,jednak cierpliwa,czasem mozolna praca prędzej,czy później przynosi oczekiwane efekty.Lepiej się nie nastawiać na z góry zaprojektowany sukces,który figuruje w Naszej wyobraźni jak zachłanna mantra i nie pozwala normalnie funkcjonować przesłaniając  rzeczywisty obraz sytuacji.Lepiej dać sobie na wstrzymanie,poukładać w głowie wyznaczone cele i priorytety,nie szarpać się z własnymi myślami,żyć w zgodzie z własnym ja i najwazniejsze   żyć w zgodzie z innymi.W moim przypadku jest to duzy przełom.Na przestrzeni lat nie potrafiłam przyjąć czyjegoś zdania za to trafione/lepsze/mądrzejsze,myślałam,że nikt oprócz mnie samej nie wie,czego mi tak naprawdę potrzeba i czego oczekuję-to był błąd.Teraz to wiem.Dojrzalsza o pewne doświadczenia,własne porażki,wzloty i upadki,rozmowy i modlitwy zrozumiałam,w czym tkwi problem.Pastelowe lato pomogło mi uwierzyć w siebie, otworzyć się na pozamykane dotąd aspekty życia i tchnąć w nie jasną energię słońca.

Punkt drugi to czysta konsekwencja wyżej wypisanego wywodu
Prosta,ulotna chwila dnia.Tak niewiele,mogłoby się zdawać,a jednak.
Nauczyłam się życia tu i teraz,co Jon Kabat-Zin w swojej książce Gdziekolwiek Jesteś,Bądź!  nazywa uważnością .Tym razem jest to dla mnie ważne,głęboko zakorzeniło się u mej podstawy i tak,już pozostanie.Czuję to,tak samo jak i to,że nie umiałabym dłużej funkcjonować bez ów cząstki składającej się z masy momentów,słów,obrazów,którą delikatnie pielęgnuję i codziennie włączam na nowo.    

To jest tak,jak  z zamykaniem oczu podczas gotowania tej ulubionej,nasyconej nutą rodzinnej tradycji potrawy.Aby dosłownie nic Nam nie umknęło, chłoniemy każdą sekundę podczas jej przygotowywania.Zmysł powonienia osiaga najwyższy poziom,jaki tylko posiada w  swym anturażu przyjemnych doznań.Widok palety fioletowych odcieni zmieniających się za każdym razem,kiedy zajrzymy do bulgoczącego garnka to istna gra sierpniowych barw.
Pomarszczone,ciemnofioletowe,owalne owoce,u których nasady skumulowała się skarbnica słodkiego nektaru idealnie wkomponowują się w zamysł zamknięcia ich w szklane słoiczki,po uprzednim rozgotowaniu i długim smażeniu ze szczyptą soli,co w ogóle nie napawa mnie goryczą "smętnej gospodyni";),a wręcz przeciwnie,mogę wtedy bez reszty zatracić się w aromacie rubinowych oparów wślizgujących się w każdy zakamarek ciała, niczym smużki wrześniowego dymu pachnące,tak intensywnie tylko raz do roku.




A,kiedy dzien zbliża się ku końcowi, zamykam kuchnię i z kubkiem zaparzonej, czerwonej herbaty wędruję na taras,gdzie zaadaptowane wydarzeniami ciało koi chłodny,sierpniowy widok wykoszonych zbóż spowitych różowawą mgiełką zachodzącego słońca opadającą u stóp zwiewnych saren.Mimowolnie zatapiam się w leżaku.W uszach rozbrzmiewa energetyczna muzyka.Przez większość dni,tak własnie umilam sobie zapadające wieczory o unoszącym się w powietrzu zapachu słodkich śliw.
Polubiłam to,tak jaki i proste,wpadające w ucho letnie melodie.Oczywiście,mam swoje ulubione,że się tak wyrażę niszowe wokalistki,bez których wysublimowanej twórczości,szczególnie w czasie nadchodzącej jesieni prawdopodobnie nie umiałabym funkcjonować.Jednak, leniwe zachody rozżarzonego słońca nadają przekonaniom nowego wymiaru.Na moment.W każdym aspekcie,nie tylko muzycznym:)

Tym samym,bezpretensjonalnie projektuję z pozoru,niczym nie wyróżniające się godziny,tygodnie,miesiące spędzane na rodzinnym łonie wśród mych marzeń i miejsc zapomnienia.
Zapisuję te wszystkie małe błahostki,które innym wydały by się zupełnie zbędne,może infantylne...na przestrzeni ulotnie przepływającego czasu zlewają się w konkretną całość.
Jeśli,staniemy się wnikliwymi obserwatorami i spojrzymy na nie z boku,z perspektywy osoby trzeciej(wiem,trudna to rzecz,lecz wykonalna)okażą się całym zlepkiem Naszego światka,bez którego ciężko byłoby się odnaleźć w ówczesnym,zaganianym żywocie.
Zatem,robię to,na co w danej chwili mam największą ochotę,nie dbam przesadnie o pozytywną opinię innych.Każdy jest inny,każdy ma prawo do osobistych,irracjonalnych pogrywek z rzeczywistością.

Nobody is perfectionist, everyone is somebody.

I lubię fiolet.




Sposób przyrządzenia bazowany na przepisie z tradycyjnej książki Jagody/dodatki to,już moja inwencja.

dojrzałe,miękkie węgierki*
płatki migdałów
kardamon**
szczypta soli
drobny cukier/opcjonalnie

Na powidła zrywa się śliwki wtedy,gdy przy ogonkach zaczynają się marszczyć.Śliwki umyć,usunąć pestki i rozgotować w bardzo małej ilości wody(polecam ten sposób)lub rozparować,wstawiając przykryte do niezbyt nagrzanego piekarnika.Następnie śliwki gotować na niezbyt silnym ogniu ze szczypta soli,co uwydatnia letnią słodycz owocu,często mieszając.Mieszanie zapobiega przypalaniu,pryskaniu masy owocowej,a przede wszystkim przyspiesza odparowywanie.Gdy masa staje się na tyle gęsta,że ślad po łyżce nie zlewa się,a powidła spadają z łyżki płatami,dodać garść płatków migdałowych na każdy kilogram śliwek i 3 szczypty kardamonu.Przemieszać,jeszcze chwilę potrzymać na ogniu,aż migdały częściowo zmiękną,ale nie rozpadną się.Gorące powidła nałożyć do oczyszczonych słoiczków. Wierzch każdego przetworu polać płaską łyżką zimnego oleju.Ma to za zadanie przeciwdziałać zapleśnianiu***.Dokładnie uszczelnić.Odwrócić do góry dnem i pozostawić w chłodnym  miejscu do ostygnięcia.


 *Moje powidła przyrządzałam z mieszanki bardzo dojrzałych,wręcz lepiących się do rąk owoców,ale znalazły się i nieco mniej dorodne okazy;lekko twardawe i kwaśne.Z racji tego,pod koniec gotowania sypnęłam ok.150g cukru-na prawie 3kg fioletowej masy/stosunkowo niewiele,lecz dziękuję losowi za mą słodką powściągliwość,już odorbina więcej byłaby przesadą.Smak tkwi u źródła,zawsze.

**połączenie ulepku utopijnie wręcz słodkich śliwek w jednej z tur smażenia, z kontrastującą bielą delikatnych płatków migdałów i odrobiną wyrazistego,chłodnego kardamonu stworzyło powabną gamę smaku.koniecznie do powtórzenia w następnym sezonie!

***kolejny tydzień doglądania za mną i ani znaku zepsucia;babcine rady są nieocenione!




biegnę na pociąg...



Słonecznego dnia!

47 komentarzy:

  1. No no no, pozazdrościć umiejętności, którą zdobyłaś tego lata :) Ja jestem na etapie przebłysków - funkcjonuję trochę w starym trybie trochę w nowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)każdy moment jest dobry na podjęcie próby...z pozytywnym skutkiem:)
      życzę Ci tego!

      Usuń
  2. Stworzyłaś niezwykle smakowitą kombinację. Pysznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. takiego właśnie zakopania w czasie i przestrzeni choc na chwilę bardzo mi brakuje tego lata. Pędzę jak szalona bez oddechu na uważnośc. Chyba muszę wygospodarowac choc tydzień wrześniowy i zaszyc się. Ai, słodka spokojności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. słodka spokojności:)!cóż za urocze określenie;) wrześniowy moment wydaje się idealnym czasem na odrobinę odosobnienia/w strugach złotych liści!

      Usuń
  4. Ciekawe przemyślenia. Myślę, że te co dotyczą naszej
    duszy są najbardziej intrygujące i najtrudniejsze do sprecyzowania,
    szczególnie wtedy, gdy jesteśmy wciąż w drodze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ..jak ja dobrze to znam;najtrudniejsze,acz falujące gdzieś obok,wnikające do wnętrza i nie wiedzieć czemu spokojne i ulotne,niczym wiatr.

      Usuń
  5. Smakowite:) Dodatek kardamonu wydaje się być super dodatkiem:) Lubię kombinować z dżemami:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kombinacja absolutnie fantastyczna! I trudno sie nie zgodzic z cczescia "przemyśleniową". Dopoki sie wirzy i dąży do celow, uda sie je osiagac :) Pozdrawiam i zapraszam do udziału w konkursie, do wygrania bon na zakupy ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z chęcią przeczytałabym tą książkę, niestety nie ma jej w mojej bibliotece :/ Opis przypomniał mi o "Potędze teraźniejszości", która wywarła na mnie pozytywne wrażenie.
    Ostatnie zdjęcie- magicznie jesienne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a, teraz Ty zaintrygowałaś mnie tym fascynującym tytułem!lubuję się w tego typu książkach/poradnikach,choć znacznie bardziej wolę rodzaj ambitnej,przystępnej młodym osobom literatury.Można powolutku uczyć się siebie samej,kreować rzeczywistość wokół własnej karmy.
      ciągle szukam.

      pozdrawiam ciepło!

      Usuń
    2. Ja do tego typu poradników podchodzę bardzo sceptycznie, ale tą książkę mogę polecić. A może ktoś z zaglądających tu posiada skan książki "Gdziekolwiek Jesteś,Bądź! ?? :) -rzucę pytanie na wszelki wypadek, bo mi zrobiłaś smaka na zapoznanie się z nią ;)

      Usuń
  8. Twój post niesamowicie mnie zmotywował i przypomniał mi o czymś co już dawno zgubiłam, dziękuje Ci za to :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj, znam dobrze duet kardamonu i migdałów w powidłach. Ja robiłam wiosenne, gruszkowe, ale Twoje też muszą być wspaniałe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mmmm..gruszkowe!właśnie zajadam się tymi "kobiecymi"owocami;)

      tak,nieskromnie powiem;)udały się!

      Usuń
  10. już się zakochałam w Twoich powidłach... nawet nie jedząc ich...

    OdpowiedzUsuń
  11. Moniko,
    Twoje wakacje były przepełnione dobrymi emocjami.
    A ja też lubię fiolet.
    Te powidła mnie urzekły.
    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Amber za piękne słowa!
      fiolet,ach!ma coś w sobie.

      uściski!

      Usuń
  12. Oj, dawno Cię tu nie było. Jak dobrze zanurzyć się w Twoich przemyśleniach, odpłynąć, choć na chwilę... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warto się zatrzymać,pokontemplować,poobserwować świat z boku/nie myślec..

      Usuń
  13. Zdjęcia jedzonka - mniam! Strasznie mi się podobaja :))

    OdpowiedzUsuń
  14. śliwki, kardamon i migdały bardzo piękne połączenie i do tego bardzo klimatyczne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ojej, ale bym zjadła takie powidła - smak, który się zawsze pamięta. Babcine.
    A wakacyjny muzyka, jednym uchem wpada, drugim wypada, ale w letni wieczór, na trawce, w miłym otoczeniu jest jak najbardziej wskazana. Lubię i często te kawałki głośniej puszczam w radio w samochodzie - i nie mam pojęcia, kto je śpiewa:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)to zupełnie tak,jak ja!ale jedno jest pewne wpadają w ucho i napawają pozytywną energią na przyszłość;))

      dziękuję,że wpadłaś:)

      Usuń
  16. ale śliczne zdjęcia. Te powidła muszą być przepyszne :) Jeszcze takich nigdy nie jadłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. To ostatnie zdjęcie jest poetyczne wręcz! Bardzo mądrze napisane.

    OdpowiedzUsuń
  18. myślę, że jak długo zyjemy i stapamy po ziemy, cała nasza przygoda tu na ziemi to nieustanna nauka. Niektórzy mają to szczęście widząc i czując więcej i bardziej intensywniej! Mam szczęście żyć z kimś takim pod jednym dachem. Od niego uczę sie najwięcej, każdego dnia:))
    Fajnie jest poczuć sie w końcu wygodnie i dobrze we własnej skórze, prawda?:)).
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie intensywność jest tutaj czynnikiem,od którego wszystko się zaczyna;naszych małych/wielkich radości,umiejętności dostrzegania "czegoś" w niczym i wyciągania z tegoż konkretnej,nasyconej nietuzinkowością nauki/niejednokrotnie nieosiągalna sztuka dla ludzi mnie otaczających.Ciągle czekam,aż spotkam na swej drodze osobę,o której piszesz/od której mogłabym czerpać niespożytą energię,widzieć w jej oczach iskierki powabu i szczęścia,z dnia na dzień coraz wyraźniejsze!/wielkie szczęście Cię spotkało Agnieszko:)))
      Oj,tak!;)choć,nadal jestem na etapie odkrywania własnych, czułych punktów,to ten pierwszy krok dał mi bardzo wiele/teraz,kiedy tego naprawdę potrzebuję:)

      ściskam!

      Usuń
  19. piękny wpis, bardzo pozytywny, aż miło się czyta. Przepis też fajny, ale zafascynowało mnie to, co przeczytałam nad nim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a,mnie miło czytać później takie słowa,jak Twoje:)

      połączenie w powidłach polecam z czystym sercem;)

      Usuń
  20. Dobrze jest nauczyć się bycia po prostu sobą.
    Pyszne powidła!

    OdpowiedzUsuń
  21. :) strasznie lubię słowo "uważność" i jego znaczenie...

    OdpowiedzUsuń
  22. Madra z Ciebie Kobieta...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla Ciebie również!
      wszystkiego dobrego w wielkim/groźnym świecie:)

      miło Cię tu widzieć:)

      Usuń
  23. migdały..już samo słowo jest dla mnie esencją smaku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasem wystarczy tylko niepozorne słowo..

      Usuń
  24. Ja również trenuję uważność. Mam wrażenie, że więcej jej miałam w dzieciństwie i teraz ją odzyskuję. Niełatwo zwolnić i przyjmować to, co nas spotyka ze spokojem i pokorą, ale warto.
    Zapatrzyłam się w Twoje wiadereczko ze śliwkami - cudowne zdjęcie.
    Dostałam w prezencie słoik śliwkowych powideł i celebruję z nimi swoje powakacyjne śniadania.
    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zazdroszczę Ci tej uwazności w czasach dzieciństwa,ja kojarzę to,wręcz odwrotnie;niedorosły człowieczek przeskakujący rzeczywistość z dnia na dzień,nieugruntowany w czasie,gdzieś poza obrębem ulotnej chwili..tak ważnej.teraz,znacznie "bardziej" widzę świat,zachwycam się jego zmieniającymi się barwami/zapachami.kojące uczucie przemijalności wewnątrz Nas samych.

      wiejskie płody na prezent!ach,coś wspaniałego:)smacznych poranków zatem!
      u mnie spałaszowano już 2 słoiczki!na szczęście, na zimę czekają jeszcze 3;)

      Usuń
  25. no nie! obiecałam sobie, że nie zrobię teraz już ani jednego słoiczka powideł - w tym roku zdecydowanie przegięłam, ale Twoje muszę, naprawdę muszę zrobić! śliwki, migdały, ach... i kardamon - uwielbiam!
    pozdrawiam i uważnej życzę uważnej jesieni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miło mi czytać Twe słowa:)ciesze się,że w jakimś stopniu inspiruję:)

      jak wyszły?;)

      pozdrawiam!

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)