sobota, 18 sierpnia 2012

Mama tak ma.alchemia jabłek






Zanim rozpocznę nurt słodkich dywagacji na temat powideł z sierpniowego ulepku purpurowych śliwek i pochwalę się dorodnymi zbiorami mini pomidorków     pokażę Wam hit ostatnich letnich dni beztroski.

Mama,już tak ma;kiedy zwykło raz na miesiąc odpływa opętana aurą nadprogramowego pieczenia-zaczyna się..w ruch idą wszelkie wałki,miski,miseczki i inne tego typu cuda,łącznie ze skrycie przechowywanym słoiczkiem domowej przyprawy korzennej w czeluściach kuchennych szuflad.






Ostatnio prym wiodą najczęstszy bywalcy ogrodowego kosza z wikliny.
 Jak nie wytrwale zbierane i przywożone na rowerze od Dziadków(dobrze,ze to jedynie kwadrans drogi),to znajdywane wśród gęstych traw starego sadu pełnego bujnych,złotawych antonówek prześwietlanych ciężkim,popołudniowym słońcem.


Jabłka.
Nie mogło zabraknąć tutaj ich tradycyjnego,polskiego smaku.Chociaż delektujemy się nimi przez okrągły rok,to właśnie teraz u schyłku lata nastał ich najpiękniejszy czas.
Właśnie teraz zachwycają nieposkromioną feerią przydymionych barw.Od jasnych,lekko żółtawych przez urozmaicone złotymi refleksami,gdzieniegdzie podziurkowane czarnymi piegami,aż po błyszcząco czerwone,rumiane okazy.Grzechem byłoby nie wgryźć się w to chrupiące,soczyste wnętrze,gdzie do odkrycia czeka na Nas pełna alchemia smaków.




Malinówki spowite ciemnokarminowym rumieńcem.
Kuszą poziomkową,wręcz baśniową słodyczą,zataczają odurzające kręgi swym intensywnym,acz nader ulotnym łąkowym zapachem.




Ile domów,tyle rodzajów szarlotek,placków z jabłkami etc.
Będzie więc prosto,domowo i smacznie.Po ciężkiej przeprawie przez grządki należy się odrobina luksusu:)* i wcale nie przejmuję się ulokowaną pod paznokciami ziemią.Lubię jej zapach,szczególnie przy wykopywaniu marchewki!

Kruchy placek mojej mamy
z czerwonymi jabłkami,złotymi antonówkami i pianką


50 dag mąki(najlepiej krupczatki)
1/2 szklanki cukru pudru
kostka masła(25dag)lub masła roślinnego
5 żółtek
2 łyżeczki proszku do pieczenia
cukier waniliowy

przełożenie ciasta:

białka z 5 jaj
3/4 szklanki cukru pudru
1kg czerwonych malinowych jabłek razem z antonówkami
przyprawa korzenna/cynamon

Do przesianej przez sito mąki z dodatkiem proszku,cukru pudru i cukru waniliowego dodajemy żółtka,niezbyt twarde masło.Składniki wyrabiamy na niezbyt ścisłe ciasto(można wyslużyć się malakserem).Gdy stanie się jednolite i sprężyste,owijamy w folię i odstawiamy do lodówki.
Z białek i cukru pudru ubijamy sztywna pianę,powinna być lśniąca.Jabłka myjemy,obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach.Skrapiamy sokiem z cytryny i oprószamy odrobiną cynamonu/przyprawy korzennej.
Na wysmarowanej tłuszczem średniej wielkosci blasze rozkładamy 3/5 wychłodzonego ciasta,wyrównujemy powierzchnię-lekko uklepując,wykładamy na ciasto przygotowane jabłka i nakładamy ubitą pianę,którą przykrywamy pozostałą częścią zimnego ciasta,utartego na tarce lub poskubanego palcami**.Placek wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy w temp.200 stopni przez 45 minut lub nieco dłużej.Wyjmujemy,gdy jest wierzch będzie równomiernie zrumieniony,a piana wysuszona.Chłodzimy,możemy też posypać cukrem pudrem/dla tych ewidentnie słodkolubnych.Ja zawłaszczyłam sobie wersję z kleksem powideł śliwkowych,cud!.
Placek jest najsmaczniejszy następnego dnia po upieczeniu.





*oryginalna nazwa ów placka nosi nazwę  luksusowy,nie zawiera jabłek,a pochodzi z Kuchni Polskiej Ewy Aszkiewicz.
**ciasto nie było na tyle zamrożone,aby nadawało się do ścierania na tarce na drobne okruszyny,w efekcie powstałay Nam rustykalne,spore kruche kawałki,niczym chmurki do wyjadania z samego wierzchu:)






zdjęcia antonówek z dzisiejszej,porannej wycieczki.


Pozdrawiam Was ciepło!
m.



41 komentarzy:

  1. Och, te jabłuszka. Ciasto wygląda przepysznie, jednak mnie hipnotyzuje to czerwone, nadgryzione. Sama bym takie zjadła. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. och a ja chyba jeszcze ani jednej nie zjadłam w tym roku :<

    OdpowiedzUsuń
  3. ps. chętnie bym się zakradła i porwała ci kilka słoiczków powideł haha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)gdybym miała choć jeden jakoś przyzwoicie zapakowany;)od razu by do Ciebie poleciał:))..chociaż...dżemy mam ładne;)z porzeczki,lubisz?:)

      Usuń
  4. Ależ bym się chętnie wdarła do tego sadu.... hmmmm kocham jabłka! zwłaszcza polskie, pachnące, prwdziwe... oj brak tego na obczyźnie brak....:-(

    OdpowiedzUsuń
  5. No i mamy już jabłka. Dla mnie to powolny początek jesieni ale i szarlotek wszelakich. Dziekuje za przepis, przyda sie z pewnoscią!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie też-uwielbiam naszą złotą,pachnącą jesień!

      Usuń
  6. uwielbiam szarlotkę! moja babcia też robi z pianą i kruszonką na górze... mniam, rozpływam się na samo wspomnienie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miło:)babcina najlepsza!
      chciałabym w końcu spróbować z budyniem,podobno niebo;))

      Usuń
  7. Już widzę siebie jak wyjadam wierzch tego ciasta ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak jak nie przepadam za jabłkami normalnie i za cynamonem również, to szarlotki, jabłeczniki, ciastka z jabłkami itd. mogłabym jeść i jeść.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wieki już nie jadłam szarlotki:) A ciasto z jabłek z takiego sadu musi być wyjątkowe:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak ja uwielbiam Twoje posty! ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. jabłecznik-moje ulubione ciasto :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Such beautiful photos! Just found you via Marta's blog :) Your cake recipe looks delicious and I will look forward to trying it .

    Thank you for sharing! I am your newest follower :)

    leslie

    OdpowiedzUsuń
  13. teraz jest pyszna pora jabłkowa, ja na razie pichce ze placki ze śliwek, ale za niedługo wezmę się za jabłka:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Początki jesieni uwielbiam, przechadzanie się po sadzie, pośród drzew uginających się od owoców i wieczorne eksperymenty w kuchni, tylko czas mógłby płynąć wolniej w takich cudownych chwilach...
    Ciasto z pewnością pyszne. Ja co sobotę mam dostawę świeżutkiej szarlotki...od babci. Pyyycha:)

    Śliczne zdjęcie, cudnie nasycone słońcem!
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Już wyobrażam sobie zapach szarlotki z przydrożnych antonówek. Malinówek już dawno nie jadłam, ale pamiętam ich smak i ten cudowny biały miąższ. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdecydowanie takie placki z owocami to dla mnie smak lata i kojarzą się z domem i poczuciem beztroski (a z wiekiem ciężko to poczuć :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Taki jabłecznik bym sobie zjadła ;) Pozdrawiam, Monika.

    OdpowiedzUsuń
  18. Sielankowo i apetycznie mmm!

    OdpowiedzUsuń
  19. Może za jakiś czas będę miała siłę, by sobie coś takiego upiec i zjeść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. siła jest zawsze,tylko trzeba umieć ją w sobie znaleźć..wykonalne,nawet w najmniej sprzyjających okolicznościach(umysłu)

      pozdrawiam!

      Usuń
  20. I kto mi teraz pójdzie do sklepu po jabłka? Taką mi zrobiłaś ochotę!
    Już prawie nie pamiętam zapachu antonówek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)bardzo mnie martwi to Twoje zanikanie odczuwania Naszych polskich,prawdziwych smaków;)przecież nie ma nic przyjemniejszego:)wpadnij do mnie,to skoczymy do sadu;)

      Usuń
  21. analogi to prawdziwe cudenka, to odkrywanie codzienności w zupełni innym świetle dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Dobra szarlotka to duży sukces :)

    OdpowiedzUsuń
  23. ja sama nie widze powodów, choć może to wszystko kwestia uswiadomienia sobie co jest dla nas naprawde ważne, i czego chcemy, oczekujemy od bycia razem.

    OdpowiedzUsuń
  24. Lubie jablka a wypieki z nimi chyba jeszcze bardziej ..., przepis na placek zapisalam, jak bede miala wiecej czasu to chetnie zrobie ...

    Pozdrawiam. M

    OdpowiedzUsuń
  25. Twoje delektowanie się małymi-wielkimi rzeczami to dla mnie czysta poezja...

    OdpowiedzUsuń
  26. Twoja mama ma pyszny pomysł na jabłkowy wypiek! wygląda niesamowicie apetycznie, tak domowo i ciepło... <3

    OdpowiedzUsuń
  27. Bo mamy pieką najlepsze placki :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)