czwartek, 6 września 2012

Babie lato z gruszką pośród kobiet





Dni lecą,niczym delikatne płatki białej róży ulotnie falujące pomiędzy złotymi kosmykami babiego lata,oplatającymi ciało przyjemnym dotykiem...

Na ławce w Ząbkowickim parku,przy seledynowej fontannie obsiadłej tuzinem miejskich/szarych gołębi.
W zacisznyn zakątku klimatycznego Wrocławia,o dziwo,bez dusznego tłumu zaaferowanych swym przyszłym żywotem ambitnych/lub i nie/ studentów.
Na rowerze wśród pustej rzeczywistości przeoranych pól z ciężką,wysuszoną od słońca ziemią oddającą coraz to intensywniejszą nutę zbliżającej się jesieni.

Te długie,wygrzane w sierpniowo-wrześniowych promieniach bezpretensjonalne nitki nadają odchodzącej chwili iluzorycznego powabu.Przywołują wspomnienia z upalnych,dziecięcych lat pieczołowicie skrywane w głębi jednej z szufladek umysłu.




Przedsionek jesieni*     zdecydowanie najdoskonalszy moment upustu niekonwencjonalnych myśli/pytań,celów  przyodzianych lichą warstwą hedonizmu.
W świetle niskiego,przydymionego światła padającego na wyblakłe stronice książki, na kształt koronkowej mozaiki wydobywającej się z załamań prześwietlanych liści,   siadam w gronie kobiet mi najbliższych.Przy parującej herbacie z cytryną,talerzu słodkich gruszek,których lica spowite oranżowym rumieńcem pysznią się pomiędzy godzinami wypłowiałego popołudnia.
W miodowym obłoku jaskrawych mimoz przynoszę tartę.Puszyste,śmietanowe wnętrze kusi waniliowym aromatem i zapachem ciepłych grusz z ogrodu.

Dla każdej kawałeczek zwieńczony miękkim,soczystym okazem,z chrupką migdałową okrasą i orzeźwiającym akcentem zielonej melisy.
Wszak gruszka owocem kobiety jest!

*to ujmujące zmysły określenie przeczytałam niegdyś tutaj 




Krucha tarta z gruszkami w śmietanowo-jajecznym kremie

Kruche ciasto*

300g mąki
250g zimnego masła lub masła roślinnego
2/3 szklanki cukru
2 żółtka
3 łyżki kwaśnej śmietany
szczypta soli

Z podanych składników w miarę szybko zagniatam ciasto.Chłodzę min.30 minut.Po tym czasie rozwałkowuję na obsypanej mąką stolnicy i wylepiam natłuszczoną i obsypaną np.otrębami formę do tarty.Piekę w 200 stopniach na słomkowy kolor(12-15min).
Zabieram się za gruszki i krem.

Nadzienie

4 duże,soczyste gruszki(ok.800g)
szklanka słodkiej śmietanki 18%
220g waniliowego serka homogenizowanego
200g drobnego cukru
łyżeczka skórki otartej z cytryny
4 jajka
łyżeczka mąki ziemniaczanej
łyżka waniliowego proszku budyniowego
płatki migdałowe
świeża melisa

Śmietankę mieszam z serkiem,następnie dodaję cukier,jajka,skórkę i dokładnie łaczę mikserem na średnich obrotach(konsystencja będzie rzadka)**.Na koniec wsypuję mąkę i budyń,i jeszcze raz miksuję przez kilka sekund.
Obrane gruszki przekrajam na pół,usuwam pestki.Wypukłą stronę nacinam kilka razy ostrym nożem i od razu skrapiam sokiem z cytryny.Odkładam do lodówki.

Na podpieczony spód wylewam śmietanową masę,dopiero później układam ponacinane gruszki,aby masa nie znalazła się na szczycie owoców.Wierzch posypuję płatkami migdałów.Piekę dalej w 180 stopniach przez 40 minut.Studzę,dekoruję listkami świeżej melisy.


*porcja kruchego ciasta jest naprawdę spora;na klasyczną,okrągłą formę do tart~śr.26cm chcąc,nie chcąc,musiałam pozbyć się części ciasta(choć spożytkowanie na ciasteczka nie byłoby złym pomysłem;)
następnym razem  zobliguję się do sprawdzonej proporcji  2:1:0,5 lub użyję głębszej,tortowej formy,gdzie boki będą wyższe,przez co i krem nie wyślizgnie się poza krawędzie.oczywiście,w pierwotnej wersji nie ujmuje to niczego na smaku.

**śmietanowo-jajeczne wnętrze w początkowej fazie jest dość rzadkie,ale dodatek proszku budyniowego i odrobiny skrobi nadaje całości w trakcie pieczenia prawdziwie kremowej,gładkiej konsystencji.
***i jeszcze jedno! ów krem-zachwycający niesłychaną słodyczą z wyczuwalną nutką waniliowego posmaku,tak przypadł mi do gustu(a raczej podniebienia),że obmyta z jakich kolwiek wyrzutów sumienia wyjadałam go łyżeczką wprost z miski,zanim jeszcze trafił do piekarnika,jak widać surowe jajka mi nie straszne:)/a receptura wyczytana w jakiejś maminej gazecie;dobre rady,czy coś w ten deseń;)




priorytet najbliższych dni-fryzjer!:)

Pozdrawiam Was!




37 komentarzy:

  1. Tak, tak kształt gruszki tym pożądanym :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja,niestety nie mogę pochwalić się ów kształtem..a naprawdę bym chciała;)

      Usuń
  2. Cudne ciasto, cudne opisy. Tonę w Twoich literkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a,ja w ostatnich promieniach letniego słońca;)

      Usuń
  3. O sprawach codziennych piszesz tak niecodziennie, tak smakowicie. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak Ciebie się pięknie czyta :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też uwielbiam Cię czytać. Pięknie pokazałaś i opisałaś ten "przedsionek jesieni".
    U mnie dzisiaj ciasto z malinami i aronią, ale taką tartę gruszkową też chętnie bym zjadła w dobrym towarzystwie.
    Miłego dnia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piękny dzień u Ciebie:)jeszcze, nie było mi dane popróbować takiego połączenia smaków,ale czuję,że to coś wspaniałego:)

      dziękuję:)

      Usuń
  6. Monika! Co za zdjęcia i jaka tarta, a do tego takie piękne słowa! Zachwytom nie ma końca!
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu!czytać od Ciebie takie słowa,to ogromna przyjemność dla mnie!początkującej w kulinarnej sferze;)

      pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  7. lubię gruszki.Kurcze, fryzjer też by mi się przydał, ALE NIE MAM KIEDY IŚĆ.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak to?;)na kobiece przyjemności musi znaleźć się chwilka:))a,już na pewno,gdy jest koniecznością!

      Usuń
  8. Tarta wygląda i brzmi cudownie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja za tydzień też wybieram się do fryzjera :)
    Boję sięęęę!
    A gruszki uwielbiam - takiej tarty nie znałam - muszę koniecznie spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzę,że nie tylko ja jestem pełna obaw i lęków;))ale chęć zmiany przewyższa wszystko:)

      spróbuj:)bo warto!gruszki ze swym delikatnym miąższem wkomponowują się tutaj idealnie:)tylko miej na uwadze pierwszą * ;)

      Usuń
  10. a cóż to panna niezapominajka zrobi z włosami? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)takie lekkie podcięcie/cieniowanie,może w końcu polubię chodzenie w rozpuszczonej czuprynie;))

      Usuń
  11. Takie chwile wsrod najblizszych kobiet sa niezwykle...
    A tarta poezja!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak ja uwielbiam gruszki ;D Takie rwane prosto z drzewa ;))

    OdpowiedzUsuń
  13. Poczułam tu jesień. Tą w najpiękniejszej odsłonie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Odpowiedzi
    1. balansowanie na równi pochyłej..ale na ten czas,powoli wszystko idzie w dobrym kierunku/pozytywnie:)w mym ulubionym mieście;)

      dzięki za odwiedziny:)
      pozdrawiam!

      Usuń
  15. Widzę, że sobie gotujesz/pieczesz. Może i wykorzystam jakiś przepis.

    OdpowiedzUsuń
  16. Urocze filiżanki na pierwszym zdjęciu :))

    OdpowiedzUsuń
  17. świetne :)
    zaobserwujesz mnie? :* To dla mnie dużo znaczy! Oddzwięcze się
    oliwiaa-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Pięknie piszesz. A gruszki zawsze kojarzą mi się z jesienią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a mnie jabłka i ich niepowtarzalny,jesienny aromat.

      dziękuję:)

      Usuń
  19. otulające słowa i tarta jak marzenie

    OdpowiedzUsuń
  20. dziekuje...
    rowniez "urzeczona" twoim blogiem alice

    OdpowiedzUsuń
  21. Racja. Człowiek z góry, z tak wysoka, wydaje się niezwykle marny.
    ale PYSZNE! szkoda, że nie mam piekarnika u siebie, na pewno bym wykorzystała Twoj przepis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie Twoje fot.mnie w tym utwierdziły b.dosadnie..

      brak piekarnika?!na pocieszenie powiem,że niedługo i mnie wda się to we znaki;)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)