czwartek, 13 września 2012

Powidła w deszczu





Po wtorkowej,słonecznej sielance ani śladu.Od wczesnego ranka deszczowa aura spowita granatowymi chmurami zawisła nad przestrzenią Dolnego Śląska.
Nie najlepszy moment na dalsze podróże,bliższe przejażdżki rowerem,ogrodowe zamyślenie,czy doglądanie rudawych,jesiennych aksamitek.
Na szczęście,wędrówka do spiżarni nie wiąże się z przemoczeniem do suchej nitki i złapaniem kataru.Z przyjemnością wybieram jeden z pośród kilku rubinowych słoiczków i czym prędzej wracam do kuchni.
Ulewa nabiera na sile.Na ciemnym niebie dostrzegam nieśmiałe błyski,jednak grzmotów nie udaje mi się usłyszeć.
Od kiedy burza mi nie straszna w całej tej monumentalnej otoczce(w dzieciństwie mama miała ze mną niemały kłopot:)zawsze wiem,kiedy nadchodzi jej czas i ze zniecierpliwieniem  wyczekuję pierwszej błyskawicy,od której pojawienia się kalkuluję czasowe odstępy do dźwięcznego grzmotu.


Dziś burzy nie było.Nie wydarzyło się też nic nadzwyczajnego,o czym mogłabym Wam napisać,ale może skuszę Was lekkim jak obłok,puszystym,ucieranym ciastem z fioletową warstwą powideł wypełnionych wygrzanymi w letnim słońcu węgierkami.Na to wszystko chrupiąca,maślana kruszonka z kardamonowo-cynamonową nutą.

przez chwilę, pomyślałam o pierniku,ale...nie,jeszcze nie czas.


Ucierane ciasto z powidłami śliwkowymi i charakterną kruszonką
(lekkie,jak puch)

3 szklanki przesianej mąki pszennej
3/4 szklanki mąki ziemniaczanej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżki budyniu waniliowego
4 jajka
szklanka cukru
1/2 szklanki oleju rzepakowego
1/3 szklanki pełnotłustego mleka
powidła śliwkowe/które popełniłam tutaj

kruszonka

150g mąki
90g drobnego cukru
60g chłodnego masła
1/2 łyżeczki cynamonu
1/3 łyżeczki mielonego kardamonu


Jajka wbijam do wysoiej miski,wsypuję cukier i ubijam mikserem na białą,puszysta masę(zajęło mi to ok.5min.)Obie mąki mieszam z proszkiem do pieczenia,budyniem i w trzech turach stopniowo dodaję do ubitych jajek,za każdym razem dokładnie mieszając,najlepiej dużą,drewnianą łyżką(nie potrzeba już miksera).Ostatnią część mąki wsypuję jednocześnie wlewając olej i połowę ilości mleka.Mieszam do połaczenia się składników i na końcu dolewam resztę mleka.Konsystencja powinna być dość gęsta i zwarta,przez co b.łatwo przełożyć ciasto z miski na wyłożoną papierem do pieczenia formę tortową~śr.26cm.
Wyrównuję powierzchnię i nakładam wysmażone powidła(4 porządne łyżki).

Przygotowuję kruszonkę łącząc mąkę z cukrem i masłem w drobne okruchy.Do powstałej kruszonki dodaję przyprawy,mieszam dłonią i rozsypuję na wierzchu ciasta.

Piekę w 180 stopniach przez 50 minut.
Najlepsze,jeszcze ciepłe z nie do końca zastygłymi,korzennymi okruchami delikatnie rozpływającymi się na podniebieniu.Koniecznie z dodatkową porcją powideł na talerzyku!


Czekając na ważnego maila, z kubkiem ciepłego mleka odzianego w aromatyczną,cynamonową mgiełkę,siadam przy otwartym oknie.
W uszach stukot świeżych kropli układających naturalną melodię pochmurnego dnia.
Nie chcę słyszeć żadnych, innych dźwięków.Kojący moment popołudniowych godzin.Tylko dla mnie.



*najprawdopodobniej,jest to moje ostatnie ciasto tej(oficjalnie jeszcze nie rozpoczętej)jesieni.


Trzymajcie się Ciepło!
m.

24 komentarze:

  1. Jak to ostatnie? Chyba pierwsze!
    Przecież jesień dopiero się zaczyna. Czy to znaczy, że nie będziesz piec tej jesieni?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiele na to wskazuje..ale,znając własne gospodarowanie czasem i miłość do zapachu pieczenia,pewnie pojawi się coś październikową porą:)ale nie obiecuję;))

      Usuń
  2. Placki, powidła... Jak przyjemnie, domowo u Ciebie. Lubię to ciepło, nawet w zbliżającej się jesieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zbliżająca się słotna pora i późniejsza zima to dla mnie, właśnie wymarzony czas na zanurzenie się w cieple klimatycznych zapachów/kolorów,bo w smakach domowych wypieków to już chyba nie tak często..;)

      uściski!

      Usuń
  3. Pysznie,poproszę kawałeczek :)
    (Jeszcze nie pora na jesień,jeszcze nie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. fajnie...u mnie tez padalo ba lalo jak biegalam potem juz sie wypogodzilo:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, tak takie lekkie ciacho przyjmę, bo ciężkie chmury nadal wiszą nad moim miastem ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudne ciacho, ale, że ostatnie? Jak to? Wyjeżdżasz? Nie będzie warunków? ;>
    Jak zawsze tajemnicza - to samo miałam napisać pod ostatnim postem. Piszę tu ;)

    Też zawsze odliczam jak jest burza :)

    OdpowiedzUsuń
  7. jakie ładne zdjęcia. pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mogę jutro wpaść po mały kawałek? ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko,przynajmniej taki,jak ze zdjęcia:)mniejszych nie wydaję;)

      Usuń
  9. jak ty apetycznie piszesz:))))))))

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię jesienne krople deszczu, to taki znak na położenie na kanapie ciepłego koca, na zaopatrzenie się w amaretto do kawy i wyciągnięcie z półki książek, które czekały na swoją kolej do przeczytania. A ciasto musi pieknie pachnieć. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ...dawno nie jadłam takiego domowego wypieku :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czas najwyższy zmienić ten ubogi stan;))

      Usuń
  12. Och, pewnie że dałabym się skusić na takie ciasto :-) Przepis do wypróbowania, koniecznie!
    Cudowne zdjęcia jak zwykle.
    Pozdrawiam Cię :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Moniko,
    piękne ciasto!
    Na pewno je upiekę.
    Ale dlaczego to ma być ostatnie?
    Nad Warszawą dwa dni wisiały chmury i padał deszcz,ale dzisiaj znowu słonecznie.
    Miłego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. będzie mi bardzo miło Amber:)to,takie ciacho z serii;niby nic,a cieszy;)świetne również z kokosową kruszonką:)
      z faktu opuszczenia mego rodzinnego domu,będę zmuszona odrobinę przystopować z kuchennymi ekscesami;)może otworze nową zakładkę pt.bary i kawiarnie na studencką kieszeń;))

      słońca życzę!

      Usuń
  14. najlepsze na świecie ucierane ciasto robi Babcia Stasia, ale ona miarki ma w oku, więc ja w swoich kuchennych eksperymentach chętnie skorzystam z Twojego przepisu!

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wątpię:)Babcie wiedzą,co robią:))tylko,niestety rzadko zapisują te cuda nie myśląc o łasych na wypieki wnuczkach;)

      będzie mi b.miło!smacznego:)
      polecam do kruszonki dodać odrobinę wiórek kokosowych/nadadzą tego "czegoś":)

      Usuń
  15. Genialna kruszonka! :)
    Zapraszam do siebie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)