czwartek, 4 października 2012

Dotykalne kawałki czasu./Październik



jak to było w pierwszych dniach..



Na szczęście miałam w zanadrzu kilka beztroskich momentów zanim z entuzjazmem wkroczyłam w żelazne bramy porośniętej bluszczem, nowej uczelni.
Dozowałam je z nadmierną troską,niczym błyszczące kasztany wyciągane z kieszeni płaszcza,kiedy tylko najdzie ochota,by chłonąć nozdrzami nostalgiczny czas jesieni.




Ostatni weekend września i zarazem premierowy pośród niedawno zamieszkałych zakątków(mego..?raczej minie trochę czasu,zanim będę mogła wypowiedzieć ów słówko z czystym sumieniem.)miasta podarował prawdziwą,złotą aurę,której naprawdę   nie spodziewałam się.Miasto śpiewało w głąb zapomnianego serca.
Chciało się chłonąć wszystkie beztroskie promyki słońca,podnieść każdy ubarwiony ziemią liść,obserwować powabną grację ruchu rudej wiewiórki nad Odrą, zebrać tuzin miodowych żołędzi i gorzko-czekoladowych kasztanów,tylko akurat zabrakło koszyka.
Przechowywać te zapachy i niejednoznaczne barwy.Zabrać je ze sobą do cichego i bezwonnego pokoju,by wnieść odrobinę nonszalancji/własnego pierwiastka.
Ułożyć w prowizoryczne dekoracje tętniące koralową czerwienią okruchów jesieni.
Biały,szeroki parapet pasuje doń idealnie. zgrał się z mym upodobaniem do romantycznej estetyki.




Drepcząc chodnikiem napotykam moc niespodzianek;zagubioną listę zakupów zapisaną na białej kartce/bułki,mleko,sok.zerwane ogłoszenie/oddam kocięta w dobre ręce.zdjęcie zaginionego kocura i numer,pod który dzwonię z nadzieją,że rankiem widziany futrzak okaże się poszukiwana zgubą.Następnego dnia znów wymieniamy tajemnicze spojrzenia.


Ów, czas odebrałam,jako pozytywny znak.Słoneczną drogę zaplecioną enigmatycznymi wstążkami gasnącego babiego lata.

**

Park południowy.






Kiedy dzień uchyla się ku końcowi,a wygasłe ciało bez wyrzutów zagłębia się w miękko śnieżnej pościeli   wnętrze buzuje od nadmiaru skumulowanych emocji.
Szczęśliwie,przeważają te z tej lepszej grupy:)

Po cichu odsłaniam zszarzałą firanę,by za moment ujrzeć stonowany zgiełk miejskiego wieczoru.
Kubek zaparzonej zielonej herbaty ogrzewa chłodne dłonie.Przeczesuję wilgotne włosy w myślach spekulując nad jutrzejszą fryzurą.Podoba mi się ta nowa długość./nieśmiertelny koński ogon odszedł w niepamięć,do czasu.



Ułamkiem oka doczytując nieskończony artykuł,kartkuję delikatne strukturą stronice kalendarza.
Nieustannie zachwyca mnie gama kobiecych inspiracji zamknięta w,tak minimalistycznej,przystępnej formie.
Planuję.   dyniowy weekend na ostro!


Na koniec,przedstawiam Wam   esencję jesiennego klimatu zawartą w 2 makro minutach./Sophie Dahl for Aubin&Wills
jeśli,jeszcze nie widzieliście tego magicznego,filmowego poematu;)


24 komentarze:

  1. Ach ta jesień ;))
    Też mam ten kalendarz, tylko drugi wzór. Obyśmy zapisywały w nim same pozytywne rzeczy ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo przyjemny post i wiadomości.
    Oby cały czas spędzany w nowym miejscu był dla Ciebie wspaniały.

    OdpowiedzUsuń
  3. chodnikowe-buty-liscie - lubie bardzo :)
    gdzie studiujesz?

    OdpowiedzUsuń
  4. Swietny kalendarz. Ahh z tego co piszesz, twoja uczelnia musi strasznie klimatycznie wygladac ;) Pozdrawiam i zapraszam w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  5. też mam już ten kalendarz w swojej torebce, a Twoje słowa optymistycznie nastrajają mnie przed wyjazdem, dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  6. O tak, to miasto najpierw rozkochuje w sobie nowych mieszkańców cudownym październikiem, a potem zmienia się w chmurzastego, wietrznego i zimnego potwora na kilka miesięcy ;-)) Ale mam nadzieję, że nie będzie tak źle.
    Piękne migawki, lubię patrzeć na moje miasto oczami innych osób, odkrywam je wtedy na nowo.
    Serdecznie Cię pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moniko,
    nie mogę zgadnąć jakie to miasto...
    Ale wiem,że je oswoisz.
    Po swojemu ocieplisz i może stanie się ,Twoim' miastem?

    OdpowiedzUsuń
  8. Moniko! Dobre myśli do Ciebie wysyłam!
    A w głowie powtarzam piękne i intrygujące słowa "dotykalne kawałki czasu" - niezwykle nazwałaś....
    Pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu,to słowa wersu zaczerpniętego z bogatej w ciepło toskańskiego słońca książki Frances Mayes:)
      zachwycam się rozdział po rozdziale.może,kiedyś zdobędę tyle serdecznej radości i uwielbienia codziennego życia,co autorka.może podążę w jej ślady/

      Usuń
  9. Krople jesiennego deszczu, powiew wiatru rzucający liśćmi złotymi gdy oświetla je światło ulicznych latarni... jakże przewrotne są pory roku...

    OdpowiedzUsuń
  10. Wczoraj przez pół dnia padał śnieg. Śmiesznie wyglądał na zółtych chryzantemach :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Moniko, Wrocław jesienią potrafi zachwycać! Zresztą mnie zachwycał o każdej porze roku. To jedyne miasto, w którym mogłabym mieszkać, gdyby nie moja wieś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja obiema rękami podpisuję się pod Jagódką!
      We Wro nawet mieszkałam jakiś czas - piękny czas!:)

      Usuń
  12. Hi Monika!! thanks for visiting my blog and for your words!!

    OdpowiedzUsuń
  13. "Cieniem wiatru"? Czytam powoli i przyznam, że jak na razie jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zainspirowała mnie klimatyczna okładka;)taka..na jesieni mglisty czas.

      Usuń
  14. Mam nadzieję, że Ci dobrze w innym mieście?
    Jakoś tak pamiętam:-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. po parku południowym wnoszę, iż to breslau?
    pochodzę stamtąd, tzn. nie z samego wrocławia, ale z okolic i zawsze jak jestem w domu na święta czy dłuższe wolne to podbijam tamże, bywałam często w czasach szkolnych (kiedy to było, hohoho), znam całkiem dobrze i jest to moje drugie ulubione na świecie miasto (zaraz po wwa).
    tak więc rób dużo zdjęć, czytaj marka krajewskiego i spaceruj z eberhardem mockiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ano racja;)lubię tę niemiecką nazwę:)ot tak,po prostu.
      2 na światowym podium!;)musisz darzyć je niesamowitym sentymentem/pewnie,gdy zamykasz oczy możesz dojrzeć każdy ważny element zapisany w kadrach pamięci ów czasu.

      spaceruję;))a,jakże!

      Usuń
  16. Piękne jesienne zdjęcia. I te skarby ze spaceru ułożone na parapecie ♥

    OdpowiedzUsuń
  17. ale piękne zdjęcia! Rozmarzyłam się przy nich uciekając myślami, gdzieś do wspomnień, które uwielbiam, a którym ujęcia wyżej towarzyszyły! ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Twoje słowa są jak magiczna opowieść.

    Dziękuję za Sophie :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)