środa, 31 października 2012

October.



niezliczone ilości ciepłych kubków kawy,czy herbaty(koniecznie zielonej albo kojącej mieszanki darów lasu)
chłodny wiatr szczypiący zaczerwienione policzki i (wciąż)nagie dłonie z wrzosowym odcieniem na paznokciach.
codzienna droga wzbogacona spektaklem wilgotnych liści,w słoneczne dni dźwięcznie szeleszczących pod stopami.
zapachy zbutwiałej ziemi w każdym zakamarku owianego złotem parku./mam już te ulubione:)
niezrozumiałe słowa książki,przyjemne przesłanie artykułu.
szybkie śniadania i ostatnie obrazy zmarzniętych kwiatów tej jesieni.

układam je w umyśle i próbuję zapamiętać...przydymione barwy dostrzegane wśród mglistego powietrza,aksamitne faktury,wygasłe zapachy.
Moje akcenty odchodzących dni.






powoli wyczuwam zapach topiącego się wosku;tak specyficzny i jedyny w swoim rodzaju tylko o tej porze.
nadchodzi czas sprzyjający długim przemyśleniom w ciepłym anturażu domowego klimatu.
cieszę się,jak zawsze.planuję sobotni, iście jesienny wypiek  z czerwonymi jabłkami w roli głównej,a Wam  moi drodzy życzę samych miłych i kojących chwil nowego m-ca.

m.



20 komentarzy:

  1. u mnie też niezliczona ilość kubków herbaty. ale i rękawiczki na zmarzniętych dłoniach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba najmilsza rzecz w coraz ciemniejsze i dżdżyste wieczory.uwielbiam ciepłą parę otulającą zmęczoną twarz..

      Usuń
  2. Tak, herbaty musi być dużo, żeby ogrzać się po powrocie do domu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ależ od tych słów mnie ogrzało, film niemal zobaczyłam
    dziękuję za ten posmak dla duszy :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Rękawiczki to podstawa ;) A wypiek brzmi pysznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. a może jakaś wspólna, jesienna sesja? np. w parku południowym? co Ty na to Monia? pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. byłoby mi bardzo miło:)tylko obawiam się,że może to mieć miejsce gdzieś pod koniec listopada..wpływa na to wiele czynników/m.in.możliwość w ten czas odkurzenia mego zapomnianego Zenita i tchnięcia w niego odrobiny późnojesiennego życia;)
      mam nadzieję,że szybko zleci;)

      PS miałaś okazję przechadzać się po urokliwym parku S.Tołpy?:)zachwycił mnie swym październikowym klimatem.polecam!;)

      Usuń
    2. oj, jeszcze nie. ale zaznaczam na mapie "miejsc do odwiedzenia" :)

      Usuń
  6. Piękne zdjęcia, które razem tworzą wyjątkową całość. I świetne podsumowanie :) Chociaż jesień wydaje mi się ostatnio piękna tylko na fotografiach i w książkach, bo w rzeczywistości jest koszmarnie dobijająca! Gdy schowa się słońce to już nie można mnie wyciągnąć z łóżka... I nawet zielona herbata nie pomaga.

    Mogę zapytać o co chodzi z biblioteczką po prawej stronie Twojego bloga:)?

    Pozdrawiam! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasmine,moja mini biblioteczka została założona na początku roku i ma na swym ambitnym celu mobilizować i (to ważne!)nie zapominać o choć jednej książce w ciągu miesiąca;)ot,taki osobisty kaprys;)
      i właśnie muszę zaktualizować październik:)

      dziękuję za miłe odwiedziny!

      Usuń
  7. przyszedł, przyszedł! oby byl spokojniejszy:))
    dzisiaj były zaduszki, brakuje mi tego Świeta tutaj...
    pozdrawiam serdecznie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moim zdaniem u Nas spych się je do rangi tych "mniej ważnych",co odzwierciedla się np. w normalnym dniu pracy..jednak,jeśli ktoś chce będzie umiał przeżyć je z należytą oprawą.

      uściski Agnieszko!

      Usuń
  8. nice pics!

    http://kribamil.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  9. nie wiem kiedy minął mi październik... Liczę, że listopad będzie spokojniejszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najwazniejsze,żeby obfitowała w piękne emocje/w gwarze,czy ciszy..dla mnie obojętne:)

      Usuń
  10. Październik i listopad to moje ulubione miesiące :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naprawdę?;)ja dopiero tego roku nieśmiało zaczynam uczyć się ich niepowtarzalnego klimatu.

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)