środa, 14 listopada 2012

Osobiste postrzeganie.listopad




Szukam ostatnich kolorów jesieni, niczym złote liście balsamem opadających w głąb zziębniętego serca z dnia na dzień coraz bardziej odczuwającego symptomy grudnia czekającego za progiem.


Czasem z wieczora pokuszę się o otworzenie okna i zza rąbka ażurowej firany spoglądam na niechcące zasnąć tętno rozświetlonego blaskiem latarni miasta.
Kubek gorącej,zielonej herbaty uspokaja roziskrzone emocjami myśli niedawnego,przykrego zdarzenia.Minęło kilka dni,lecz w miejscu wypadku wciąż widzę modlących się,płonące świece.
Nie rozumiem,dlaczego dzieją się takie rzeczy..


Przyjeżdżam do rodzinnej wsi,a sekundy przeciekają przez palce.
Znajduję chwilę na listopadowe okruchy ogrodu.Rabata świeci pustkami,tylko melancholijne,przemarznięte lwie paszcze trzymają pion i wciąż intensywną barwę fuksji/nieco podobną do nowego odcienia na paznokciach pod dźwięczną nazwą purple rain;przy okazji, każdy tydzień postanowiłam zaczynać innym kolorem/chyba się uda.

Na parapecie klasyczny wrzos dumnie chłonie rześkie,jesienne łuny południowego słońca.


W kuchennym sercu domu rzadko co bywam,jedynie by zagotować wodę i zalać torebkę malinowej lub ziołowej przyjemności,która w ciepłej,listopadowej aurze smakuje nader bajkowo.
Kilka godzin i rzeczywistość ogarnia wybitna w swej atmosferze szarówka późnej jesieni.Dłonie ogrzewa bijący banalną prostotą lampion(jeśli mogę go tak nazwać).



Za moment kolejne skrawki wolnego czasu.W głowie poukładane plany.
Priorytetem-zagniecenie ciasta na piernik.Ten prawdziwy,staropolski.Po raz pierwszy.
Zawsze tuż przed świętami mobilizowałam się do wykrawania góry pierników,tego roku postawiłam na elegantszą,bardziej wysublimowaną formę/chociaż,kto wie?może porwę się na obie opcje:)


Dziś pogodny i otulony mleczna mgłą bardzo zimny poranek.Czekam na gwizdanie czajnika i powoli zbieram się do wyjścia.
a,jaki Wasz dzień za oknem?:)



30 komentarzy:

  1. Za oknem mroźno, ale słonecznie.
    W środku ciepło i przytulnie,
    pachnie kawą z kardamonem i drożdżówką:)
    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. brzmi przyjemnie:)nawet bardzo!

      pozdrowienia!

      Usuń
  2. Mleczno-słonecznie.
    I pewnie moroźne powietrze szczypałoby w policzki...dowiem się, jak pójdę pobiegać:)
    Udanego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj,i to jak:)szczególnie o 7 rano;)
      mam nadzieję,że bieg był przyjemny:)muszę w końcu wziąć z Ciebie przykład Agnieszko!

      Dziękuję!/mozna powiedzieć,że właśnie taki był;)
      pozdrawiam!

      Usuń
  3. Wiesz Moniko, też postanowiłam w tym roku upiec staropolski piernik ;-)
    I zrobić prawdziwy zakwas na barszcz, ale to dopiero w pierwszym tygodniu grudnia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koniecznie daj znać po procesie produkcji:)moim kuchennym dniem wstępnie ma być sobota,ale jak wyjdzie to czas pokaże.;)mam nadzieję,że znajdę prawdziwy,dogodny słój miodu,w końcu to już ostatni dzwonek!
      a zakwas,ku mojemu zdziwieniu Babcia kisi już od początku listopada/nie wiem czy tak jest prawidłowo,ale na pewno nie wchodzę z butami w kompetencje Babci,wie co robi:)i lubię ten duży,przezroczysty garnek stojący na piecu:)


      Usuń
  4. Dzień za oknem piękny. Chłodno, ale słonecznie.
    Lampion idealny! :)
    Drewniane skrzynkowe okna - uwielbiam :) U rodziców takie mam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podoba mi się to okienne określenie/nigdy się z nim nie spotkałam.
      te również u rodziców;)

      Usuń
    2. :))
      To jest właśnie ogromny plus poniemieckich domów :) podłoga też drewniana? :)

      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
    3. zgadzam się-ogromny i pełen klimatu:)
      podłoga na początku(za mego dzieciństwa)owszem,była drewniana,teraz z przyczyn praktycznych zmieniona na kafle.

      drewnianą za to mam we Wrocławiu;)o dziwo;)

      Usuń
    4. Na mojej wsi drewniana, ale ile na niej było warstw farby... gdzieś tam nawet chamski zielony się trafił ;)

      To Ci się udało z tą wrocławską podłogą :D. W kamienicy?
      W moim M w kamienicy niestety panele.

      Usuń
    5. :)kamienica to mi się marzy!taka z prawdziwego zdarzenia/z monumentalnymi,drewnianymi drzwiami u wejścia,wykręconymi schodami i wysokimi oknami pełnymi białych detali..;)może kiedyś.na razie jest mały pokoik w bloku;)

      Usuń
  5. nie miałabym nic przeciwko wbiciu do Twojego ogrodu pełną wiosną albo do Twojej kuchni obojętnie którą porą roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Foljo droga:)ogród w mym rodzinnym miejscu,to fakt(zapraszam!o każdej porze można tam znaleźć kojący zmysły wydźwięk:)ale już różowo wykafelkowana kuchnia,bądź co bądź klimatyczna i taka..przytulna należy do p.Janiny,u której akuratnie wynajmuję pokoik;))fajnie tutaj:)


      pozdrawiam!

      Usuń
    2. monika, mów gdzie mieszkasz, a my do Ciebie z folją (i pani janiny) raz dwa przybiegniemy na ten piernik, serio ;)

      Usuń
    3. ;))Wrocław czeka:)/tylko,że ów planowanym piernikiem raczej w rodzinnym domu będzie pachnieć;)chyba,ze...w grudniu po południu wypiekę górę tradycyjnych pierników i zawiozę w miejskie rejony;)

      pozdrowienia!

      Usuń
  6. Lubie ta serie:)). U nas zimno ale slonecznie, i tak mogloby juz zostac;). Piekny ten wrzos!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tutaj podobnie+niespotykane mgły ograniczające widoczność do minimum!jak to dobrze,że nie muszę prowadzić;)
      dziękuje:)
      uściski!

      Usuń
  7. Dobrze, że masz gdzie wrócić, gdzie jest cisza i spokój:)

    OdpowiedzUsuń
  8. A mój dzień dziś słoneczny. Po błękitnym niebie wiatr przeganiał chmury. Mewy skrzeczały. Kolej miejska punktualnie przyjechała. Zajęcia poranne odwołane. A wieczorne pełne śmiechu. Takie ostatnie podrygi złotej jesieni u mnie na pomorzu
    ;)

    Nastrojowe zdjęcia Moniko ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. mglistym porankiem się zaczęło,a zakończyło mglistym wieczorem... lecz rozświetlonym latarniami ulicznymi i dobrym towarzystwem :) jesień potrafi czarować mgłami i to fakt iż nie wyobrażam sobie nie pić nałogowo wielkiego kubka herbaty w takie dni... i nie tylko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja również:)
      właśnie spoglądam z okna na zagłębiony w mleczno-mroźnej poświacie wieczorny Wrocław-coś wspaniałego.

      uściski!

      Usuń
  10. Jakie magiczne to pierwsze zdjęcie.

    OdpowiedzUsuń
  11. cały czas u Ciebie pięknie, nastrojowo i delikatnie ... ;D
    o kolory będzie pewnie coraz trudniej, a i do jakoś dziwnie szybko upływającego czasu - to te krótsze godziny ze słońcem - trzeba będzie przywyknąć :>
    okryta szronem lwia paszcza - piękna !

    OdpowiedzUsuń
  12. Moje dni ostatnio mgliste i szare.
    Wypatruję odrobiny słońca...
    Piernik staropolski leżakuje i czeka na swój wielki dzień.
    Herbaty ubywa, a kolorów mniej i mniej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze Cię rozumiem Amber.Powolutku zdaję sobie sprawę,że to te naprawdę ostatnie słoneczno-jesienne dni bez mrozu/chłonę każdą ciepłą chwilę pośród bajkowo mglistej aury.

      za piernik zabieram się jutro:)

      uściski!

      Usuń
  13. I książkę i film Delikatność polecam z całego serca. Oba utwory są tego samego autora i bardzo się uzupełniają. W tym przypadku nawet przeczytanie książki po filmie jest ciekawym doświadczeniem. Uzupełnia się wiele klatek z filmu, piękna historia toczy się drugi raz w głowie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie, nie pozostaje mi nic innego,tylko biec do biblioteki:)bo z seansem to się chyba troszkę za późno obudziłam..najwyraźniej,tak miało być.

      dziękuję za odzew:)

      Usuń
  14. lubię takie zdjęcia "codzienności" :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)