piątek, 11 stycznia 2013

Jestem tu i teraz.
























Kolejny rok zatoczył koło.
Nieuchronna układanka losowych zdarzeń i przeżyć zakończona dodatkową cyfrą na osobistym koncie, właśnie dobiega końca.
Z perspektywy czasu mogę z czystym sumieniem stwierdzić,że był to rok dla mnie ważny.Niosący wiele pouczających refleksji,nierzadko z żalem klepiący po głowie nie znającej dotąd prawdziwego życia i części jego negatywnych aspektów(reszty mam nadzieję nie doświadczyć).
Czas poważnych decyzji z serii tych prawdziwych,wzbogacających wysuszone wnętrze falą pokrzepiających doznań..i tą myślą,że robi się coś wyłącznie dla siebie,z nadzieją na głębszą przyszłość zadbaną dłońmi,które w pośpiechu piątkowego wieczoru wystukują ów słowa płynące prosto z serca.może nie do końca rozgrzanego,tętniącego życiowymi endorfinami,ale na pewno gotowego na nowe wyzwania,namiętności,walki i uśmiechy dnia codziennego z nie lubianą 13 pośród daty.







Rok wstecz, tego dnia siedziałam  w przydrożnej,niezbyt kreatywnie urządzonej kawiarni małego miasteczka nieopodal wioski mego dzieciństwa.Emocje kłębiły się,niczym monumentalne grzmoty za każdym razem, jednak coraz to mocniej popychając do działania,by w końcu pójść w stronę jasnych barw życia.
Dziś jestem tutaj.W miejscu,gdzie studiuję,powoli realizuję dawno poczynione plany w nieco głębszych aspektach.Samodzielnie stawiam czoła potyczkom prozy dnia.I jestem szczęśliwa.Tak po prostu.Bez okrągłych,patetycznych zdań powiązanych z wybujałymi oczekiwaniami od życia.Mam to,na co zasłużyłam.Jestem tu i teraz.




Spoglądam w okno.Żółte światło latarni daje złudne wrażenie magicznie rozgwieżdżonej nocy.Tej jedynej.Dla mnie.
W pokoiku zapach znalezionej na chodniku wiązki ciągle zielonego świerku.Przygarnięta umila popołudniowe rytuały z kubkiem kawy czy herbaty.
Wspominany noworoczny kalendarz z jakże wdzięcznym,sowim motywem, znalazł już swoje miejsce na biurku/albo nad nim;) wystarczy wydruk,laminowanie i gotowe.
























Styczeń,jak widać pod znakiem filiżanki z ulubioną zawartością.Ostatnio królują aksamitne kakao z nutą piernika,kremowe cappuccino,a późną, wieczorną godziną klasyczna zielona z pływającymi kojącymi listkami.(Szczególnie teraz bardzo mi pomocna,kiedy paskudne grypowe szpony zawładnęły ciałem)
Zaraz,zaraz..na taka chwilę przydałoby się też ciacho,nie sądzicie?Najlepsze,rzecz jasna to domowe,np. z delikatnym, jajecznym kremem u szczytu zwieńczonym pyłem z gorzkiego kakao.Nie trudno się domyślić,że rozprawiam o tradycyjnym,włoskim deserze bez pieczenia.Tiramisu.Idealne na każdą okazję.

Tutaj zapomniana analogowa fotografia z wiosny.dokładnie z marca,kiedy to odrobiną lekkiej słodyczy urozmaiciłam imieniny dziadka.Przepis
























Trzymajcie się zdrowo!

21 komentarzy:

  1. Bez tych słabszych momentów te piękne nie smakowałyby tak wyjątkowo ;) trzymaj się ciepło :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze mieć poczucie, że jest się we właściwym miejscu, o właściwym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. aaaaaa! teleportuj mnie do wrocławia!

    OdpowiedzUsuń
  4. bo najważniejsza w życiu jest samorealizacja :)
    kurde... uwielbiam jak ubierasz słowa w zdania... pięknie Ci to wychodzi !

    OdpowiedzUsuń
  5. Wrocław to bardzo bliskie mojemu sercu miasto:-). Kiedyś byłam tam szczęśliwa. Cieszę się, że teraz Ktoś inny jest tam szczęśliwy:-)
    Ach tiramisu:-) dlaczego nie ma cię dziś u mnie(((

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja nadal przekonuję się do Wrocławia...jest piekny ale czy to moje miejsce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bez pośpiechu.kiedy przyjdzie ten czas, na pewno będziesz tego świadoma.

      Usuń
  7. Każde doświadczenie w życiu uczy. Ja, oglądając się za siebie wspominam każda chwilę z radością, nawet pomimo łez, bo wszystko mnie czegoś nauczyło i tak jak Ty, jestem teraz tu, u siebie teraz i jestem szczęśliwa. Piękny wpis, bardzo malowniczy i refleksyjny. Pozdrawiam zimowo z Lublina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mądre słowa przeczytałam Wilczyco!
      to,prawda..ze wszystkiego powinniśmy wyciągać naukę na przyszłość.

      Usuń
  8. Wspaniale,że jesteś szczęśliwa!
    A wszystko przez co przechodzimy daje nam sporo siły na dalszą drogę.
    Lubię ten eteryczny ton u Ciebie...

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem ciekawa, co studiujesz.
    Piszesz obłędnie.
    Uczę się, marzy mi się tak ubierać zdania....
    Naprawdę.

    Moniko, a słyszałaś tą piosenkę domowych melodii: "tu i teraz"? :)

    Nie pijam kakao, ale muszę Ci powiedzieć, że ostatnio, w chwilach słabości, zrobiłam sobie takowe według twojego przepisu. Pychota!
    U mnie ostatnio kawa z kardamonem, albo cynamonem...
    Zimowo-świątecznie.
    A jutro zapewne zielona herbata u Przyjaciółki.

    A ta ostatnia fotografia, bez przesady, jedna z naj naj, która zobaczyłam na blogu Twoim.

    Ma coś w sobie.

    Sciskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toniu!jak miło,że jesteś:)
      naprawdę nie wiem co napisać..blog jest dla mnie swego rodzaju odskocznią od dnia codziennego,miejscem,gdzie bez sztucznych epitetów mogę wyrażać osobiste emocje,do których w przyszłości z przyjemnością powrócę i powspominam z sentymentem,to coś znacznie piękniejszego i wazniejszego(moim zdaniem)niż,chociażby zwykły album ze zdjęciami.a,że słowa takie,czy nie inne same wypływają z serca,to już całkiem inna historia:)

      jasne,że słyszałam.jest tak prawdziwa,po prostu piękna na chwile w samotności,na pozbieranie myśli.

      kiedy stacjonowałam w domu,mleczne kakao z nutą piernikowych przypraw i miodu(koniecznie:) gościło praktycznie każdego dnia i wieczora.bardzo mi tutaj tego brakuje,choć nie ma w tym zbytniej filozofii..tylko czasu i czasem chęci brak.aha,odnośnie przepisu na ostatnie, zimowe kakao,muszę napisać w tym miejscu małe sprostowanie(ale jak Ci smakowało:)po spróbowaniu tego kojącego napoju z nieco mniejszą ilością kakaowego proszku(tj.pełna łyżeczka na duży kubek 350 ml mleka)i tą samą ilością miodu znacznie bardziej przypadło mi do gustu.jednak wolę skromniejsze w gorzkawym posmaku,ale za to bogate w mleczną głębię:)
      a cynamonową kawę również cenię,szczególnie w ciemne,mroźne poranki,kiedy nie ma czasu na nic innego.teraz,niestety dopadła mnie paskudna grypa i nie rozstaję się z herbatą w towarzystwie plastra cytryny:)na szczęście powoli przechodzi.

      dziękuję za Twoje słowa tu dzisiaj!
      ściskam!

      Usuń
  10. ja nie moge uwierzyć, że włąśnie mija drugi tydzień nowego roku!
    Pięknie piszesz Moniko, można przepaść bez reszty w tych słowach, myślach...
    Ostatnie zdjęcie jest cudowne!!. Szkoda, że tak rzadko pokazujesz nam swoje analogi.
    Uściski:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam podobnie:)i ciągle nie mogę się przyzwyczaić do tej nowej cyferki na końcu daty/jakaś taka dziwna się wydaje;)
      bardzo mi miło Agnieszko.dziękuję za te słowa.
      a analogi wrócą:)obiecuję,może nie już,zaraz,ale na pewno w kolorowym,wiosennym okresie będzie ich troszkę więcej.no i naprawdę sprawiają mi nie małą radochę i satysfakcję:)

      pozdrowienia styczniowe:)

      Usuń
  11. zdrowiej zdrowiej Moniko! :*
    uwielbiam Tiramisu..;)
    J

    OdpowiedzUsuń
  12. Wszystkiego najlepszego :-) Bądź. Bądź szczęśliwa... i zdrowa :-)
    Serdeczne uściski :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w końcu mogę odetchnąć...i wejść na własnego bloga;)
      dziękuję Ci serdecznie za pamięć:)!

      Usuń
  13. Tiramisu - chcę, bo lubię.
    I zazdroszczę, że znalazłaś 'swoje' miejsce na ziemi! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmm..z tym znalezieniem to wcale nie jest tak jednoznacznie;)ale na ten czas,ten charakterystyczny moment w życiu jestem tu.i tak mi dobrze.
      dziękuję za odwiedziny!

      Usuń
  14. Bardzo lubię Wrocław i żałuję, że mam do niego tak daleko, bo gdyby nie odległość, to byłabym tam częstym gościem. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny blog :))
    Ciekawy post ;] Podoba mi się !!!
    Życzę miłego weekendu.

    Zapraszam również do mnie :)
    I na moją stronę https://www.facebook.com/pages/In-another-light/413836138693856
    Za polubienie byłabym ogromnie wdzięczna !

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)