sobota, 16 lutego 2013

Lubię cię soboto!


























Mglista,lutowa aura powitała mnie dziś za oknem.Mokry od odwilży Wrocław nie zachęca do spędzania aktywnego czasu na powietrzu...ale,ja,jak zwykle i pokrętnie myślę odmiennie-szybkim truchtem zaczynam dzień szlakiem Odry.



























Podczas przystanków nie mogę się oprzeć i nagminnie obmyślam wizję krzepiącego śniadania.
Chrupiąca,treściwa bułeczka z odrobiną pomarańczowego słońca wprost ze słoiczka.Ciche pomruki lokalnego radia.W tle zapach jaśminowej saszetki.Lubię cię (soboto)życie!

























Po 5-dniowym(świadomym) odwyku od ulubionej kawy,ciepły kubek o delikatnie aromatycznym zapachu z przyjemną chmurką pary otulającą twarz jest czymś,naprawdę wartym podjęcia próby i zaaplikowania sobie przerwy..zbawiennej dla zdrowia,ale przede wszystkim(!)ukierunkowanej na głębsze doznania ów specyficznego,pobudzającego smaku.*

























Tutaj,na jasnym biurku dozuję ją, z tak dosadnym namaszczeniem,że nawet nie jestem w stanie złapać momentu,kiedy zaczyna stygnąć.
Zastanawiam się   podgrzewać? nie,dobrze smakuje taka,jaka jest.w tej ulotnej chwili sobotniego poranka.

*do mojej porannej kawy zawsze dodaję sporą szczyptę cynamonu oraz nieco mniejszą ilość mielonego imbiru.





W planach było kino,ściślej Nieulotne J.Borcucha. Zafascynowała mnie cała otoczka wytworzona wokół tego filmu.Romantyczne bilbordy,życiowe dialogi zapadające w pamięć,młodzi aktorzy oddający, ponoć to coś,ale,czy na pewno.Wbrew wszystkiemu postanowiłam odpuścić.Poczekać na odpowiedniejszy moment i nieco refleksyjny nastrój/którego i tak pod dostatkiem./

Może,ktoś z Was miałby ochotę podzielić się własnymi spostrzeżeniami w tym temacie?







Wieczorem, dla odmiany:) przydałaby się odrobina konkretniejszego wyciszenia,najlepiej przy zielonej herbacie i książce,na którą niestety przyjdzie mi jeszcze poczekać(uroki MB).

























Jest,więc Zwierciadło/wg mnie wyjątkowe/po brzegi wypełnione dodającymi otuchy słowami wypływającymi z inspirująco skrojonych felietonów.

(...)najważniejsza w życiu jest umiejętność pływania,a właściwie zanurzenia się w rzeczywistości,
w chwili która właśnie mija,i płynięcia z tym,co akurat robimy,czego doświadczamy.
Tylko tak możemy poczuć,że życie ma smak i głęboki sens.

Jolanta Berezowska w cyklu Życie Wewnętrzne.

ciągle się tego uczę.









26 komentarzy:

  1. Też zamierzam się udać do kina na ten film:) Jak obejrzę dam znać czy hot czy not;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja bym rzekła nawet, że:
    soboto kocham cię!
    uparcie i skrycie
    nad życie
    najpięknieszy dniu tygodnia

    a "zwierciadłem" przepadem też wielce
    przeplatam go sobie z "sensem"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od niedawna również Smak zawładnął mym sercem:)jeszcze zagości u mnie tej wiosny;)
      piękne to Twoje uwielbienie:)
      pozdrowienia!

      Usuń
  3. faktura firanki odbita na tafli kubka z kawą:):):).
    własnie wymienilismy z P. nasz zachwyt nad sobotnim porankiem:)). są po prostu najlepsze!
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie zamierzony zabieg:)ale przez to,jeszcze przyjemniejszy dla oka.ot zwykła/niezwykła codzienności-lubię cię:)

      dziękuję za odwiedziny i pięknej niedzieli życzę!

      Usuń
  4. Bardzo lubiłam spacery brzgiem Odry. Kubeczek super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno,tam,gdzie teraz jesteś znajdzie się parę równie przyjemnych miejsc do spacerów:)

      Usuń
  5. Oby każda sobota była właśnie taka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)ale,niektóre to mogłyby być odrobinkę szalone;)

      Usuń
  6. Masz cudowną filiżankę <3
    Sobota, to chyba mój ulubiony dzien tygodnia

    OdpowiedzUsuń
  7. też mimo mgły zaczęłam sobotę truchcikiem :)
    po 5 dniowym odwyku kawa faktycznie musi smakować jeszcze bardziej, tylko jak wytrzymać te 5 dni?! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ano można,wystarczy odrobinę pozytywnej energii,a nieodzowna myśl z tyłu głowy o głębszym,może i całkiem odmienionym smaku w pierwszy dzień po poście dodaje dodatkowej motywacji:)

      pozdrowienia!

      Usuń
  8. kamienice obok politechniki obczajałaś? :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na jesieni przechodziłam tamtędy;) nic więcej na razie..ale,jak polecasz:)

      Usuń
  9. no bo nie ma nic lepszego niż sobotni poranek! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. otóż to!ten niedzielny nie jest,już tak w pełni przyjemny/wg mnie../a może tylko gadam od rzeczy;)nieważne.pachnąca kawa za to działa cuda,a za moment wycieczka do katedry:)

      pozdrowienia!

      Usuń
  10. Soboto ja też cię kocham:-). Fajne ubranko ma Twój kubeczek:-)

    OdpowiedzUsuń
  11. też ją lubię 8)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. O "Nieulotne" na razie nie słyszałam jakiś świetnych recenzji,a szkoda. Chyba najlepiej samemu się wybrać i ocenić:-)
    Soboty lubię, ale chyba bardziej wolę leniwe niedziele :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację.a mnie tak ciągnie w stronę tego filmu..na dniach się wybieram:)
      dla mnie zdecydowanie sobota nr one!;)

      Usuń
  13. fajne zdjęcia :O

    zapraszam do wzajemnej obserwacji :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nieulotne też jeszcze przede mną, lecz przypomniałaś mi też o Zwierciadle :) kiedyś bardzo lubiłam je czytać, teraz jakoś o nim zapomniałam. świetny cytat. pozdrawiam :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się,że mogłam zainspirować:)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)