sobota, 30 marca 2013

Chluba wielkanocnego stołu „w polskim stylu”.



Pieczenie bab wielkanocnych było wydarzeniem pełnym emocji i można by je nazwać pewnego rodzaju „misterium”.Kucharka,pani domu i wszystkie „domowe” kobiety zamykały się w kuchni na klucz.Mężczyznom wstęp był wzbroniony.Najbielszą mąkę pszenną przesiewano przez gęste sito,w donicach ucierano setki(!)żółtek z cukrem,rozpuszczano w wódce szafran,mielono migdały,przebierano rodzynki i tłuczono w moździerzach wonną wanilię,robiono z drożdży zaczyn.Nałożone do form babowych ciasto nakrywano lnianymi obrusami,gdyż „zaziębiona” baba nie rosła i miała zakalec.Uszczelniano więc,w obawie przed przeciągami,okna i drzwi kuchni.
Odpowiednio wyrośnięte baby wsadzano ostrożnie do pieca piekarskiego.Wreszcie,gdy na drewnianej łopacie wyjmowano je z gorących czeluści piekarnika,nierzadko w kuchni rozlegały się dramatyczne okrzyki i płacz: zanadto przyrumieniona lub „usiadła” baba była kompromitacją.
Wyjęte z pieca baby kładziono najostrożniej na puchowych pierzynach,by stygnąc nie zgniotły się.Rozmawiano szeptem,jako że i hałas mógł delikatnemu ciastu zaszkodzić.
Wystudzone baby pięknie i obficie lukrowano.
Najsłynniejsze i najdelikatniejsze były baby „puchowe” i „muślinowe”.



Znakomite ciasto o prawdziwie staropolskiej nucie,znacznie bardziej atrakcyjne niż banalne,cukiernicze ciasta i ciastka.Starannie przygotowana i w sam raz upieczona,będzie chlubą wielkanocnego stołu „w polskim stylu”.


Staropolska Baba Drożdżowa

Przepis i powyższe inspirujące akapity zaczerpnięte z książki wydanej w roku 1938. W staropolskiej kuchni i przy polskim stole M.Lemnis,H.Vitry.

Podane przeze mnie proporcje są dokładnie połową oryginalnej receptury,idealną na klasyczną karbowaną formę babową o śr. 24-25 cm i poj.2,5 l.

Na rozczyn: 
125 g mąki pszennej
250 ml letniego mleka
40 g świeżych drożdży
1 łyżeczka cukru

Słowami książki..
125 g mąki,po dodaniu 250 ml letniego mleka,rozprowadzamy mieszając z 4 dkg drożdży.Zaczyn stawiamy na godzinę(lub nieco mniej,40 min.),przykryty serwetą,w ciepłym miejscu,by pięknie wyrósł.

Ciasto właściwe:
75 g cukru
4 żółtka
2 białka
skórka starta z połowy pomarańczy*
kieliszek spirytusu
szczypta szafranu(opcjonalnie) 

Wówczas dodatkiem 75 g cukru: 4 żółtka i 2 białka,obraną skórkę z jednej małej pomarańczy namoczoną(przez 3 godziny)w kieliszku spirytusu,szczyptę szafranu(przelać przez sitko),wymieszać dokładnie z zaczynem.

**w misce ubijam żółtka z białkami i cukrem tak długo,aż składniki uzyskają puszysta konsystencję.
Tak ubite jajka dodaję do wyrośniętego zaczynu i łączę z namoczoną,startą skórką pomarańczową i ewentualnie szafranem.Całość delikatnie mieszam drewnianą szpatułką.Masa powinna być lekka i puszysta.

dodać:
375 g przesianej mąki pszennej
pół małej łyżeczki soli 

i wyrabiać ciasto ręką przez 30 minut.Do wyrobionego ciasta wlewamy:

70 g letniego,roztopionego masła
wsypujemy 2 łyżki smażonej skórki pomarańczowej

I znowu ciasto wyrabiamy ręką tak długo,aż zacznie odstawać od ręki i miski.Teraz przekładamy je do wysmarowanej masłem formy;gdy ciasto rosnąc wypełni formę,wstawiamy babkę do dobrze nagrzanego piekarnika.
Czas pieczenia wynosi nieco ponad 60 minut(wersja oryginalna z podwójnej ilości składników).Jeśli wetknięty w ciasto cienki patyczek nie będzie oblepiony ciastem,babka jest upieczona.
Ciepłą „babę” oprószamy cukrem pudrem lub lukrujemy.
***piekłam 35 minut w 175 stopniach.


Lukier cytrynowy

200 g cukru pudru
3 łyżki soku z cytryny
1 łyżka gorącej wody


Cukier puder ucieram z sokiem i gorącą wodą aż osiągnie aksamitną konsystencję i śnieżnobiały kolor.
W razie potrzeby reguluję gęstość dodając nieco soku lub cukru.
Lukrem ozdabiam ostudzoną babkę.



*do mojej tradycyjnej baby dodałam przyjemnie pachnącą skórkę świeżo otartą z pomarańczy zamiast jej cytrynowego zamiennika,którego zaś użyłam do słodko-cierpkiego lukru.





I,właśnie takich świąt w tradycyjnym tonie życzę Wam Moi Drodzy Odwiedzający.
Otulonych prawdziwie domową atmosferą,z uspokajającym zapachem drożdżowego po kątach!

Monika










27 komentarzy:

  1. skąd Ty to wszystko wiesz? :))

    Wesołych Świąt :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z książki madziu:)wspomniałam o tym jakże ważnym fakcie;)

      Usuń
  2. Obłędna!
    Moniko, wszystkiego dobrego na święta i smacnzego jajka:)
    Z pozdrowieniami
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i naprawdę niebywała w smaku!właśnie ukrojono duży kawałek;)
      jajek również nie odmówię:)i Tobie życzę ich mnóstwa na te święta!

      uściski!

      Usuń
  3. mmm aż ślinka cieknie tak pięknie to wszystko opisałaś mniami :) pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaka cudowna książka i jeszcze lepszy przepis, dziękuję!
    Czy tą pozycję można jeszcze gdzieś nabyć? choć szczerze w to wątpię:(
    pozdrowienia świąteczne,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma za co,naprawdę!proszę brać i się inspirować:)
      myślę,że w antykwariatach poszukiwania mogą skończyć się sukcesem,choć pewnie spędzonym na mozolnych poszukiwaniach..,polecam też łatwiejszy sposób-aukcje internetowe:)tanio i szybko.

      pozdrawiam również!

      Usuń
  5. Tez mam ta książkę i jest jedną z tych co czytam na okrągło :)))
    A bab wyszła na medal , na zloty ma się rozumieć
    Ja tobie Moniko życzę naj naj na ten świąteczny czas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. słowa ów książki są pokrzepieniem dla duszy,oderwaniem od codzienności,chwilą dla siebie.lubię:)

      dziękuję za odwiedziny margot!

      Usuń
  6. U mnie właśnie krzyk i płacz dzisiaj powinno się słyszeć, bo baby nie wyszły!
    Tak to jest jak się ciasta dobrze nie wyrobi i liczy , że będzie dobrze;)
    Święta i tak się odbędą i będą piękne:)
    Moniko, cudownych, pysznych i radosnych!

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. a nie taka trudna,jak by się mogło wydawać:)choć może ciut za sucha,jak na mój gust.

      Usuń
  8. Wesołych i rodzinnych Świąt ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. coraz częściej zdaję sobie sprawę z tego, jak bardzo się różnimy, z jak odległych światów jesteśmy, i jak nasze postrzeganie życia jest inne. a mimo to - nie mogę się oderwać, jak tu wchodzę. ostatnie dwa wisy to już w ogóle poezja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aż tak bardzo?:)hm..inaczej byłoby ciut nudno;)
      lubię Twoje odwiedziny tutaj,a ostatnie słowa w tym komentarzu są dla mnie bardzo ważne.

      uściski w tę zimową wiosnę!

      Usuń
  10. Spokojnych Świąt, radości i czasu dla siebie i bliskich! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie ma to jak taka typowa wielkanocna baba mimo bożonarodzeniowej aury ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zazdroszczę ogromnie tej odwagi, finezji i cierpliwości, jakiej potrzeba do gotowania. I marzy mi się takie wspólne pieczenie i gotowanie z dziewczętami, tylko właśnie tej odwagi i pewności brak. Biadolę, a po prostu trzeba się wziąć i nauczyć tej zgrabnej krzątaniny kuchennej! :)

    Co do Francji.. daleko mi do eksperta i ciągle mam wrażenie, że najlepsze jeszcze przede mną:) Czuję, że serce zostawię na północy. Gdybym jednak miała polecać coś na samotną wędrówkę wybrałabym nietypowo. Aveyron i Lot - dwa spokojne, malownicze departamenty! Patriotka lokalna ze mnie, czy to w Polsce czy we Francji:) Lazurowe Wybrzeże jest zbyt emocjonujące i ja nie potrafiłabym się skupić z zachwytu! Na pewno Prowansja, ale to taki typowy wybór. W Alpach za to mieszkają niesamowici ludzie. Resztę znam bardziej miastowo i na pewno Lyon, choć uważam, że Marsylia jest niewiarygodnie ciekawa. Bardzo przyjaznym i radosnym miastem jest Tuluza, którą znam najlepiej. I nie chciałabym pominąć Strasbourga, który uważam za niesamowicie klimatyczny i przytulny :) Tak naprawdę z każdym miejscem wiążą mnie jakieś wspomnienia i ciężko wybrać to najlepsze.

    Pozdrawiam bardzo ciepło
    Natalia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgrabna krzątanina kuchenna..bardzo przyjemnie nazwane:)podoba mi sie!i wiesz,mnie też się marzy zaaranżowanie spotkania,gdzie w kwestii kulinariów mogłoby się porozumieć kilka w ogóle nie znających się osób/inspirować się na wzajem!to musi być piękne!

      Francja moim wielkim marzeniem od dawna.właśnie czytam Moje Życie we Francji Child i jestem pełna podziwu,jak i pozytywnej zazdrości co do opisywanego przez nią życia na ulicach pięknego Paryża i innych części kraju.
      dziękuję ślicznie za Twoje słowa.będę je miała na uwadze:)

      pozdrawiam!

      Usuń
  13. Widzę, że również u Ciebie króluje drożdżowa babka :-) Pycha!

    OdpowiedzUsuń
  14. jaka wielka ta baba! no istna klasyka gatunku!:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękna baba!
    Życzę Ci już poświątecznie wszystkiego co najlepsze :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mmmm jak pysznie. Uroczy post i takie "domowe" zdjęcia. Bd zaglądać :))))


    http://designdetector.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. a jak ogromnie żałuję, że już nie ma tej celebracji. mazurki piecze się w pośpiechu, jednocześnie doprawiając żurek, siekając szczypiorek do faszerowania jaj. nie lubię pośpiechu, a dziś pod jego znakiem odbywają się każde święta

    OdpowiedzUsuń
  18. niesamowita. zupełnie jak jej autorka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. asiu,to najpiękniejsza słowa,jakie ostatnio tutaj przeczytałam.
      dziękuję!

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)