niedziela, 14 kwietnia 2013

Kwiaty wokół mnie,książkowe kąski i śniadanie z ziarnami




Marzec rozczarował swą powściągliwą aurą roztaczającą nieprzychylne,zimne widoki wokół zasięgu wzroku wygłodniałego cieplejszych impulsów.
Z wiosennym kwietniem,spragniona kwiatowej esencji barw i zapachów układam malowankę usłaną kolorami pasteli z delikatnych,dopiero co wyłaniających się spod ziemi kwiatów.
Mały osobisty manifest w kierunku rozkoszowania się każdym,niepozornym dniem /wg mnie/najpiękniejszej pory roku.

Przy końcu miesiąca,mam nadzieję pochwalić się tutaj,tym jakże optymistycznym zbiorem,o którym na samą myśl zaczynam się uśmiechać:)


Soczyście żółte krokusy z powtykanymi pomiędzy nimi ich fioletowymi braćmi tworzą w prawie każdym mijanym parku połacie warte,choć ułamka zatrzymanej chwili.
Właśnie tymi iście wiosennymi kwiatami witam Pierwszą Wiosnę we Wrocławiu.
Naprawdę lubię to miasto.I zaczynam odkrywać coraz większe pokłady pozytywnej energii drzemiące w rozświetlonych słonecznym blaskiem,nieodkrytych zakamarkach tego miejsca.


Ze słońcem przyszła też fala przyjemnych zdarzeń,pomysłów i lekkich myśli…
stwarzając tym samym,że nadchodzące po sobie dni odznaczają wyraźne ślady na mapie mego 20-letniego życia;może dla niektórych błahe,ale jakże ważne dla spokoju duszy.
Uprzyjemniające chwile,kiedy nic już nie trzeba,kiedy bez wyrzutów wyłączam telefon,nie spoglądam machinalnie na zegarek,nie poprawiam włosów i nie mam makijażu.


Na targach staroci wyszukuję kobiece bibeloty przypominające mieszkanko prababci(kiedy była z nami) z węglowym piecem w centrum kuchni i zawieszoną bawełnianą ściereczką z parą kotów tuż nad nim.
Odwiedzam ów miejsca,kiedy tylko mam czas i nawet nie martwię się zbytnio o poziom finansów w portfelu;wszak wiem,że tam zawsze znajdę Coś idealnie wpasowującego się w mój gust retro/vintage w przystępnej cenie.np. pudrowo różową filiżankę z charakterystyczną pajęczynką pęknięć wewnątrz (widoczną na ostatnim zdjęciu ),czy kolekcję prostokątnych obrazków w drewnianych ramkach uwidaczniających piękno polnych roślin.

Warte odwiedzenia miejsce w zaułku ul.Nowowiejskiej,naprzeciw parku Edyty Stein.

Spaceruję pomiędzy stoiskami ze zdrową żywnością ekologicznego jarmarku(mikroskopijnych rozmiarów..a szkoda). Sobotnią wycieczkę kończę otulona smużką aromatów wiejskich serów,z dorodną,żółtą prymulą w dłoniach.

W drodze do domu wstępuję do przydrożnych second-handów.Z niektórymi paniami znamy się od dawna,zawsze pomogą doradzić,pokarzą ,gdzie wiszą upragnione kwiatowe sukienki z żakardu,czy po prostu rozpoczną niezobowiązującą rozmowę o pogodzie;) Jest miło,a gdy znajdę dodatkowo fatałaszek ukłujący za serce,to już bez dwóch zdań-udany dzień.

Na dniach oczekuję małej transakcji,tzw.po znajomości.Nie mogę uwierzyć,że się udało i niedługo na klatce schodowej będzie na mnie czekał upragniony miejski rower,a raczej powinnam napisać zgrabna damka w stylu holenderskim.Jednoznacznie najlepsza wiadomość miesiąca:)

***


Czas przejść do części kulinarnej wpisu,który bez takowej byłby na pewno niedopełniony i jakby bez wyrazu,nie myślicie?

Tym razem odrobinę w innym tonie,acz równie smakowo przystępnym,czyli w czym się ostatnio zaczytuję.

1.  Słodkie kąski goszczące u mnie od kilku dni to:  nieoceniony klasyk dobrego smaku i humoru w jednym. Słodkie Życie w Paryżu  Davida Lebovitz’a,gdzie opisuje wariacje na temat francuskiej kuchni okraszone okruchami paryskiego,inspirującego życia.
Majsterszyk dla kogoś,kto kocha Francję i zatracanie się w kuchni zarazem.


Niebywałym plusem przyciągającym uwagę są czarno-białe fotografie wręcz krzyczące,by zaraz wybiec z domu i w najbliższej piekarni wypełnić siatkę chrupiącymi croissantami i puszystymi bułeczkami z czekoladowym nadzieniem.
Po cichu napiszę,że mam już słodkiego faworyta-Gateau Therese(ciasto czekoladowe na białkach)koniecznie do wypróbowania.

2.  Druga książka,której kończę własnie trzeci rozdział pod apetyczną nazwą Brzoskwinia z Georgii nosi tytuł  Kuchnia duchów Jael Mchenry-entuzjastki domowej kuchni i blogerki.


Na łamach swojego bloga prowadzi analizy na temat gotowania i jedzenia.simmerblog.typepad.com - byłam,sprawdziłam,lecz nie wywołało to we mnie przypływu ekscytacji,czego kategorycznie nie mogę napisać o wspomnianej książce.

Nie pamiętam,gdzie natknęłam się na tytuł ów powieści,a może ktoś mi ją polecił?tak,czy owak jestem szczęśliwa,że trafiła w moje ręce i przez miesiąc,powoli będę mogła zatapiać się w ukrytych wewnątrz kulinarnych smaczkach na początku każdego rozdziału (nakreślonych oryginalnym pismem autorki)jak np.Zupa z chleba,Szkockie ciasteczka babci Damson,czy wspomniana Brzoskwinia z Georgii na przemian z refleksyjnymi wprowadzeniami o samopoznaniu i wewnętrznej kruchości.
Jednym zdaniem proza życia połączona z poezją smaków.(jak wyczytałam w opisie książki).

Po pierwszych kilku dziesięciu stronicach mogę śmiało napisać,że jest wręcz stworzona dla wrażliwców z ekstrawertycznym nastawieniem w kierunku kulinarnych fascynacji.(zagmatwane..może dlatego,tak mi z tym po drodze:)


Przy wyostrzającej kubki smakowe książce,z filiżanką herbaty w ciepły, nie tylko niedzielny poranek brakuje mi wartościowego śniadania,by z energią i uśmiechem witać dzień.



Nie ukrywam,że wczesna pora tuż po przebudzeniu słońca jest mym ulubionym momentem dnia,tak jak i wyśmienitym czasem na celebrację posiłku.Każdego dnia staram się z należytą wagą podchodzić do tematu śniadań.Mam czas na przygotowanie składników,zagotowanie mleka i wreszcie spokojne rozkoszowanie się samotną chwilą przed wyjściem.



Wiosna,cieplejszy wiatr we włosach,śpiew ptaków za oknem = miseczka zdrowych,lekkich ziaren wymieszanych z ulubionymi orzechami i suszonymi owocami,tzw.musli.
Warto poświęcić odrobinę więcej czasu i skomponować własną mieszankę od podstaw,z tym co lubimy najbardziej,bez zbędnych ulepszaczy i słodzików.
Efekt warty uwagi,szczególnie w połączeniu ze świeżymi cząstkami owoców i mlekiem roślinnym lub gęstym jogurtem.


Moja podstawowa mieszanka musli

2 szklanki płatków żytnich
3 łyżki otrębów owsianych
łyżka mielonego lnu
pół szklanki niedbale posiekanych orzechów laskowych lub migdałów
pół szklanki suszonej żurawiny
szczypta cynamonu
do podania: owoce(postawiłam na hiszpańskie truskawki),mleko roślinne,jogurt naturalny.

Wszystkie składniki delikatnie mieszam i wsypuję do metalowej puszki.Trzymam szczelnie zamknięte.

Podaję z lekko podgrzanym mlekiem roślinnym(ryżowe,czy migdałowe dodatkowo wzbogacają smak swymi charakterystycznymi nutami,choć do kawy zdecydowanie nie dla mnie)lub gęstym jogurtem naturalnym i kapką miodu.Czasem,dla uzyskania bardziej delikatniejszego charakteru,zalewam porcję ziaren gorącą wodą,przykrywam talerzykiem i odstawiam do napęcznienia.Po tym czasie płatki zmiękną,a bakalie uwolnią aromatyczne zapachy.Dodaję wtedy kilka łyżek mleka lub jogurtu.
I gotowe!



 Macie swoje ulubione,wiosenne śniadania,bez których nie wyobrażacie sobie początku dnia?:)


















22 komentarze:

  1. 1. kanapki: pieczywo z dynią, serek śmietankowy, plasterek łososia, ogórek, koperek, pieprz cytrynowy.
    2. twarożek: biały ser, szczypiorek, rzodkiewka, ogórek, oliwa, sól, pieprz, mięta.
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nr 2 uwielbiam!tylko z ogórkiem i miętą jeszcze nie próbowałam;)

      Usuń
  2. pisz proszę częściej, przy takich postach mogłabym siedzieć i siedzieć
    a ulubione wiosenne śniadania? to najtrudniejsze pytanie świata. każdego dnia jem ulubione śniadanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. u mnie ostatnio świeże owoce i smoothies, duuuzo smoothies:):)Owsianka również, i bez kanapek na ulubionym pieczywie nie wyobrażam sobie tygodnia.
    Lubię Twój Wrocław:)
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale pysznie musi być:)ja niestety nie moge sobie tutaj pozwolić na takie domowe rarytasy,ale przy najbliższej okazji podejdę do sklepiku ze zdrową żywnością i zafunduję sobie duży owocowy puchar:)
      śniadanie z ulubionym pieczywem..mmm bajka,jak na razie ciągle szukam idealnej piekarni.

      dziękuję za odwiedziny Agnieszko.
      pozdrowienia!

      Usuń
  4. każde śniadanie we wrocławiu jest najlepsze :D

    OdpowiedzUsuń
  5. jaz owsianki i jaglanki jem najchętniej cały rok , choć dodatki są różne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie podobnie,ale ostatnio naszło mnie na coś chrupkiego,bardziej na zimno,niz ciepło;)

      pozdrawiam!

      Usuń
  6. mmm! Ja też lubię Wrocław. A wiosna we Wrocławiu jest szczególna. Pamiętam te tłumy rowerzystów na Odrą, którzy nagle nie wiadomo skąd pojawiali się po zimie :)
    A targi staroci! Ach! Mogłabym wykupić niemal wszystko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda,rowerzystów od groma,a ja tylko czekam,aż wyjadę na swoim miejskim klasyku:)

      uściski!

      Usuń
  7. Wrocław wiosną jest naprawdę piękny i szybko nam wynagrodzi długą zimę.
    Muszę się wybrać w miejsce ze starociami, które polecasz. Mieszkam niedaleko, a jeszcze tam nie dotarłam ;-)
    Rower we Wrocławiu niezbędny, zwłaszcza na wiosnę, więc trzymam kciuki, żeby transakcja się powiodła.
    Co do śniadań, moje ulubione to oczywiście te weekendowe, gdy jest dużo czasu, żeby je celebrować. Na wiosnę w zestawie nie może mi zabraknąć twarogu ze szczypiorkiem lub rzodkiewką, choć i rukolą z pomidorkami bym nie pogardziła ;-)
    Pozdrawiam Cię i życzę Ci pięknego wiosennego czasu we Wrocławiu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj,droga wrocławianko:)
      wiosna w pełni,z każdym dniem coraz cieplej i jakby pokładów optymizmu więcej..na przekór niektórym zdarzeniom.

      na rower czekam z przyjemną niecierpliwością:))ach,co to będą za wycieczki po nieokiełznanych,zielonych parkach/na początek wybiorę specjalnie,najbardziej nieznany,owiany tajemnicą..co polecasz?:)

      dziękuję.
      radosnej wiosny!

      Usuń
    2. Polecam Park Wschodni na początek, skoro ma być najbardziej nieznane ;) Stamtąd już blisko na Księże Małe i Brochów, rejony nieznane nawet niektórym rdzennym wrocławianom ;-)

      Usuń
    3. a wiesz,że też o nim myślałam!
      po wyszukiwaniu wrocławskich parków,własnie ten przykuł moją największą uwagę:)

      uściski!

      Usuń
  8. Moniko,
    te wiosenne pączki i kwiaty bardzo mnie rozczuliły...
    U mnie ciut ciut tylko je widać.
    Książkowe kąski bardzo apetyczne.
    Kąsek D.Lebovitz'a jakiś czas temu czytałam,ale ten drugi bardzo mnie zaciekawił.
    No i śniadanie,takie lekkie i pysznie nastrajające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło,Cię tutaj widzieć:)
      Kuchnię Duchów polecam;dla tych nieco bardziej wrażliwych introwertyków..

      pozdrawiam wiosennie!

      Usuń
  9. Zapraszam po wyróżnienie :):):)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moje najulubieńsze to chleb żytni z serem feta i pomidorem... czekam na nasze gruntowe, niezastąpione, tymczasem muszę się zadowolić pomidoropodobnymi:).
    A rower wspaniała rzecz, udanych eskapad życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ach!nie mogę się już doczekać tych szalonych wycieczek:)a w następny weekend rajd po parkach!

      treściwy żytni na zakwasie i warzywne dodatki-oj,tak!

      pozdrawiam!

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)