sobota, 31 sierpnia 2013

Jaki piękny ostatni dzień sierpnia(z konfiturką z czarnego bzu na śniadanie)



Kogut sąsiada zapiał dziś o 5.03.Zza okna przywitały mnie przyjemnie pieszczące twarz promyki ostatniego dnia lata..bo,jeśli o mnie chodzi,już z początkiem września rozpoczyna się III pora roku.Wyczekiwana i lubiana wszystkimi zmysłami.Refleksyjna.Moja.Wasza również?:)


Od wczesnego poranka pościel powleczona w białe,koronkowe poszwy chłonie świetliste łuny światła układające się na balkonie.
W głębi domu unoszą się opary śliwkowego powidła.
Kuleczki czerwonego głogu kolorują leniwe chwile.
Biały motyl skromnie przemyka pośród pelargonii.
Na stoliku emaliowana bańka z jesiennym bukietem i słodkie skromne śniadanie celebrujące pożegnanie sierpnia.


Dojrzałe,okrągłe owoce czarnego bzu zachwycają baldachimami,w jakich zawieszają się na dzikich krzewach.
U mnie karmelizowane w brązowym cukrze i odrobinie soku z cytryny stworzyły smak,którym musiałam się z Wami podzielić.

Z filiżanką zielonej herbaty i tą jeszcze ciepłą,szkliście owocową mieszanką podziwiam budzący się dzień.Nie mogłam sobie wymarzyć piękniejszego,tak czule otulającego nieco zmarznięte ciało schyłku lata.


 Konfiturka z owoców czarnego bzu

2 baldachimy dojrzałych owoców czarnego bzu
2 łyżki brązowego cukru
2 łyżeczki świeżo wyciśniętego soku z cytryny

Owoce umyć, osuszyć, oddzielić od gałązek (dobrze w tym celu spisuje się widelec). Przełożyć je do rondelka, dodać łyżkę wody, cukier oraz łyżeczkę soku z cytryny, zagotować i gotować na wolnym ogniu, mieszając od czasu do czasu. Mniej więcej w połowie gotowania dodać kolejną porcję soku z cytryny,ok.łyżeczki  i gotować do otrzymania odpowiedniej konsystencji.U mnie zajęło to ok.10 minut.

**

coraz intensywniej zastanawiam się nad wykorzystaniem ów owoców „czarnego złota”(dostępnych teraz na prawie każdej łące,czy zagajniku) w klasyczny sposób.Dla kilku słoiczków owocowe rozpusty mroźną zimą.

Pozdrawiam!
  

13 komentarzy:

  1. w klasyczny sposób - ja pomyślałam o nalewce ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie jadlam takiej konfitury. Szkoda, ze nie mam jakiegos krzaka na podoredziu :) Ja tego lata konfitury robilam na razie bardzo tradycyjne: morele, brzoskwinie i renklody. Chetnie bym sprobowala podjac nowe wyzwanie smakowe :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witaj!a może,gdzieś się zapodział w pobliżu domu:)warto,wszak okres owocowania ma własnie teraz i z tego wzgl.na poważnie zaczynam się zastanawiać nad podjęciem tegoż smakowego wyzwania:)węgierek tego roku wyjątkowo mało.niespełna 4 słoiczki.szukam,więc nowych,ciekawych receptur z wykorzystaniem plonów schyłku lata.

      pozdrowienia!

      Usuń
  3. Również również... Jesień to zawsze będzie wełniany koc, duży kubek herbaty, dobra książka i wyobrażenie trzaskającego ognia w kominku wieczorową porą :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. strasznie lubię te rzeczy w tym okresie.a trzaskającego ognia od niedawna,już nie muszę sobie wyobrażać:)najpiękniej "strzela" w bardzo mroźne zimowe popołudnia!

      pozdrawiam!

      Usuń
  4. dla mnie też. początek września = początek jesieni (którą ubóstwiam). nienawidzę pierdolenia ciepłolubnych pt. bububu, mamy jeszcze latoooo! :D
    tegoroczny wrzesień rozpoczął się kawą w pościeli, słuchaniem cudownego fismoll'a i deszczem za oknem, czyli tak jak być powinno.
    życzę Ci dobrego miesiąca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z astronomicznego punktu widzenia,własnie rozpoczęła się Nasza ulubiona pora:)i niech tak będzie,czy z deszczem melodyjnie stukoczącym o szyby,czy miękkim światłem padającym na złote nawłocie i dojrzewające we własnym tempie dzikie róże.to wszystko ma,tak wyważony urok,że nie sposób przestać pisać..

      u mnie rozpoczął się podobnie,tylko z zieloną zamiast kawy i programem śniadaniowy(!)dostęp do tv kategorycznie źle na mnie wpływa;)

      dzięki serdeczne i wzajemnie.

      Usuń
  5. jaki piękny wiklinowy fotel!

    dla mnie wrzesień też jest już iście jesienny, ostatnie podrygi lata :) chłodne powietrze i sezon herbaciany.
    oraz najpyszniejsze owoce lata zamknięte w słoiku na ciężkie, zimne chwile ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o,tak.zdecydowanie.kwintesencja jesiennych momentów..

      pozdrowienia ciepłe!

      Usuń
  6. Polecam zrobić konfiturę z czarnego bzu. Ja już zrobiłam i jestem zachwycona smakiem(: A jeśli szukasz nowych smaków to spróbuj jeszcze zrobić konfiturę z jarzębiny. Jest pyszna, szczególnie do świeżych bułeczek drożdżowych(:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się,że wpadłaś!a,tak apropo..własnie przeglądam Twoje wpisy:)i widzę,że studiujesz we Wrocławiu na UM,dawniej AM.podobnie,jak ja;)

      Twoja rekomendacja,jak najbardziej zachęciła mnie jeszcze bardziej.niech no tylko przestanie lać,a wybiorę się w te czarne "krzaki".
      O konfiturze z jarzębiny myślę od tygodnia:))i mam nawet godny spróbowania przepis.

      pozdrowienia!

      Usuń
  7. Pierwszy raz odwiedzam Twój blog a tutaj...takie pyszne niespodzianki:) czarny bez? zawsze, wszędzie i w każdej postaci:) pychotka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzę,że wiele osób od dawna stawia na "czarne złoto" schyłku jesieni:)

      pozdrowienia!

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)