wtorek, 27 sierpnia 2013

Mama upiekła dziś jabłecznik.


Z uzbieranych w drodze do sklepu,jeszcze nieco twardych szarych renet napadałych nieopodal drogi.
Podobny,poprzedniej jesieni kosztowałam u Babci.o tutaj.

A,ja wciąż wyczekuję dogodnego momentu(ze szczególnym naciskiem na nastrój,który ostatnio nie dopisuje,tak jakbym chciała..)na spacer do pobliskiego sadu,gdzie powoli miękną i złoto rumienią się antonówki.Jabłka schyłku lata i zapowiedź złotej jesieni.


Ulubione.



























Z kawałkiem tego kruchego jabłecznika zostawiam Was,drodzy czytelnicy na chwil parę,zanim w pełni zbiorę się w sobie i napiszę post obrazujący letnie dni we wrocławskim klimacie.Będzie też pewna sałatka zaczerpnięta z lipcowych Wysokich Obcasów.

Pora się pozbierać.Przygotować do normalności.

16 komentarzy:

  1. Przepyszny jabłecznik. Zbieraj się w sobie, czekamy. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki cieniutki, idealny ;> Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. maminy jabłecznik? to musiało być dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  4. koniec lata z TAKIM jabłecznikiem jest o niebo łatwiejszy prawda? :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno:)choć największą radość sprawia mi przygotowywanie go od podstaw(samodzielnie)znajdowanie dogodnej receptury,obieranie ulubionych jabłek i częstowanie wszystkich dookoła.taka ze mnie kulinarna egoistka w kwestii tworzenia;)

      pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  5. Właśnie za jabłecznik najbardziej kocham jesień :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Między wierceniem kolejnej dziury w ścianie mojego pokoju a krojeniem czosnku na zupę (przez którą nota bene mam nadzieję, że katar, który mnie męczy nie odejdzie szybko ;)) wyjrzałam przez okno i tak mi się tęskno zrobiło za tą jesienią z jabłkami, chłodnymi wieczorami i liśćmi koloru ognia. I kiedy tak tęskniłam, przypomniał mi się wiersz Broniewskiego. Pomyślałam, że może podzielę się z Tobą fragmentem:
    Lampę zgasiłem. Znowu zapalam.
    Noce bezsenne, wietrzne są dnie.
    Nerwy wariują, serce na alarm
    bije, dokucza, spać nie pozwala.
    Męczę się. Nocą bezsenną - śnię.


    Niemęczących jesiennych dni i pięknych snów podczas końcowo-letnich nocy. :)

    Sandra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tęskno i mnie/wszystkie aspekty jesieni,które dziś przytoczyłaś są namacalnie bliskie.już za chwil parę wkroczymy w przesmyk błogiej pory pomiędzy latem i wrześniowym czasem,kiedy wrzosy umilają ostatnie przyjemnie ciepłe dni omotane nićmi babiego lata.
      tak.jesień w całym swym anturażu barw,smaków i zapachów jest.. momentem liryki.dosłownie i w przenośni.

      dziękuję za podzielenie się tymi kilkoma wersami,dziwnie pasującymi.własnie teraz.
      a jesienne dnie,postaram się,aby były niezapomniane.w końcu najulubieńszy czas w roku trzeba przeżyć wyjatkowo:)

      pozdrawiam!

      Usuń
  7. A ja się czaję na przepisy z ostatnich WO ekstra :))
    Jabłecznik! Jesieni, przychodź już! ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie zakupiłam,więc nie jestem w temacie:)ale będę czekać na wpis u Ciebie!
      złota jesieni,przychodź prędko.
      czym prędzej muszę zdobyć koralowe bukiety jarzębiny.kwintesencja pierwszych,jesienny miesięcy.dla duszy i dla ciała.w planach jarzębinowa konfitura(!):)

      pozdrowienia!

      Usuń
    2. Jarzębinowa konfitura! Ciekawa jestem bardzo :))

      Usuń
  8. sama mam chrapkę na jabłecznik z cynamownową nutą :) ten wygląda idealnie i tak domowo :)

    OdpowiedzUsuń
  9. No nic tak dobrze nie smakuje jak świeży jabłecznik w lewniwy niedzielny podwieczorek. Znakomicie sprawdza się tu Szarlotka (z Pińczów) mieszanka jabłek różnogatunkowych, ogromnie sprawdzających się smakiem i aromatem w tymże cieście. Polecam ten jabłecznik na domowo, smakuje rewelacyjnie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)