piątek, 20 września 2013

Chwila jesieni.Purpurowy wrzos,parująca herbata,jabłkowe racuchy z rodzynkami.(warte zasmakowania)



Po omacku chwytam się każdego,wrześniowego momentu.Tutaj,w domowym zaciszu,na wsi.
Wczoraj,jeszcze w gąszczu żywego miasta,ze stresem i niemocą przełknięcie nawet kawałka jabłka.Dziś 100 km na wschód z leniwie przeciągającymi się godzinami po kątach pokoju.
Psychicznie dowartościowana chcę,aby te ostatnie wolne dni były.. swego rodzaju odzwierciedleniem prawdziwie jesiennego,wiejskiego klimatu.

Pragnę celebrować te małe,niepozorne chwile(przez większość lata niedoceniane),być ich częścią,wtapiać się w ich niepowtarzalne tło.Układać mozaikę dnia powszedniego,kiedy nic nie jest wstanie wytrącić z lekkiego stanu wyobcowania,bycia gdzieś obok,ale w samym centrum własnego umysłu.


Dla uczczenia dnia po przyjeździe,wstaję przed 7,wyciągam wysłużoną patelnię,ścieram czerwone jabłko,stapiam pachnące masło,podjadam rodzynki,chłonę ulotne aromaty korzennych przypraw,a w międzyczasie całego ambarasu słodka,jabłkowo-jogurtowa masa powoli przeistacza się w dekadenckie racuchy zachwycające puszystością oraz feerią jesiennych barw i smaków.

Obficie oblane złocistym miodem(uwielbiam ten utopijnie słodki składnik,szczególnie na jesieni) w towarzystwie ogrzewającego dłonie kubka rumianku powinny zasmakować każdemu amatorowi klimatycznych posiedzeń w porze śniadania,popołudniowego oddechu,czy na wpół jasnego podwieczorku z cykanym koncertem za oknem. 


Ja szczególnym uczuciem darzę chwile tuż po przebudzeniu,kiedy nowy dzień dopiero co mrugnął do mnie okiem.I lubię je spędzać najpiękniej,jak potrafię.W akompaniamencie słodkich,smakowych nut połączonych z sezonowymi owocami, garścią ulubionych przypraw i kwiatami przywodzącymi na myśl aktualną porę roku.Wrzosy są moim number one na jesienny czas.
Tutaj znalazła się jeszcze miseczka późno letnich malin(!) z ogrodu pradziadka.


 Jabłkowe racuchy z rodzynkami(imbirem i miodem)
 6 małych placuszków/3 porcje śniadaniowe

szklanka przesianej mąki pszennej
½ łyżeczki proszku do pieczenia
¼ łyżeczki sody
szczypta soli
łyżka cukru trzcinowego
½ łyżeczki mielonego imbiru
jajko
4 łyżki gęstego jogurtu nat.
25 g stopionego masła+łyżeczka do smażenia(lub masła roślinnego)
1 duże jabłko starte na tarce o dużych oczkach(wraz ze skórką)
łyżeczka cynamonu
łyżka rodzynek
miód do podania

Mąkę mieszam z proszkiem do pieczenia,sodą,solą,cukrem i przyprawami.Wbijam jajko(najlepiej chowu eko lub prosto od kury,jeśli jest taka możliwość;),dodaję jogurt i dokładnie łączę składniki drewnianą łyżką,nie potrzeba miksera.
Stopione masło powoli wlewam do masy i szybko mieszam łyżką.
Do,tak przygotowanej masy dodaję starte jabłko oprószone cynamonem i rodzynki.
Lekko łączę składniki,na patelni roztapiam łyżeczkę masła i smażę małe placuszki(ok.1,5 łyżki na sztukę),aż pojawią się pęcherzyki powietrza,delikatnie przewracam na druga stronę przy pomocy szerokiej,drewnianej łopatki i smażę jeszcze ok. minuty do wyraźnego zrumienienia.Kolejne porcje placków smażę bez dodawania tłuszczu.
Podaję z kleksem miodu.
I nic więcej mi nie potrzeba.

Zasmakujcie.



miłego weekendu Wam życzę.

w deszczu lub jaskrawym słońcu.ze smakowaniem chwil,wsłuchaniem się w ich naturalny rytm.
dla uzdrowienia duszy i ciała.


Pozdrawiam!
m.

17 komentarzy:

  1. Ach, jaka smaczna ta jesień, jaka smaczna! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. cudowna taka jesień, z wrzosami, jabłkami, racuchami i miodem.

    OdpowiedzUsuń
  3. dokładnie takie smaki kojarzą mi się z jesienią, aż ślinka cieknie na samą myśl. pięknie piszesz!

    OdpowiedzUsuń
  4. I tego Ci życzę, abyś wykorzystała ten czas na wsi tak jak marzysz ;) a na racuchy narobiłaś mi okropnej ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dawno mnie u Ciebie nie było. Ale jak zwykle u Ciebie-śliczne nastrojowe zdjęcia i pełno "nastroju" :)

    OdpowiedzUsuń
  6. racuchy, jesienne klimaty... uwielbiam to <3

    OdpowiedzUsuń
  7. jesień na wsi musi być równie piękna jak lato :) i te zapachy unoszące się w powietrzu, takie nie do złapania w miejskim klimacie ... placuszki wyglądają pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzisiaj właśnie na obiad miałam takie racuszki ;).

    OdpowiedzUsuń
  9. Jesień jest piękna ,a ja bym zjadła takie racuszki na deser lub podwieczorek , z rodzynkami tak tak
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Z kubkiem herbatki z kardamonem, zagladam do Ciebie:) Racuszki prezentuja sie wspaniale i pewnie tak tez smakuja! Wrzos to i moj numer jeden:) Milego popoludnia:)

    OdpowiedzUsuń
  11. lecę zrobić na śniadanie!

    OdpowiedzUsuń
  12. smakowicie jak zawsze i z nutą fantazji...

    OdpowiedzUsuń
  13. Wieki nie robiłam racuchów! Nadchodzi czas, by to zmienić! :) jesień jest dobrym powodem ku temu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam wrzosy, mam w ogrodzie kilka krzaczków, można się zakochać! ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękuję za Wasze miłe odwiedziny.
    każdej z osobna:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)