czwartek, 24 października 2013

myśl o Paryżu. na czwartek.



Dziś cieszę się niespiesznym porankiem /niespodziewanie zafundowanym przez p. z filozofii:)
Piję zieloną herbatę w zbyt szybko stygnącej filiżance.
Wdycham wilgotny aromat budzącej się jesieni.
I oglądam cudowne paryskie fotografie ubarwione złoto-brunatnymi liśćmi.
hipparis.com - moc inspiracji(także tych kulinarnych),fascynujących osób miejsc pełnych francuskiego szyku.zakochałam się!

miłego dnia!
m.

23 komentarze:

  1. uwielbiam Paryż ;) byłam już tam dwa razy i mogłabym tam zamieszkać;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooooooooooooooooch jaka piękna ta strona!! :) dziękuję Ci :)
    A jeśli chodzi o stygnącą filiżankę... polecam podgrzać ją w mikrofalówce lub ciepłą wodą :) i potem dopiero parzyć herbatę :) lub kawę...


    Pięknego dnia Ci życzę i pozdrowienia dla pani z filozofii!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja dziękuję za patenty na wychładzającą się filiżankę:))

      uściski!

      Usuń
  3. Miałam kiedyś obsesję na punkcie Paryża (mimo że nie byłam! , a może właśnie dlatego). Czytałam, oglądałam i zbierałam mnóstwo rzeczy na jego temat.
    Już dawno miałam pytać: jakiego aparatu używasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam ją,chyba od zawsze i nie widać końca:) i masz rację,im czegoś nie doświadczymy namacalnie,tym mocniej odczuwamy tego piękno,smaki,ogólny klimat niezrozumiale unoszący się gdzieś wokół...nie chcę wyprzedzać stanu świadomości,ale myślę,że po podróży nieco zmienia się osobiste odczuwanie względem wymarzonego miejsca,trochę jakby odhaczenie ważnego punktu i pozostawienie w chwilach przeszłości.dlatego ciągle czekam na ten jeden jedyny moment.nie chcę niczego przeoczyć.szczególnie,jeśli chodzi o wewnętrzne postrzeganie.

      Usuń
  4. Ja mam takie szczescie, ze w Paryzu bede jeszcze dzis o 18-ej.
    I choc mieszkam tam juz od dawna, to coraz bardziej kocham to miasto dla niego samego od czasu gdy w nim nie pracuje, a tylko wracam po pracy (choc dzis to bedzie raptem na 4h:)))
    Pozdrow Pania od filozofii i podziekuj za taki poranek :))
    Nika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. !!! jak to niektórzy mają dobrze:)
      szczęśliwej podróży zatem i mocy inspiracji pośród magicznego,jesiennego Paryża!

      a z panią filozofką(swoją drogą,zdrowo zakręconą)spotkam się dopiero w następną środę;)

      Usuń
  5. U mnie od rana jest ciemno - jakby podwinięcie rolet do góry niczego nie zmieniło! Ale Paryż... Paryż nawet w taką pogodę musi być piękny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie.o każdej porze.w każdym momencie.

      Usuń
  6. Jak pięknie w tym Paryżu! :-)
    Marzę by go odwiedzić...

    OdpowiedzUsuń
  7. ostatnio i mi doskwierają te stygnące filiżanki. ale w Paryżu stygną równie szybko, więc cieszę się tym co mam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) racja.cieszmy się tym co nam dane,a świat stanie się o wiele przyjemniejszy i kolorowy.

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. ależ oczywiście!nawet,kiedyś tutaj pisałam,że taki mój "mały Paryż":)

      Usuń
  9. jaka inspirująca strona!
    ps robiłam ostatnio zupę marchewkową z twojego przepisu i wyszła przepyszna! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miło,że się zainspirowałaś:)
      a zupa,jak dla mnie - idealna pozycja w jesiennym menu:)na równi z pomidorową z ryżem,o której niebawem;)

      pozdrowienia!

      Usuń
  10. Bo filiżanka musi być szklana. Najlepiej termiczna. Kupowana w kawiarni za ostatnie stypendialne pieniądze i służąca przez lata ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) ostatnie stypendialne/wiem coś o tym;p

      Usuń
  11. jak ja lubię takie internetowe perełki! :)
    nieśpieszne poranki też ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)