niedziela, 27 października 2013

Refleksja na temat jesieni + smaki zmysły ocieplające(dyniowa kawa i 2 zupy)



Z każdym dniem,coraz później wstaje dzień,chwilę przed 8-mą/edit:dziś,już w okolicach 6-stej od wschodniej strony, powolutku dostrzec można pierwszą,nieśmiało zaróżowioną poświatę układającą się na wilgotnej ziemi pokrytej zmrożonymi strzępkami liści i otulonej sennym dywanem mgły.


Obserwuję tę niepowtarzalną chwilę od początku jesieni.Teraz,kiedy delikatne gamy letnich barw subtelnie przeistaczają się w mahoniowe brązy,beże i burgundy,a w oddali widać wirujące na wietrze smużki dymu palonych liści,świat otwiera przed Nami nową kartę zapisaną drobnymi słowami ubranymi mocą epitetów.Kto zechce wziąć ją w dłoń i bez pośpiechu zagłębiać się w jej malownicze wersy, przeżyje tę klimatyczną porę roku najpiękniej jak potrafi.Prawdziwie.Wraz z naturą.


Na równi ze świeżą wiosną,to właśnie przydymiona jesień mieniąca się rumianymi jabłkami działa na mnie nad wyraz pozytywnie.
Czuję,że jestem.. tu i teraz.
Odkrywam pozytywne strony mojej osoby i polubiłam siebie,tak po prostu,na jesieni!


Weekendowe śniadania lubię od zawsze. To u mnie perfekcyjnie wykalkulowany rytuał,bez którego wolny,beztroski dzień nie byłby już tak przyjemnym..

Tutaj chrupiąca bagietka z masłem i zabarwionym korzennymi przyprawami dżemem z jesiennych dyń  Babci Uli.przepis.

Zakochałam się w tym nieco dekadenckim smaku przywołującym na myśl spokojny ogród dziadków.Za każdym razem,kiedy otwieram ów pachnący słoiczek, uśmiecham się w duchu/ot,taka autorefleksja.


A do śniadania skusiłam się na domową kawę z dodatkiem dyniowego akcentu(w końcu) - słynna pumpkin spice latte,jeśli mam być precyzyjna,wszak charakterystyczna nazwa pochodzi z angielska właśnie.

Stworzyłam bardzo prostą wersję na bazie wspomnianego wyżej dyniowego dżemu zawierającego multum przypraw,więc w  przepisie nie podaję takowych;jeśli jednak chcielibyście zrobić kawę z wykorzystaniem puree z dyni,wtedy jak najbardziej przyprawy są tutaj wskazane.dużo przypraw!


Latte z dodatkiem dyniowego dżemu z korzennymi przyprawami 

2 łyżeczki dżemu z dyni przyprawionego korzennymi przyprawami
1/2 kubka mleka,w którym będziemy przygotowywać kawę
łyżeczka miodu 
2 łyżeczki ulubionej kawy(u mnie Jacobs cronat gold)
cynamon do oprószenia

Mleko delikatnie podgrzewam wraz z dżemem i miodem,kiedy będzie wystarczająco gorące i zabarwi się lekko pomarańczowo, spieniam je spieniaczem do mleka i przelewam do kubka z  zaparzoną kawą/można też przecedzić powstałą mieszankę przez sitko.Następnie lekko mieszam.Oprószam cynamonem i gotowe.
Proste,prawda?:)


Po tak aromatycznych smakach o poranku, czas na spacer w świetle ostrego słońca złocistego października.

Brukowane uliczki urozmaicone czarnymi latarniami,ubrana w liście Odra,monumentalny gmach kremowego odcieniem Uniwersytetu,zimne podmuchy wiatru atakujące twarz,trzaski toczących się tramwajów.

When I look at my life and its secret colours, I feel like bursting into tears."

- Albert Camus


Czas pierwszych jesiennych chłodów,brak czasu na cokolwiek po przyjściu z uczelni i nieodparta chęć na coś ocieplającego zmysły i ciało późną popołudniową godziną skłoniły mnie do poważnego podejścia do tematu. 
Zapraszam więc dziś na kontynuację receptur na proste zupy(o marchewkowej z imbirem wspominałam początkiem października),w których składzie znajdziecie wszystko to,czego potrzeba pośród rześkich podmuchów jesieni,aby zregenerować wychłodzony organizm.Zdrowe i pożywne.Na ciepły obiad do odgrzania:)

Na pierwszy ogień klasyka gatunku aktualnej pory.Dyniowy krem z porcją smażonych na oliwie opieniek(lub innych leśnych grzybów/w oryginale pieczarek),przyprawiony gałką muszkatołową,imbirem i czarnym pieprzem.

Przepis Gordona Ramsaya o tutaj.

Swoją drogą,połączenie aksamitnej dyniowej,charakterystycznych przypraw i smażonych,pachnących grzybów jest fenomenalne!(od siebie dodałam nutkę świeżych listków tymianku)


Na zakończenie moja podstawowa,mogłabym pokusić się nawet o stwierdzenie żelazna pozycja obiadowego dania w talerzu.Poczciwa pomidorowa pamiętana z okresu dzieciństwa,kiedy mama gotowała ją nazbyt namiętnie.Uwielbienie jej słodko-pikantnego smaku pozostało do dziś-w odrobinę zdrowszej wersji, wzbogaconej naturalnymi składnikami i zapachem liści bazylii.


Pomidorowa z bazylią i ryżem(ulubiona)
na 1-litrowy garnek

700 ml warzywnego bulionu
1 średnia, biała cebula
2 ząbki czosnku
1,5 łyżki oliwy z oliwek(lub oleju)
800 g pomidorów z puszki wraz z aromatyczną zalewą(2 małe puszki)
5-6 listków bazylii
sól,czarny pieprz do smaku
ryż długoziarnisty

Cebulkę kroję w kostkę,wrzucam na rozgrzaną oliwę i podsmażam ok.7-10 minut do delikatnego zezłocenia.Dodaję posiekany czosnek i trzymam na ogniu jeszcze kilka minut.
Tak przygotowaną,cebulowo-czosnkową bazę zalewam pomidorami z puszki delikatnie je przy tym zgniatając,co przyspieszy proces rozpadania.Duszę na średnim ogniu przez ok.10 minut,aż nadmiar soku nieco odparuje,a większe kawałki pomidorów zaczną się rozpadać.
Zalewam bulionem,dodaję posiekaną bazylię,doprawiam i gotuję,już na wolnym ogniu 20 do 30 minut.
Zależy mi na tym,aby słodki smak pomidorów wyraźnie połączył się z cebulową bazą i aromatem bazylii.

Dodaję ugotowany na sypko ryż.
Podaję z kleksem śmietany albo jogurtu,szczyptą pieprzu i listkami bazylii.

Smacznego!:)

14 komentarzy:

  1. Jesień jest taka piękna, jesteś jest taka smaczna :-) ... Moja ulubiona pora roku!

    OdpowiedzUsuń
  2. jak pięknie piszesz o tej jesieni!
    ja ostatnio próbowałam Pumpkin Spice Latte z sieciówki, teraz też planuję odtworzyć ten smak w domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tylko słyszałam o niej nie jedno dobre słowo;)ale sama,jakoś nie miałam okazji popróbować,może właśnie dlatego na początek sporządziłam ją sobie w domowym zaciszu:)następna będzie na mieście;)

      pozdrowienia!

      Usuń
  3. Ja tez kocham pomidorowa (caly rok) , a na jesieni racze sie dynia pod roznymi postaciami. U nas za to jesien cieplutka, tak bylo do czwartku w Strasbourgu, tak bylo w piatek w Brukseli , a jeszcze cieplej jest na wsi we Wschodnich Pirenejach, gdzie od wczoraj biegam w letnich spodniach, bluzce i malym wdzianku... NAwet nadal mozna spokojnie jezdzic odkrytym samochodem :) I dlatego zrobilo mi sie az chlodno gdy na zdjeciu ujrzalam reke w rekawiczce :)) Bo o ile tu na poludniu jesien jest zawsze cieplejsza, to juz na polnocy jest to doprawdy wyjatkowe i - nie oszukujmy sie - juz nie potrwa dlugo.
    Biegne wiec na spacer powystawiac buzie na slonce, bo przez najblizszy tydzien urlopu musze sobie podladowac sloneczny akumulator na nadchodzaca slote i zimno...
    Mam ochote sprobowac tego przepisu na konfiture z dyni, bo nie znam. No a o dynie teraz nietrudno.
    Pozdrawiam Nika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz,kiedy pękate dynie uśmiechają się do nas z uginających się straganów lub dyniowych wiejskich pół,jest wręcz obowiązkiem:)jeśli ktoś nie próbował,a warto!/ poświęcić kilka chwil i sporządzić pachnące cynamonem i goździkami słodkie cuda,które umilą nie jedno dżdżyste popołudnie:)

      pozdrowienia ciepłe!

      Usuń
  4. Same jesienne smaki :-)
    Wszystko co dyniowe jest bliskie mojemu sercu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kwintesencja jesieni we wpisie, w kawie, w przepisach, w słoiku od babci Uli. Dla mnie w tym roku jest wyjątkowo magiczna, jeszcze nigdy mnie tak nie zachwyciła, zauroczyła. Może po prostu dojrzałam do jesieni i cieszy mnie swoimi barwami bardziej, a długie deszczowe wieczory wcale nie martwią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie wiem o czym piszesz.nie umiem nawet tego racjonalnie nazwać,ale tegoroczna jesień jest właśnie "tą",od bardzo dawna/a może nigdy/ niczego takiego nie czułam.i chyba mogę podpisać się pod Twoim stwierdzeniem dot. dojrzałości.tak,to jest ten czas.trzymam go w garści!
      i słucham uspokajających brzmień https://www.youtube.com/watch?v=nXmYMjOyu5k&fb_source=message

      Usuń
  6. Cała jesień w kilku słowach i zdjęciach, tak mi tu ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie też.tę jesień zapamietam na długo.
      uściski kolorowe:)

      Usuń
  7. Mój ulubiony Wrocław! Zazdroszczę codziennych spacerów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już czasem mam ich naprawdę dość,szczególnie,kiedy wiatr i zimno,a droga z tramwaju do mieszkania nieubłaganie się wydłuża...

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)