poniedziałek, 11 listopada 2013

Słodki poranek 11 listopada


Z ala Marcińskim Rogalem wprost z wrocławskiej cukierni przyniesionym.
Udekorowanym gęstym lukrem i przyjemnie chrupką,orzechową posypką.
Nuta bogatej dekadencji przy kubku pachnącej kawy.Na śniadanie.



Wrocławianom polecam cukiernię królewską *klik
ul.Kazimierza Wielkiego 25/nieopodal rynku

przemiła obsługa,a smak rogali rekompensuje nawet wydane, bagatela 8 zł za sztukę(!)

**
i jeszcze mała inspiracji na temat iście francuskich rogalików spod ręki david lebovitz.
(miło na to patrzeć i czytać, powolutku smakując treściwego wypieku).


Pozdrowienia!
m.

22 komentarze:

  1. Smacznego!
    U mnie było tak samo.
    Pozdrawiam Cię!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudny ten rogal! Lukier, chrupiące orzechy, makowy środek, mmm :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też chcę! Jadłam takiego tylko raz w życiu!

    OdpowiedzUsuń
  4. to na prawdę słodki poranek ! tradycyjnie i smacznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. szukam rogali we Wrocławiu. Czy ten został dziś kupiony?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wczoraj wieczorową porą;)ale dzisiaj również była możliwość kupienia ich w tej cukierni.mam nadzieję,że się załapałeś anonimie:)

      Usuń
  6. Ojj to musze wybrac sie do Wrocka, poki czas! Mniaaaam! Pozdrawiam i serdecznie zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mmm, zjadłabym takiego na drugie śniadanie :)...

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj, zjadłabym z chęcią ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. dziewczyny!może,jeszcze gdzieś spotkacie te przesłodkie rogale.szukajcie,bo warto:)chociaż, ciężko zasmakować w nich przy jednym podejściu:)

    OdpowiedzUsuń
  10. U nas nie ma rogali świętomarcińskich, jakoś malo znana tradycja w świętokrzyskim. Zawsze chciałam ich spróbować, bo mój ukochany to Marcin i dziś ma swoje święto :)

    OdpowiedzUsuń
  11. nie przepadam za duza iloscia lukru .... ;) ale pewnie są pyszne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja podobnie,więc ten przaśny rogal był dla mnie nie lada wyzwaniem;)

      Usuń
  12. Będę się chyba musiała tam przejść, bo narobiłaś mi mega smaka! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko nie mam pojęcia,czy w normalnych dniach można je tam dostać/pomijając,cukiernia w stylu tradycyjnych receptur i z tego co udało mi się zauważyć;podejście z pasją,a to liczy się chyba najbardziej.na pewno będę tam wracać:)
      daj znać,czy udało Ci się kupić rogala:p

      Usuń
  13. ja miałam to wyjątkowe szczęście, że tu w Warszawie zajadałam się marcińskim prosto z Poznania. i smakował równie dobrze co ten jedzony w Poznaniu, o 12, patrząc na stukające się koziołki.
    i stawiam sobie nowe wyzwanie- domowe rogale. jak tylko biały mak gdzieś na horyzoncie się pojawi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to niebywałe szczęście:) skromnie napiszę,że ten z "mojej" cukierni też podobno sprowadzany prosto z Poznania/może i prawda,bo smak pamiętam do dzisiejszego poranka,szczególnie miękkie rodzynki i otulający aromat..jakby świąteczny?

      piękne wyzwanie,ja stawiam je sobie od jakiś 2 lat:)

      Usuń
  14. o! poznański rogal :D uwielbiam je, ale są tak syte, że często nie jestem w stanie sama skończyć jednej sztuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znam ten ból;) ale jakoś skończyłam go przy pierwszym podejściu;to nic,że trwało to prawie całe przedpołudnie;)ale tak,już mam,szczególnie w leniwe poranki przy waszych blogach(!)

      Usuń
  15. ale bym zjadła takiego rogala, nawet dwa, mimo wszystko;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)