niedziela, 17 listopada 2013

za godzinę pociąg,a ja o okruchach słów kilka...



Zimna listopadowa niedziela.
Delikatne urywki ostrego światła  miarowo układają się na białej podłodze.
Zapach smażonych naleśników ulatuje w powietrzu otulającym domową kuchnię.
Fioletem ubarwiony słoik powideł rozgościł się na stole,tuż obok koszyka z orzechami od dziadków.
Prawie południe,więc zielonej herbaty aromat pobudza wychłodzone myśli.Z kawałkiem rozgrzewającego imbiru i plastrem grejpfruta.
Czerwona walizka spakowana..juz prawie.Wypełniona tym,czego najbardziej mi potrzeba w najbliższych dniach,cichych wieczorach i mglistych porankach.



Na mroźne późno-wieczorne godziny przy oknie-długi,kasztanowy sweter złotymi guzikami zapinany.
Na leniwe snucie się po mieszkaniu,kiedy nic nie muszę-wełniane skarpetki barwy jaglanego kremu.
Na słodkie zamyślenie-malinowe konfitury Babci.
Na pokrzepienie w ciągi jesiennego dnia-miseczka ogórkowej(przepadam za nią szalenie,zaraz po gęstej i aromatycznej pomidorowej z czerwoną soczewicą :)
Na rozweselenie-malutkie,czerwone jabłuszka,które niebawem ułożę na parapecie.
Na...oczekiwanie magii świątecznych chwil-biało-czerwony kubek w renifery,do korzennego kakao w sam raz.
Na podróż w pociągu za niespełna godzinę-zapach cynamonu spleciony we włosach,stronice książki,na które czasu brak podczas szybkiego tygodnia,niestety.


Taki to był weekend pośród okruchów domu rodziców. 
ot,tyle chciałam dziś napisać,podzielić się niepozornymi momentami,tak ważnymi dla osobistego oddechu.

Niech się szczęści w nowym tygodniu:)
Au revoir!

m.


20 komentarzy:

  1. Klimatycznie u Ciebie jak zawsze:-), lubie to:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy pomysł na herbatę, muszę go jutro wypróbować :)
    Miłego nowego tygodnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koniecznie!choć z pomarańczą jednak smakuje lepiej:)

      dziękuję i wzajemnie:)

      Usuń
  3. chciałabym udac sie w taką podróż, z jedna walizką, móc odwiedzic rodzinne katy, i wrócić, juz spokojniejsza...
    uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś na pewno nadejdzie ten moment.trzymam kciuki!

      pozdrowienia:)

      Usuń
  4. a ja dostrzegłam swoje marzenie tutaj- kominek. będzie u mnie w domu, na honorowym miejscu. zaraz naprzeciwko wielkiego, drewnianego stołu.
    i chyba w przyszły weekend rzucam wszystko i tak jak i Ty- rodziców odwiedzę, zaskoczę trochę. do świąt czekać nie chcę, bo coś mnie tęsknota ogarnia- za tym domem pełnym śmiechu rodziców, szczekania psa, podpytywania babci, czy ma mi pampuchy (nie tam racuchy, pampuchy!) usmażyć na podwieczorek. tak zrobię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zrób tak!:)a najbliższe dni umalują się znacznie przyjemniejszymi barwami.
      co,do kominka,to już drugi sezon rozpieszcza nas swym ciepłym klimatem.już nie pamiętam,jak to było bez niego,a może nie chcę.

      Usuń
  5. ....za takie naleśniki z powidłami dałabym się pokroić.......:))))))))))))))))
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)nic prostszego/patelnia,trochę mąki,mleko,jajko no i domowe powidła.najpyszniejsze,kiedy za oknem zimne podmuchy listopadowego wiatru,a w powietrzu powolutku czuć zapach grudnia..

      Usuń
  6. oj, marzy mi się taki weekend, gdy nic nie trzeba i swetry i ciepłe skarpetki... :) już od dłuższego czasu kusi mnie taka herbata z dodatkami, jestem bardzo ciekawa, jak smakuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. smakuje bardzo rozgrzewająco;)choć następnym razem dodam ulubioną soczystą pomarańczę nadzianą świętami pachnącym goździkiem:)

      Usuń
  7. Moje okruchy już dawno zeschły i zostały wyrzucone...

    OdpowiedzUsuń
  8. ależ klimatyczne zdjęcia! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mój francuski patchwork - bardzo przyjemnie znowu spacerowało mi się po Francji:) choć autorka czasami drażniła. A Tobie jak się podoba? Weszłam dziś do Ciebie z moimi naleśnikami z powidłami i patrzę, a u Ciebie dokładnie ten sam odcień jesieni mimo, że dwa dni temu to czułam się, jakbyśmy wspólnie je zjadły:) Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. odcieniem podobną jesień mamy na stołach:)
      naleśnikowa uczta fioletem powideł zabarwiona czeka mnie tez jutro(a przynajmniej taki jest plan)może znów się dołaczysz?:)

      z książką A.Grzelak bardzo mi po drodze/nie będę tutaj ukrywać,że prawie wszystkie wybierane przeze mnie pozycje z francuską nutą w tle okazują się przyjemnym oderwaniem od codzienności.bardzo lubię.a w zamyśle na przyszłe dni Piąta Aleja,piąta rano,może nie związana stricte z Francją,ale jakże otulająca niebanalnym klimatem.

      Usuń
  10. Moja babcia już coraz mniej pyszności przygotowuje, niestety ... Pokochalam za to miłością szczerą przetwory mojej cioci; nie mogę się doczekać kiedy znów do niej pojadę i dostanę słoiczek najpyszniejszego z pysznych dżemów :)
    Uwielbiam Twoje zdjęcia :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciocia,czy babcia/wazne,ze bliska nam osoba,a smakowanie tym przyjemniejsze:)jaki to ten najpyszniejszy słoiczek?czyżby też malina?:)

      dziękuję za ciepłe słowa czytane w zimną listopadową noc.przy herbacie.obowiązkowo!
      pozdrawiam!

      Usuń
  11. hello monika
    i like the photo of you holding a mug.
    lovely lovely.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i chęci:)